Grupy dyskusyjne   »   pl.soc.polityka   »   Zakłamane wykształciuchy

Zakłamane wykształciuchy

Data: 2011-04-11 22:42:42
Autor: Inc
Zakłamane wykształciuchy

  Jarosław Kaczyński jest straszny, ale widać nie dość straszny, i muszą jego słowa podkręcać


"Było to najbardziej pogardliwe wystąpienie wobec Polaków, jakie się dało słyszeć w ostatnich latach. Od czasów komunistycznej dyktatury nikt z taką bezczelnością nie wykluczał swoich adwersarzy ze wspólnoty narodowej."

Jarosław Kurski, "Gazeta Wyborcza", 11 kwietnia 2011 r.

Poniżej wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim. Znajdź dowód, że prezes PiS "wyklucza swoich adwersarzy ze wspólnoty narodowej":

     Chciałem Wam powiedzieć kilka słów, kilka słów o dzisiejszym dniu. O tym co powinniśmy uczynić, do czego powinniśmy dążyć. Otóż, szanowni państwo, kiedy na Was patrzę, to jedno z całą pewnością wiem: ci, którzy chcieli zabić pamięć, przegrali (brawa). Przegrali proszę państwa, nie udało się. Nie udało się, my pamiętamy i będziemy pamiętać.

     A pamiętamy dlatego, że szanujemy tych, którzy zginęli. Bo szanujemy naród polski. Bo szanujemy samych siebie (okrzyki "Pamiętamy").

     Pamiętamy, powtarzam, bo nie pamiętać mogą tylko ci, którzy ani Polski, ani poległych, ani nawet siebie samych nie szanują (brawa). A ci, którzy siebie nie szanują, nie są szanowani także przez innych. I każdy dzień, także ostatnie dni, przynoszą kolejne dowody, że to jest prawda. Że kto nie szanuje siebie, nie jest szanowany także przez innych (brawa).

     Ta sprawa tablicy, którą w nocy potajemnie zmieniono, to przecież wielki dowód braku szacunku. Ale powtarzam: jeśli ktoś siebie nie szanuje, jeśli ktoś nie potrafi wypełniać elementarnych obowiązków, które ciążą na każdym kto sprawuje wysokie urzędy, tego nie szanują inni. I mamy tego dowody. Kiedyś tutaj chyłkiem zawieszano tablicę, teraz w nocy inni chyłkiem tablicę zdjęli i zmienili. Jest między tymi dwoma faktami, wydawałoby się odległymi w czasie, miejscu, wydawałoby się bez związku, jednak wyraźny związek.

     Musimy o tym pamiętać. Musimy pamiętać o tym po to, by nigdy nie dać sobie wmówić, że ci, którzy nie szanują Polski, nie szanują nas, którzy nie szanują siebie, mają prawo mówić w naszym imieniu, mają prawo mówić w imieniu naszego kraju. Nie mają takiego prawa (brawa, okrzyki "Nie mają").

     Polacy dobrze wiedzą, co zdarzyło się 71 lat temu w Katyniu, w Charkowie, w Miednoje, w Twerze. Doskonale to wiemy. I doskonale wiedzą, co zdarzyło się rok temu, co zdarzyło się w Smoleńsku. Wiemy to, i domyślamy się, dlaczego tak się zdarzyło. Ale wiemy także i o tym, co zdarzyło się tu, w tym miejscu, przed tym pałacem, co działo się w Polsce. Wiemy, pamiętamy, że naród, że ta najlepsza część narodu była wtedy zjednoczona. Pamiętamy, jak bardzo tę jedność żeśmy przeżywali, ile siły czerpaliśmy z tej jedności. Ona była dla nas wspomożeniem w ciężkiej chwili, była wsparciem, była nadzieją na przyszłość. Ale są tacy, których ta jedność przeraziła, są tacy, których przeraziła. Zostawmy ich z ich strachem, z ich kordonami, które nie pozwalają tutaj dotrzeć przed pałac (brawa). Zostawmy ich z ich przeświadczeniem, które nie wiadomo skąd czerpią, że są lepsi. Zostawmy ich z ich niewiarą w Polskę (brawa).

     Dziś, rok po strasznej tragedii, pytamy o tych, którzy zginęli, i pytamy o to, czy zostawili testament. Tak, zostawili testament. I zostawił taki testament także prezydent Rzeczypospolitej. W centrum całej jego działalności była głęboka wiara w Polskę, w jej przyszłość, była duma z Polski (brawa). On mówił: warto być Polakiem, warto by Polska trwała, warto, by w Polsce powstała w końcu elita czysta, nie powiązana z tamtymi czasami, elita patriotyczna, elita gotowa pracować dla ojczyzny w każdym miejscu, w każdej sytuacji, na każdym polu, gotowa jej bronić (brawa).

     To była wiara głęboka, i wiara skierowana w przyszłość. Pamiętajmy o tym i dziś. Pamiętajmy, że przychodzimy tutaj, by uczcić to, co stało się w przeszłości. Ale przychodzimy także dla przyszłości. Przeszłość, pamięć jest ważna, jest bardzo ważna. Nie można budować domu na piasku, a pamięć to skała. Dom trzeba budować na skale, tak uczy Ewangelia (brawa). Ale ten dom musi być solidny, musi być mocny, i musi być nasz (brawa, okrzyki "Wolna Polska").

     Tak, proszę państwa, wolna Polska, ale jaka Polska? Jaka Polska będzie tym solidnym naszym domem? Po pierwsze musi to być Polska sprawiedliwa, Polska życzliwa, życzliwa jako państwo dla swoich obywateli. Musi zwracać się ku najsłabszym, ku tym, którym źle. Musi wyciągnąć do nich rękę.

     To musi być Polska praworządna, to musi być Polska, której sądy będą decydowały, wydawały wyroki zgodnie z prawem, bez względu na to, kto przed sądem stoi: silny, czy słaby (brawa), miliarder, czy też człowiek skromny. Sądy, które nie będą ośmielały się nazywać białego czarnym, kłamać w żywe oczy, gdzie prawda będzie rzeczą niepodważalną (brawa, okrzyki "Jarosław).

     To musi być Polska, w której wszyscy, którzy pracują dla państwa, ci których wspólnie nazywamy aparatem państwowym, będą służyć obywatelowi, będą nam służyć, niezależnie od tego czy są policjantami, urzędnikami, nauczycielami, niezależnie od tego jaką konkretną pracę czy służbę wykonują. Bo po to są - by służyć zwykłemu obywatelowi, by służyć Polakom, by służyć naszej teraźniejszości i naszej przyszłości (brawa).

     A wreszcie, szanowni państwo, musi to być Polska odważnej, zdecydowanej polityki zagranicznej. Polityki broniącej polskich interesów. Można to porównać do okrętu, który ma napęd i ma ster. A w żadnym razie nie może być tak, że jest to jakiś kawał drzewa, bez napędu, bez steru, który płynie z głównym nurtem, jak to się ostatnio mówi. Tylko nie wiadomo, dokąd ten nurt nas prowadzi (brawa).

     I to wreszcie, proszę państwa, musi być Polska, w której nasi rodacy, nasi obywatele, wszyscy, ale szczególnie ci młodzi, którzy dzisiaj są dotknięci masowym bezrobociem, będą mieli szansę. Trzeba te wszystkie bariery, które tworzy złe prawo, które tworzą kliki, mafie, korupcja, zniszczyć. To dopiero będzie taka Polska (brawa).

     Ten wielki kapitał, który zgromadziliśmy w naszych sercach, w naszych umysłach przez ostatnie 20 lat, ten wielki kapitał, który zgromadziliśmy dzięki społeczeństwu, dzięki rodzinom, ten kapitał musi być wykorzystany. On może eksplodować, on może pchnąć Polskę do przodu w wielkim tempie, ale nasz porządek publiczny, nasz porządek społeczny, nasz porządek ekonomiczny, musi być inny, musi być zmieniony (brawa).

     O takiej Polsce marzył Lech Kaczyński, mój śp. brat i prezydent Rzeczypospolitej. Marzył i pracował dla niej: jako działacz "Solidarności", jako szef NIK, jako minister sprawiedliwości, jako prezydent tego miasta i wreszcie jako prezydent Rzeczypospolitej. Walczył o nią, i być może dlatego nie ma go już wśród nas. Ale jego testament jest z całą pewnością aktualny. O taką Polskę musimy walczyć każdego dnia, nie tylko takiego jak ten dziś, piękny, wspaniały i uroczysty.

     I musimy też pamiętać, pamiętać czynnie, pamiętać o tym, że ci, którzy zabiegali o dobry los ojczyzny, powinni być uczczeni. Bez małostkowych wykrętów, bez różnego rodzaju chwytów i chwycików, bez tej marności, którą widzimy w tych, którzy uczcić poległych, a w szczególności poległego prezydenta, nie chcą (brawa, okrzyki "Lech Kaczyński").

     Ale pamiętajcie, jeśli chcemy kiedyś zobaczyć pomniki wszystkich poległych, bo wszystkim się to należy, jeśli chcemy zobaczyć pomniki Lecha Kaczyńskiego, ale przede wszystkim jeśli chcemy sprawiedliwej Polski, nie tej, która bezustannie sięga do płytkich kieszeni, jeśli coś złego się w ekonomii dzieje, jeśli chcemy Polski solidarnej, jeśli chcemy Polski, o którą walczyły miliony w latach 80., to musimy przypomnieć sobie te dni sprzed sześciu lat, kiedy bardzo wielu z nas marzyło o tym, co nie my, nie nasza formacja polityczna nazwała IV Rzeczpospolitą. Musimy o tym pamiętać, bo chociaż wtedy się nie udało, to musi się udać. Musimy zmienić Polskę, musimy zmienić Polskę w imię naszego interesu, w imię interesu naszego narodu, w imię interesu każdego z nas, w imię interesu przyszłych pokoleń. Tak dalej być nie może! (brawa)

     Tak dalej być nie może. Ale ja głęboko wierzę, że przyjdzie taki czas, gdy będziemy składali wieńce, zapalali znicze pod powstałymi już pomnikami, i będziemy wspominać ten straszny dzień 10 kwietnia 2010 roku jako dzień tragicznego, straszliwie tragicznego wydarzenia, ale także jako dzień przebudzenia Polaków. Dziś, proszę państwa, w to przebudzenie wierzę mocniej niż wczoraj. Jestem przekonany, że Polska się budzi, i że będziemy mieli nową, lepszą Polskę (brawa, okrzyki "Zwyciężymy").

Zakłamane wykształciuchy

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Redmi 9A - recenzja budżetowego smartfona