Grupy dyskusyjne   »   pl.soc.prawo   »   Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych

Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych

Data: 2012-01-08 14:08:35
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "Bags" <ble@ble.com> napisał w wiadomości news:jeb2n1$qed$1inews.gazeta.pl...

Do chwili swojej śmierci, poza nielicznymi wyjątkami (ubezwłasnowolnienie, niepoczytalność) ciotka miała prawo dysponownaia swoim majątkiem. Jeśli faktycznie przekazała je zgromadzeniu, to trzeba uszanować tę decyzję i tyle. Wszelkie instytucje końcielne, zgromadzenia itd. wbrew pzoorom nie są finansowane przez Boga, tylko przez wiernych. I tu nie ma co ich wyzywać od pralni brudnych pieniedzy itp. bo to nie ma sensu. Jakby nie dbali o interesy finansowe, to już dawno by to wszystko padło. Osobiście jedynie uważam, że niepotrzebnie tworzą z tego jakąś quasi tajemnicę, bo to wydaje mi sie dość oczywiste akurat.

Inna sprawa, jakie są podstawy prawne żądania od Was przez zgromadzenie opłaty pobytu ciotki w Zgromadzeniu. Po za tym nie za bardzo nadążam, z jakiego powodu o postanowieniach ciotki informowało Was Zgromadzenie, a nie ona sama. No i czemu Was, skoro mieszkanie jak rozumiem było jej. Co do zasady nie miała obowiązku nikogo sie pytać i miała prawo przekazać swój majatek komu chciała. Coś tu podejrzewam, że pod nieobecność ciotki ktoś z Was to mieszkanie używał, skoro mieliście wyrażać zgodę na jego wynajem. Inaczej, skorociotka była w Zgromadzeniu, to chyba sensowne było wynajęcie jej mieszkania, by nie stało puste. Choćby po to, by w ten sposób pokryć koszty jego utrzymania. NIe za bardzo widzę, z czego wynika Waszca niecheć do tego pomysłu.

Co do domniemanej kradzieży sprzętu fotograficznego, z Twojej wypowiedzi to nie wynika, czyją one stanowiły własność i w jaki sposób Zgromadzenie" weszło w jego posiadanie. Włamali sie? Ukradli? Bo piszesz o decyzji ciotki o zadysponowaniu lodówką, pralką. To na jakiej zasadzie wyniesiono dywan i pozostałę przedmioty? Kto i kiedy to zrobił? Ale w sumie, bez wzgledu na te wszystkie okoliczności sądzę, że bez wiarygodnych informacji na temat stanowiska włąścicielki tego sprzętu, to bedzie ciężko procesowo cokolwiek udowodnić komukolwiek.

Data: 2012-01-08 16:45:38
Autor: Bags
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
On 2012-01-08 14:08, Robert Tomasik wrote:
Użytkownik "Bags" <ble@ble.com> napisał w wiadomości
news:jeb2n1$qed$1inews.gazeta.pl...

Inna sprawa, jakie są podstawy prawne żądania od Was przez zgromadzenie
opłaty pobytu ciotki w Zgromadzeniu.

Nie otrzymaliśmy cennika "usług miłosierdzia" przed zabraniem ciotki do Zgromadzenia. Myśleliśmy, że jako "rodzina" pomagają Siostrom bezinteresownie, że będzie jej lepiej pod opieką Sióstr, z którymi naprawde była zżyta i nie da się ukryć, że dużo bardziej niż z nami - rodziną. Sam piszesz, że takie organizacje muszą się z czegoś utrzymywać, więc niech już tak będzie, szkoda tylko że nie uprzedzili o kosztach.

Po za tym nie za bardzo nadążam, z
jakiego powodu o postanowieniach ciotki informowało Was Zgromadzenie, a
nie ona sama.

Mieszamy 300 km od ciotki, a jej stan zdrowia nie pozwalał na komunikację. Pośrednikiem zatem były siostry zakonne.


No i czemu Was, skoro mieszkanie jak rozumiem było jej. Co
do zasady nie miała obowiązku nikogo sie pytać i miała prawo przekazać
swój majatek komu chciała. Coś tu podejrzewam, że pod nieobecność ciotki
ktoś z Was to mieszkanie używał, skoro mieliście wyrażać zgodę na jego
wynajem.

Jako rodzina mieliśmy dodatkowe klucze do mieszkania przekazane przez ciotkę nim ją zabrano do Zgromadzenia. W czasie wizyt w mieście odbieraliśmy pocztę, płaciliśmy rachunki. Mieszkanie nie było używane.

Inaczej, skorociotka była w Zgromadzeniu, to chyba sensowne
było wynajęcie jej mieszkania, by nie stało puste. Choćby po to, by w
ten sposób pokryć koszty jego utrzymania. NIe za bardzo widzę, z czego
wynika Waszca niecheć do tego pomysłu.

Co do domniemanej kradzieży sprzętu fotograficznego, z Twojej wypowiedzi
to nie wynika, czyją one stanowiły własność i w jaki sposób
Zgromadzenie" weszło w jego posiadanie. Włamali sie? Ukradli?

Dostali klucze od ciotki aby zabrać lodówkę oraz pralkę. Czy ukradli, to jest właśnie kontrowersyjny temat, bo rzekomo mieli zgodę na zabranie tych przedmiotów i w rozmowie telefonicznej ze Zgromadzeniem właśnie te przedmioty mieli zabrać, o monetach i aparatach nie było mowy. Dogadać się z ciotką w czasie spotkań nie było szans, słabo już kojarzyła fakty.

Bo piszesz
o decyzji ciotki o zadysponowaniu lodówką, pralką. To na jakiej zasadzie
wyniesiono dywan i pozostałę przedmioty? Kto i kiedy to zrobił?

Przedmioty zabrali oczywiście w czasie kiedy w mieście nas nie było, a kto peronalnie nie wiem, ktoś z ich Zgromadzenia skoro tylko oni mieli klucze.


Ale w
sumie, bez wzgledu na te wszystkie okoliczności sądzę, że bez
wiarygodnych informacji na temat stanowiska włąścicielki tego sprzętu,
to bedzie ciężko procesowo cokolwiek udowodnić komukolwiek.


Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów. Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym dowodem własności.


Bags

Data: 2012-01-08 11:34:11
Autor: witek
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
On 1/8/2012 9:45 AM, Bags wrote:
Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów.
Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym
dowodem własności.


czyli jak kupie ci samochod, a potem ci go podaruje, to na podstawie faktury zakupu mogę go odzyskać?
Pomyśl.

Data: 2012-01-08 19:29:30
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "witek" <witek7205@gazeta.pl.invalid> napisał w wiadomości news:jeck2k$phg$3inews.gazeta.pl...
On 1/8/2012 9:45 AM, Bags wrote:
Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów.
Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym
dowodem własności.


czyli jak kupie ci samochod, a potem ci go podaruje, to na podstawie faktury zakupu mogę go odzyskać?

W praktyce, jeśli nie bedzie umowy darowizny , to sądzę, ze miałbyś spore szanse. Pomijam tu kwestie etyczne.

Data: 2012-01-08 19:27:39
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "Bags" <ble@ble.com> napisał w wiadomości news:jecdn1$emn$1inews.gazeta.pl...

Nie otrzymaliśmy cennika "usług miłosierdzia" przed zabraniem ciotki do Zgromadzenia. Myśleliśmy, że jako "rodzina" pomagają Siostrom bezinteresownie, że będzie jej lepiej pod opieką Sióstr, z którymi naprawde była zżyta i nie da się ukryć, że dużo bardziej niż z nami - rodziną. Sam piszesz, że takie organizacje muszą się z czegoś utrzymywać, więc niech już tak będzie, szkoda tylko że nie uprzedzili o kosztach.

Dlatego pytałem o podstawę roszczenia właśnie. Czemu akurat 2.000 zł, a nie 20, 200, 10.000?

Jako rodzina mieliśmy dodatkowe klucze do mieszkania przekazane przez ciotkę nim ją zabrano do Zgromadzenia. W czasie wizyt w mieście odbieraliśmy pocztę, płaciliśmy rachunki. Mieszkanie nie było używane.

Czemuż zatem pytano Was o zgodę na jego wynajęcie?

Inaczej, skorociotka była w Zgromadzeniu, to chyba sensowne
było wynajęcie jej mieszkania, by nie stało puste. Choćby po to, by w
ten sposób pokryć koszty jego utrzymania. NIe za bardzo widzę, z czego
wynika Waszca niecheć do tego pomysłu.

Co do domniemanej kradzieży sprzętu fotograficznego, z Twojej wypowiedzi
to nie wynika, czyją one stanowiły własność i w jaki sposób
Zgromadzenie" weszło w jego posiadanie. Włamali sie? Ukradli?

Dostali klucze od ciotki aby zabrać lodówkę oraz pralkę. Czy ukradli, to jest właśnie kontrowersyjny temat, bo rzekomo mieli zgodę na zabranie tych przedmiotów i w rozmowie telefonicznej ze Zgromadzeniem właśnie te przedmioty mieli zabrać, o monetach i aparatach nie było mowy. Dogadać się z ciotką w czasie spotkań nie było szans, słabo już kojarzyła fakty.

A jaka pewność, ze przedmioty te zabrał ktoś ze Zgromadzenia, albo na jego wachunek? Bo mnie przychodzi kilka alternatywnychg rozwiązań, ale moze są wynikiem skąpej wiedzy na temat sparwy:

1) Siostry zleciły komuś przewiezienei tych rzeczy, a te osoby skradły przy okazji przedmioty zdając sobie sprawę, że ciotka i tak tego stwierdzić nie bedzie mogła.
2) Ciotka zanim poszła do zgromadzenia komuś rzeczone aparaty dała/sprzedała.
3) Ktoś jeszcze miał klucze od mieszkania i on sobie to sprywatyzował.
4) Ktos dokonał włąmania do mieszkania i skradł przedmioty.
5) - trudno, ale to tylko ludzie - w Zgromadzeniu jest jakaś nieuczciwa osoba i to skradła.

Bo piszesz
o decyzji ciotki o zadysponowaniu lodówką, pralką. To na jakiej zasadzie
wyniesiono dywan i pozostałę przedmioty? Kto i kiedy to zrobił?

Przedmioty zabrali oczywiście w czasie kiedy w mieście nas nie było, a kto peronalnie nie wiem, ktoś z ich Zgromadzenia skoro tylko oni mieli klucze.

Sądzisz, ze Siostry Zakonne same osobiście to nosiły? Bo coś wątpię, choć na zdrowy rozsądek powinny to nadzorować.


Ale w
sumie, bez wzgledu na te wszystkie okoliczności sądzę, że bez
wiarygodnych informacji na temat stanowiska włąścicielki tego sprzętu,
to bedzie ciężko procesowo cokolwiek udowodnić komukolwiek.


Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów. Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym dowodem własności.

Tak, ale czyjej? Jeśli jest imienny, to tak, ale podejrzewam, że będzie albo na św.p. ciotke, albo to bezimienny paragon. Po za tym jak rozumiem stanowił własność ciotki, a zatem nei za bardzo rozumiem, co chcecie "odzyskiwać"?

Data: 2012-01-08 20:20:22
Autor: p 47
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych

Użytkownik "Bags" <ble@ble.com> napisał w wiadomości news:jecdn1$emn$1inews.gazeta.pl...
On 2012-01-08 14:08, Robert Tomasik wrote:
Użytkownik "Bags" <ble@ble.com> napisał w wiadomości
news:jeb2n1$qed$1inews.gazeta.pl...

Inna sprawa, jakie są podstawy prawne żądania od Was przez zgromadzenie
opłaty pobytu ciotki w Zgromadzeniu.

Nie otrzymaliśmy cennika "usług miłosierdzia" przed zabraniem ciotki do Zgromadzenia. Myśleliśmy, że jako "rodzina" pomagają Siostrom bezinteresownie, że będzie jej lepiej pod opieką Sióstr, z którymi naprawde była zżyta i nie da się ukryć, że dużo bardziej niż z nami - rodziną. Sam piszesz, że takie organizacje muszą się z czegoś utrzymywać, więc niech już tak będzie, szkoda tylko że nie uprzedzili o kosztach.

Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)
No  a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach opieki) ci nie odpowiadały  to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i "troskliwą" rodzinę...

Po za tym nie za bardzo nadążam, z
jakiego powodu o postanowieniach ciotki informowało Was Zgromadzenie, a
nie ona sama.

(..)

Jako rodzina mieliśmy dodatkowe klucze do mieszkania przekazane przez ciotkę nim ją zabrano do Zgromadzenia. W czasie wizyt w mieście odbieraliśmy pocztę, płaciliśmy rachunki. Mieszkanie nie było używane.

A więc nie tyle proszono ciebie o ZGODĘ  na jego wynajęcie, ale delikatnie proszono cię, abyś oddał klucze i nie wtracał się dalej do prawowitej ciotki własności w związku z jej zamiarem wynajęcia tego JEJ mieszkania, zapewne w celu pokrycia otrzymywanym czynszem kosztów pobytu i opieki nad nią.

(..)>
Dostali klucze od ciotki aby zabrać lodówkę oraz pralkę. Czy ukradli, to jest właśnie kontrowersyjny temat, bo rzekomo mieli zgodę na zabranie tych przedmiotów i w rozmowie telefonicznej ze Zgromadzeniem właśnie te przedmioty mieli zabrać, o monetach i aparatach nie było mowy. Dogadać się z ciotką w czasie spotkań nie było szans, słabo już kojarzyła fakty.


Jaki masz dowód, ze przejęto te przedmioty WBREW woli ciotki? Fakt przekazania przedstawicielom zgromadzenia kluczy uprawdopadabnia fakt, iż ciotka chciała, aby te  i inne przedmioty zabrali z mieszkania.

(..)


Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów. Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym dowodem własności.


Jesli zgromadzenie będzie miało rozsądnego prawnika  to wystapi o zapłatę z masy spadkowej kosztów poniesionych w związku z pobytem i opieką nad ciotką. W tym celu sąd może nakazać sprzedaż mieszkania w celu dokonania rozliczenia, ewentualnie spadkobiercy będa musieli przed wejściem w jego posiadanie odpowiednią kwotę zapłacić zgromadzeniu.

Data: 2012-01-08 21:14:28
Autor: grzech
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych



Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w
stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek
alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)
No a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach
opieki) ci nie odpowiadały to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu
umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i
"troskliwą" rodzinę...



A może byś tak matołku sprawdził, kto tu ma obowiązek alimentacyjny i przestał pieprzyć głupoty. Potem byś się zastanowił czy jest ktoś, w Polsce,w podeszłym wieku komu nie przysługuje renta, emerytura lub zasiłek socjalny. Później spróbowałbyś odpowiedzieć na pytanie - co się z emeryturą stało po umieszczeniu osoby w zakładzie? O bardziej zawiłe kwestie nie będę cię pytać bo szkoda czasu.

Data: 2012-01-08 21:34:22
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "grzech" <grzechnet@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:jectf5$7u9$1inews.gazeta.pl...

Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w
stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek
alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)
No a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach
opieki) ci nie odpowiadały to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu
umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i
"troskliwą" rodzinę...
A może byś tak matołku sprawdził, kto tu ma obowiązek alimentacyjny i przestał pieprzyć głupoty. Potem byś się zastanowił czy jest ktoś, w Polsce,w podeszłym wieku komu nie przysługuje renta, emerytura lub zasiłek socjalny. Później spróbowałbyś odpowiedzieć na pytanie - co się z emeryturą stało po umieszczeniu osoby w zakładzie? O bardziej zawiłe kwestie nie będę cię pytać bo szkoda czasu.

A szkoda, bo to te pozostałe kwestie są najbardziej interesujące. Na jakiej podstawie Zgromadzenie uzurpowało sobie prawo do zarządzania majątkiem ciotki pozostającej pod ich opieką? To mnie ciekawi.

Data: 2012-01-08 21:48:40
Autor: grzech
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
W dniu 2012-01-08 21:34, Robert Tomasik pisze:
Użytkownik "grzech" <grzechnet@gazeta.pl> napisał w wiadomości
news:jectf5$7u9$1inews.gazeta.pl...

Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w
stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek
alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)
No a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach
opieki) ci nie odpowiadały to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu
umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i
"troskliwą" rodzinę...
A może byś tak matołku sprawdził, kto tu ma obowiązek alimentacyjny i
przestał pieprzyć głupoty. Potem byś się zastanowił czy jest ktoś, w
Polsce,w podeszłym wieku komu nie przysługuje renta, emerytura lub
zasiłek socjalny. Później spróbowałbyś odpowiedzieć na pytanie - co
się z emeryturą stało po umieszczeniu osoby w zakładzie? O bardziej
zawiłe kwestie nie będę cię pytać bo szkoda czasu.

A szkoda, bo to te pozostałe kwestie są najbardziej interesujące. Na
jakiej podstawie Zgromadzenie uzurpowało sobie prawo do zarządzania
majątkiem ciotki pozostającej pod ich opieką? To mnie ciekawi.

Działalność charytatywna kościoła katolickiego w Polsce to tak zorganizowana przestępczość, że mafia pruszkowska przy nich to banda dyletantów. Z tego powodu pytający niech najpierw sprawdzi czy mieszkanie ciotki to jeszcze wchodzi w skład masy spadkowej, czy jest już własnością zakonu. Jeśli zakon jeszcze nie zdążył wyłudzić mieszkania, to niech pytający się cieszy i nie zawraca sobie głowy duperelami w postaci pralki lub innych rzeczy, bo i tak ich nie odzyska. Tak przy okazji - o kradzież można oskarżyć tylko konkretną żyjącą osobę a nie klasztor.

Data: 2012-01-08 22:51:37
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "grzech" <grzechnet@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:jecvf9$esa$1inews.gazeta.pl...

Działalność charytatywna kościoła katolickiego w Polsce to tak zorganizowana przestępczość, że mafia pruszkowska przy nich to banda dyletantów. Z tego powodu pytający niech najpierw sprawdzi czy mieszkanie ciotki to jeszcze wchodzi w skład masy spadkowej, czy jest już własnością zakonu. Jeśli zakon jeszcze nie zdążył wyłudzić mieszkania, to niech pytający się cieszy i nie zawraca sobie głowy duperelami w postaci pralki lub innych rzeczy, bo i tak ich nie odzyska. Tak przy okazji - o kradzież można oskarżyć tylko konkretną żyjącą osobę a nie klasztor.

Nie wiem, czy akurat nie podeszłoby to pod USTAWĘ z dnia 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary. Moim zdaniem na pierwszy rzut oka tak, ale może gdzieś się znajdzie jakiś przepis to wyłączający. Fakt, że to chyba nadal martwy przepis, ale to już inna sprawa.

Ustalenie, kto ewentualnie te przedmioty skradł może być faktycznie teraz trudne, ale jeśli sie znajdzie taki przedmiot, to osoba go posiadająca będzie wiedziała, od kogo go personalnie dostała. A ta osoba juz może odpowiadać za paserstwo. Poza  tym, o ile się orientuję, to w wypadku Zakonu to będzie zawsze jakaś tam przełożona, bo ona jest jedyną osobą uprawnioną do działania w jego imieniu. Tak więc, gdyby dowieść, ze w ogóle doszło do przestępstwa, to ustalenie sparwcy akurat by chyba nie nastręczało większego kłopotu.

Natomiast masz generalnie rację, że moim zdaniem nei ma sensu się z nimi kopać. Jesli mieszkania nie przepisali, to dałbym spokój, bo wartość pralki czy lodówki w tej sytuacji będzie znikomą częścią spadku, który jak widać po prostu spada rodzinie w darze z niebios.

Data: 2012-01-08 21:30:47
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "p 47" <karolakowie1@wp.pl> napisał w wiadomości news:jecq9n$2i6$1news.task.gda.pl...

Nie otrzymaliśmy cennika "usług miłosierdzia" przed zabraniem ciotki do Zgromadzenia. Myśleliśmy, że jako "rodzina" pomagają Siostrom bezinteresownie, że będzie jej lepiej pod opieką Sióstr, z którymi naprawde była zżyta i nie da się ukryć, że dużo bardziej niż z nami - rodziną. Sam piszesz, że takie organizacje muszą się z czegoś utrzymywać, więc niech już tak będzie, szkoda tylko że nie uprzedzili o kosztach.
Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)

Co nie zmienia faktu, że nie tędy droga dochodzenia roszczeń. By mówić o obowiązku alimentacyjnym trzebaby najpierw zbadać, czy dochody ciotki nie wystarczyłyby na pokrycie jej utrzymania. Nic o tym nie wiemy, a Ty już wytaczasz armaty. Po za tym ciotka jak rozumiem nie została ubezwłasnowolniona, a zatem nie widzę powodu, by decyzje w jej imieniu podejmowało Zgromadzenie - choćby były najbardziej światłe. Istnieją stosowne procedury prawne z tym zwiazane, które zapewne Ty znasz, a w odniesieniu do pytającego nie ma sensu się o nich rozwodzić, skoro sama ciotka nie żyje.

No  a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach opieki) ci nie odpowiadały  to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i "troskliwą" rodzinę...

OK! Ale ciotka pewnie się z czegoś poprzednio utrzymywała i coś się z tymi pieniedzmi pewnie działo w czasie, gdy byłą pod opieką Zgromadzenia. Miałą mieszkanie, to musiała z czegoś je utrzymywać. Piszę na zdrowy rozsądek, bo nie znamy okoliczności. Pytam, z czego wynika owe 2.000 zł? To jakaś stawka urzędowa? Jakoś oszacowano wartość tej pomocy? Ja nie twierdzę, że to dużo ani mało, tylko odnoszę wrażenie, że ktoś to "z sufitu" wziął i w dodatku trochę przyszantażował rodzinę. Wychodzi na to, że od strony etycznej zgromadzenie też nie do końca jest takie kryształowo czyste i o to mi chodzi.

Po za tym nie za bardzo nadążam, z
jakiego powodu o postanowieniach ciotki informowało Was Zgromadzenie, a
nie ona sama.
Jako rodzina mieliśmy dodatkowe klucze do mieszkania przekazane przez ciotkę nim ją zabrano do Zgromadzenia. W czasie wizyt w mieście odbieraliśmy pocztę, płaciliśmy rachunki. Mieszkanie nie było używane.
A więc nie tyle proszono ciebie o ZGODĘ  na jego wynajęcie, ale delikatnie proszono cię, abyś oddał klucze i nie wtracał się dalej do prawowitej ciotki własności w związku z jej zamiarem wynajęcia tego JEJ mieszkania, zapewne w celu pokrycia otrzymywanym czynszem kosztów pobytu i opieki nad nią.

Ciotka mogła o coś takiego prosić - zgromadzenie żadnej podstawy nie miało. Oczywiście mogło taką podstawę "nabyć" decyzją sądu, bo wiele wskazuje na to, że ciotka najprawdopodobniej nie była w stanie sama zarządzać swoim majątkirm - skoro nie mogła zadzwonić sama i ktoś ze zgromadzenia ją wyręczał. No ale to wszystko jest w sferze domysłów. I o ile moja opinia jest zbieżna z Twoja w kwestii etycznej oceny pretensji mieszkającej 300 km dalej rodziny do lodówki i pralki, to niestety trudno nie zauważyć, że o ile opis jest wierny, to i Zgromadzenie ociera się o przywłaszczenie. W końcu informacja, że rzekomo ciotka im coś dała pochodzi tylko i wyłącznie od Zgromadzenia. Idę o zakład, że żadnej umowy nie ma, a skoro stan ciotki nie pozwalał na wykonanie samodzielnie telefonu do rodziny, to mam spore wątpliwości co do jej zdolności do pojmowania przedsiębranego działania, a co za tym idzie ważności oświadczeń woli.

Dostali klucze od ciotki aby zabrać lodówkę oraz pralkę. Czy ukradli, to jest właśnie kontrowersyjny temat, bo rzekomo mieli zgodę na zabranie tych przedmiotów i w rozmowie telefonicznej ze Zgromadzeniem właśnie te przedmioty mieli zabrać, o monetach i aparatach nie było mowy. Dogadać się z ciotką w czasie spotkań nie było szans, słabo już kojarzyła fakty.
Jaki masz dowód, ze przejęto te przedmioty WBREW woli ciotki? Fakt przekazania przedstawicielom zgromadzenia kluczy uprawdopadabnia fakt, iż ciotka chciała, aby te  i inne przedmioty zabrali z mieszkania.

Skąd wniosek, że ciotka przekazała komukowliek klucze w jakimkolwiek celu? A może sobie sami wzięli? Wykluczasz taką ewentualność - a jeśli tak, to na jakiej podstawie? No i jeśli nawet przekazała, to że z zamiarem podarowania dywanu czy aparatu fotograficznego? Nawet przedstawiciele zgromadzenia utrzymywali, że z zamiarem przekazania lodówki i pralki. Tak więc to wszystko nie jest tak proste, jak chcesz wykazać.

Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów. Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym dowodem własności.
Jesli zgromadzenie będzie miało rozsądnego prawnika  to wystapi o zapłatę z masy spadkowej kosztów poniesionych w związku z pobytem i opieką nad ciotką. W tym celu sąd może nakazać sprzedaż mieszkania w celu dokonania rozliczenia, ewentualnie spadkobiercy będa musieli przed wejściem w jego posiadanie odpowiednią kwotę zapłacić zgromadzeniu.
To wcale takie proste nie jest, bo Zgromadzenie najpierw musiałoby się rozliczyć z tego co wzięło oraz faktycznie poniesionych kosztów. To wcale takie proste nie jest w praktyce.

Data: 2012-01-09 02:55:16
Autor: p 47
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych

Użytkownik "Robert Tomasik" <robert.tomasik@gazeta.pl> napisał w wiadomości news:jecuf0$b3r$1inews.gazeta.pl...
Użytkownik "p 47" <karolakowie1@wp.pl> napisał w wiadomości news:jecq9n$2i6$1news.task.gda.pl...

Nie otrzymaliśmy cennika "usług miłosierdzia" przed zabraniem ciotki do Zgromadzenia. Myśleliśmy, że jako "rodzina" pomagają Siostrom bezinteresownie, że będzie jej lepiej pod opieką Sióstr, z którymi naprawde była zżyta i nie da się ukryć, że dużo bardziej niż z nami - rodziną. Sam piszesz, że takie organizacje muszą się z czegoś utrzymywać, więc niech już tak będzie, szkoda tylko że nie uprzedzili o kosztach.
Czyli chciałeś, aby ktoś łożył na utrzymanie i opiekę nad ciotką (w stosunku do której zreszta miałes prawdopodobnie obowiązek alimentacyjny), a tobie jedynie pozostałoby przejęcie jej majątku?;-)

Co nie zmienia faktu, że nie tędy droga dochodzenia roszczeń. By mówić o obowiązku alimentacyjnym trzebaby najpierw zbadać, czy dochody ciotki nie wystarczyłyby na pokrycie jej utrzymania. Nic o tym nie wiemy, a Ty już wytaczasz armaty.

Tak czy inaczej zgomadzenie niewątpliwie poniosło wydatki na zapewnienie utrzymania i opieki nad ciężko chora ciotką.
Wbrew  pogladom psującego tu durnia pt. "grzech" obowiązek alimentacyjny wobec ciotki  z mocy prawa obciążał rodzica autora wątku, (skoro on jest spadkobiercą ustawowym to zapewne ciotka nie miała zyjących dzieci, ani rodziców). Obecnie taki obowiązek z powodów oczywistych już nie istnieje, ale niezaleznie od tego, czy wówczas ciotka bez wsparcia z zewnątrz zaspakajać mogła swoje potrzeby (z watku wynika, ze nie) to zgromadzenie (jak każdy) poza wszelką wątpliwość ma prawo dochodzić od masy spadkowej po ciotce zwrotu wydatków poniesionych na jej (ciotki) rzecz.

Po za tym ciotka jak rozumiem nie została ubezwłasnowolniona, a zatem nie widzę powodu, by decyzje w jej imieniu podejmowało Zgromadzenie - choćby były najbardziej światłe. Istnieją stosowne procedury prawne z tym zwiazane, które zapewne Ty znasz, a w odniesieniu do pytającego nie ma sensu się o nich rozwodzić, skoro sama ciotka nie żyje.


A skąd wiesz, ze zgromadzenie podejmowało decyzję wbrew woli ciotki, - z wątku wynika, że sytuacja była całkowicie zgodna z wolą ciotki, - wydarzenia te miały miejsce za jej życia, wówczas nastapiło objecie jej opieką zgromadzenia, a następnie żadanie wynajęcia mieszkania,  przekazanie kluczy, wyniesienie sprzętów. Wątkodawca był zdecydowanie tymi wydarzeniami przerażony (bo uszczuplało to jego przyszłe zyski po smierci krewnej) i gdyby podejrzewał, ze dzieje się to wbrew woli właścicielki niewątpliwie skontaktowałby się z nią i gdyby te podejrzenia okazały się prawdziwe od razu zawiadomiłby o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przeciwko mieniu ciotki albo w jej imieniu z jej upoważnienia, albo tez sam. Sprawa byłaby jasna, ciotka miałaby mozliwość, jesli tak a byłaby jej wola, przedstawić swój sprzeciw przeciwko działaniom zgromadzenia.
Skoro jednak już wówczas o tych  działaniach wątkodawca wiedział i nic w tej sprawie nie uczynił jasne jest, że wszystkie te wydarzenia miały miejsce zgodnie z wolą włascicielki, tym bardziej, że sam w wątku przyznaje, że obawiał się najbardziej, że ciotka całkowicie DOBROWOLNIE tak zadysponuje swoją własnością -mieszkaniem, że przekaże je zgromadzeniu,. Przyznaje też, że przekazanie to nie nastapiło tylko dlatego, że ciotka nie zdązyła tego uczynić, a nie dlatego, ze nie miała takiego zamiaru!1

No  a skoro koszty opieki (zresztą niższe niż przeciętnie w domach opieki) ci nie odpowiadały  to wolałbyś, aby ciotka samotnie w mieszkaniu umierała, bo to przyspieszyłoby jego odziedziczenie przez "kochającą" i "troskliwą" rodzinę...

OK! Ale ciotka pewnie się z czegoś poprzednio utrzymywała i coś się z tymi pieniedzmi pewnie działo w czasie, gdy byłą pod opieką Zgromadzenia. Miałą mieszkanie, to musiała z czegoś je utrzymywać. Piszę na zdrowy rozsądek, bo nie znamy okoliczności. Pytam, z czego wynika owe 2.000 zł? To jakaś stawka urzędowa? Jakoś oszacowano wartość tej pomocy? Ja nie twierdzę, że to dużo ani mało, tylko odnoszę wrażenie, że ktoś to "z sufitu" wziął i w dodatku trochę przyszantażował rodzinę. Wychodzi na to, że od strony etycznej zgromadzenie też nie do końca jest takie kryształowo czyste i o to mi chodzi.

W prywatnych domach opieki w Warszawie koszt miesięcznego pobytu wynosi grubo ponad 3 tys (jednoosobowa),- wiem , bo od lat płacę za pobyt w takim domu członka rodziny.
Np. tu , 35 km od Warszawy pobyt w 2-ce kosztuje 3.500, a o jedynce nawet nie napiszę, bo przeraziłbyś się.
http://www.opiekaizaufanie.pl/?page=dom

Nawet w prowincjonalnym Wejherowie takie sa ceny:
http://www.domseniorabryza.pl/?page_id=119
Skoro wątkodawca przyznaje, ze odbierał za ciotkę pocztę, to nie zdziwiłbym się, że odbierał także i rentę (jesli ona ją miała przyznaną). W kazdym razie , wbrew twoim insynuacją nawet on w żaden sposób nie zarzucał zgromadzeniu zawłaszczenia tych pieniędzy.



Po za tym nie za bardzo nadążam, z
jakiego powodu o postanowieniach ciotki informowało Was Zgromadzenie, a
nie ona sama.
Jako rodzina mieliśmy dodatkowe klucze do mieszkania przekazane przez ciotkę nim ją zabrano do Zgromadzenia. W czasie wizyt w mieście odbieraliśmy pocztę, płaciliśmy rachunki. Mieszkanie nie było używane.
A więc nie tyle proszono ciebie o ZGODĘ  na jego wynajęcie, ale delikatnie proszono cię, abyś oddał klucze i nie wtracał się dalej do prawowitej ciotki własności w związku z jej zamiarem wynajęcia tego JEJ mieszkania, zapewne w celu pokrycia otrzymywanym czynszem kosztów pobytu i opieki nad nią.

Ciotka mogła o coś takiego prosić - zgromadzenie żadnej podstawy nie miało.

Alez piszesz bzdury,- oczywiście zgromadzenie mogło do woli prosić watkodawcę o klucze itp. tak jak i ja moge ciebie całkowicie pełnoprawnie prosic o klucze do twojego mieszkania i to nawet z żoną do dyspozycji;-), wbrew twoim bzdurom nic mnie tego nie zabrania! Gdybym jednak przy tym powoływał się na wolę własnie twojej zony to zapewne od razu sprawdziłbyś u niej, czy to prawda. Podobnie i wątkodawca miał wszelkie prawa i mozliwości aby sprawdzić, czy te prośby zgromadzenia istotnie zgodne sa z wolą ciotki. Skoro do tych próśb zastosował się domyslać się należy, biorac pod uwagę, jak żądania te były mu nie na rękę, że wystapienia te faktycznie zgodne były z wolą właścicielki, bo inaczej, zakładając przeciętny poziom zdolności umysłowych wątkodawcy, mógłby z łatwością i skutecznie im się przeciwstawić!

Oczywiście mogło taką podstawę "nabyć" decyzją sądu, bo wiele wskazuje na to, że ciotka najprawdopodobniej nie była w stanie sama zarządzać swoim majątkirm - skoro nie mogła zadzwonić sama i ktoś ze zgromadzenia ją wyręczał. No ale to wszystko jest w sferze domysłów. I o ile moja opinia jest zbieżna z Twoja w kwestii etycznej oceny pretensji mieszkającej 300 km dalej rodziny do lodówki i pralki, to niestety trudno nie zauważyć, że o ile opis jest wierny, to i Zgromadzenie ociera się o przywłaszczenie. W końcu informacja, że rzekomo ciotka im coś dała pochodzi tylko i wyłącznie od Zgromadzenia. Idę o zakład, że żadnej umowy nie ma, a skoro stan ciotki nie pozwalał na wykonanie samodzielnie telefonu do rodziny, to mam spore wątpliwości co do jej zdolności do pojmowania przedsiębranego działania, a co za tym idzie ważności oświadczeń woli.


To jest tylko i wyłącznie twoja insynuacja niczym nie poparta.
Gdybyś miał rację to wątkodawca, tak przecież przerazony perspektywą utraty majątku ciotki nie stosowałby się posłusznie do  poleceń przekazywanych mu za pośrednictwem zgromadzenia, ale od razu:
1.sprawdziłby, czy pokrywają się one faktycznie z wolą włascicielki
2.wystapiłby o ubezwłasnowolnienie ciotki, gdyby zauważył, ze wykorzystuje się jej niesprawność umysłową.
Skoro tego, mimo swojego interesu, nie uczynił to uznać należy, ze powyższe okoliczności nie miały miejsca.
Poza tym istniej stara prawnicza zasada, że volenti non fit iniuria


Dostali klucze od ciotki aby zabrać lodówkę oraz pralkę. Czy ukradli, to jest właśnie kontrowersyjny temat, bo rzekomo mieli zgodę na zabranie tych przedmiotów i w rozmowie telefonicznej ze Zgromadzeniem właśnie te przedmioty mieli zabrać, o monetach i aparatach nie było mowy. Dogadać się z ciotką w czasie spotkań nie było szans, słabo już kojarzyła fakty.
Jaki masz dowód, ze przejęto te przedmioty WBREW woli ciotki? Fakt przekazania przedstawicielom zgromadzenia kluczy uprawdopadabnia fakt, iż ciotka chciała, aby te  i inne przedmioty zabrali z mieszkania.

Skąd wniosek, że ciotka przekazała komukolwiek klucze w jakimkolwiek celu? A może sobie sami wzięli? Wykluczasz taką ewentualność - a jeśli tak, to na jakiej podstawie? No i jeśli nawet przekazała, to że z zamiarem podarowania dywanu czy aparatu fotograficznego? Nawet przedstawiciele zgromadzenia utrzymywali, że z zamiarem przekazania lodówki i pralki. Tak więc to wszystko nie jest tak proste, jak chcesz wykazać.

Stawiasz sprawe na głowie,- to ewentualnie wątkodawca bedzie musiał wykazać, że:
1.te przedmioty tam były
2. zgromadzenie je wyniosło
3. zrobiło to bezprawnie, bo ciotka wolała je zostawić dla nieinteresującej się jej losem rodziny, a nie przekazać je na rzecz ozakonu, który otoczył ją opieką.
4. i z jakich przyczyn watkodawca nie sprzeciwiał się tym działaniom za zycia ciotki, gdy miał mozność okoliczności tych wydarzeń wyjasnić z zainteresowana, ale czekał ze swym sprzeciwem do jej smierci


Czyli sugerujesz, że mamy małe szanse na odzyskanie przedmiotów. Myślałem, że sam dokument zakupu jest wystarczającym, niepodważalnym dowodem własności.
Jesli zgromadzenie będzie miało rozsądnego prawnika  to wystapi o zapłatę z masy spadkowej kosztów poniesionych w związku z pobytem i opieką nad ciotką. W tym celu sąd może nakazać sprzedaż mieszkania w celu dokonania rozliczenia, ewentualnie spadkobiercy będa musieli przed wejściem w jego posiadanie odpowiednią kwotę zapłacić zgromadzeniu.
To wcale takie proste nie jest, bo Zgromadzenie najpierw musiałoby się rozliczyć z tego co wzięło oraz faktycznie poniesionych kosztów. To wcale takie proste nie jest w praktyce.

W praktyce sąd zapewne przyjmie do porównania poziom opłat w prywatnych domach opieki, bo tak zwykle w podobnych sprawach robi.
 Moze tez przyjąć koszt dniówki opiekunki, ale to byłoby jeszcze gorzej dla watkodawcy;-)

Data: 2012-01-09 16:31:45
Autor: Robert Tomasik
Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych
Użytkownik "p 47" <karolakowie1@wp.pl> napisał w wiadomości news:jedhe6$a16$1news.task.gda.pl...

Co nie zmienia faktu, że nie tędy droga dochodzenia roszczeń. By mówić o obowiązku alimentacyjnym trzebaby najpierw zbadać, czy dochody ciotki nie wystarczyłyby na pokrycie jej utrzymania. Nic o tym nie wiemy, a Ty już wytaczasz armaty.

Tak czy inaczej zgomadzenie niewątpliwie poniosło wydatki na zapewnienie utrzymania i opieki nad ciężko chora ciotką.

Ale nic nie wiemy na temat tego, czy nie zostały one zrekompensowane przez samą ciotkę. Do roszczenia alimentacyjnego trzebaby był ocoś takiego wykazać. Teraz to skrajnie trudne.

Wbrew  pogladom psującego tu durnia pt. "grzech" obowiązek alimentacyjny wobec ciotki  z mocy prawa obciążał rodzica autora wątku, (skoro on jest spadkobiercą ustawowym to zapewne ciotka nie miała zyjących dzieci, ani rodziców). Obecnie taki obowiązek z powodów oczywistych już nie istnieje, ale niezaleznie od tego, czy wówczas ciotka bez wsparcia z zewnątrz zaspakajać mogła swoje potrzeby (z watku wynika, ze nie) to zgromadzenie (jak każdy) poza wszelką wątpliwość ma prawo dochodzić od masy spadkowej po ciotce zwrotu wydatków poniesionych na jej (ciotki) rzecz.

Zgoda, ale tylko tych udokumentowanych, a tu może być problem. No i nadal nie daje im to prawa do dysponowania majątkiem podopiecznej.


A skąd wiesz, ze zgromadzenie podejmowało decyzję wbrew woli ciotki,

Nie wiem, ale to Zgromadzenie musi dowieść, ze działało zgodnie z jej wolą iw  jej imieniu. Inny poglad doprowadził by szybko sytuacje do absurdu.

- z wątku wynika, że sytuacja była całkowicie zgodna z wolą ciotki,

No właśnie zwracam uwagę na to, że tak naprawdę wolę ciotki znamy ze stanowiska Zgromadzenia. Ona sama miała kłopoty z kontaktowaniem się z rodziną. Nie wiem jak był jej stan, ale pozwala to na przypuszczenie, ze niekoniecznie musiała być zdolna do swiadomego działania.

- wydarzenia te miały miejsce za jej życia, wówczas nastapiło objecie jej opieką
zgromadzenia, a następnie żadanie wynajęcia mieszkania,  przekazanie kluczy, wyniesienie sprzętów.

No tego nie wiemy właśnie. Nie wiem, jak tam było, ale to spora nieostrożność ze strony Zgromadzenia, jeśli wobec sprzeciwu rodziny (mniejsza, na ile etycznego) nie zabezpieczyło sie jakimiś dokumentami pisanymi.

W prywatnych domach opieki w Warszawie koszt miesięcznego pobytu wynosi grubo ponad 3 tys (jednoosobowa),- wiem , bo od lat płacę za pobyt w takim domu członka rodziny.
Np. tu , 35 km od Warszawy pobyt w 2-ce kosztuje 3.500, a o jedynce nawet nie napiszę, bo przeraziłbyś się.
http://www.opiekaizaufanie.pl/?page=dom

Nawet w prowincjonalnym Wejherowie takie sa ceny:
http://www.domseniorabryza.pl/?page_id=119
Skoro wątkodawca przyznaje, ze odbierał za ciotkę pocztę, to nie zdziwiłbym się, że odbierał także i rentę (jesli ona ją miała przyznaną). W kazdym razie , wbrew twoim insynuacją nawet on w żaden sposób nie zarzucał zgromadzeniu zawłaszczenia tych pieniędzy.

Ja tez nei zarzucam. Podnoszę wątpliwość i czekam na wyjaśnienie autora wątku.

Ciotka mogła o coś takiego prosić - zgromadzenie żadnej podstawy nie miało.

Alez piszesz bzdury,- oczywiście zgromadzenie mogło do woli prosić watkodawcę o klucze itp. tak jak i ja moge ciebie całkowicie pełnoprawnie prosic o klucze do twojego mieszkania i to nawet z żoną do dyspozycji;-), wbrew twoim bzdurom nic mnie tego nie zabrania! Gdybym jednak przy tym powoływał się na wolę własnie twojej zony to zapewne od razu sprawdziłbyś u niej, czy to prawda. Podobnie i wątkodawca miał wszelkie prawa i mozliwości aby sprawdzić, czy te prośby zgromadzenia istotnie zgodne sa z wolą ciotki. Skoro do tych próśb zastosował się domyslać się należy, biorac pod uwagę, jak żądania te były mu nie na rękę, że wystapienia te faktycznie zgodne były z wolą właścicielki, bo inaczej, zakładając przeciętny poziom zdolności umysłowych wątkodawcy, mógłby z łatwością i skutecznie im się przeciwstawić!

Boję się, że w tym fragmencie nie za bardzo orientujesz się w realiach Zgromadzeń. Ciotka nie życzy sobie rozmowy z państwem i co nam pan zrobi?

Oczywiście mogło taką podstawę "nabyć" decyzją sądu, bo wiele wskazuje na to, że ciotka najprawdopodobniej nie była w stanie sama zarządzać swoim majątkirm - skoro nie mogła zadzwonić sama i ktoś ze zgromadzenia ją wyręczał. No ale to wszystko jest w sferze domysłów. I o ile moja opinia jest zbieżna z Twoja w kwestii etycznej oceny pretensji mieszkającej 300 km dalej rodziny do lodówki i pralki, to niestety trudno nie zauważyć, że o ile opis jest wierny, to i Zgromadzenie ociera się o przywłaszczenie. W końcu informacja, że rzekomo ciotka im coś dała pochodzi tylko i wyłącznie od Zgromadzenia. Idę o zakład, że żadnej umowy nie ma, a skoro stan ciotki nie pozwalał na wykonanie samodzielnie telefonu do rodziny, to mam spore wątpliwości co do jej zdolności do pojmowania przedsiębranego działania, a co za tym idzie ważności oświadczeń woli.


To jest tylko i wyłącznie twoja insynuacja niczym nie poparta.
Gdybyś miał rację to wątkodawca, tak przecież przerazony perspektywą utraty majątku ciotki nie stosowałby się posłusznie do  poleceń przekazywanych mu za pośrednictwem zgromadzenia, ale od razu:
1.sprawdziłby, czy pokrywają się one faktycznie z wolą włascicielki
2.wystapiłby o ubezwłasnowolnienie ciotki, gdyby zauważył, ze wykorzystuje się jej niesprawność umysłową.
Skoro tego, mimo swojego interesu, nie uczynił to uznać należy, ze powyższe okoliczności nie miały miejsca.
Poza tym istniej stara prawnicza zasada, że volenti non fit iniuria

Wówczas sie bał. Teraz, to Zgromadzenie niestety będzie musiało wykazać, że miało odpowiednie upoważnienia. I tu - bez względu na Twoją ocenę moralną - mogą polec.

Skąd wniosek, że ciotka przekazała komukolwiek klucze w jakimkolwiek celu? A może sobie sami wzięli? Wykluczasz taką ewentualność - a jeśli tak, to na jakiej podstawie? No i jeśli nawet przekazała, to że z zamiarem podarowania dywanu czy aparatu fotograficznego? Nawet przedstawiciele zgromadzenia utrzymywali, że z zamiarem przekazania lodówki i pralki. Tak więc to wszystko nie jest tak proste, jak chcesz wykazać.

Stawiasz sprawe na głowie,- to ewentualnie wątkodawca bedzie musiał wykazać, że:
1.te przedmioty tam były
2. zgromadzenie je wyniosło
3. zrobiło to bezprawnie, bo ciotka wolała je zostawić dla nieinteresującej się jej losem rodziny, a nie przekazać je na rzecz ozakonu, który otoczył ją opieką.
4. i z jakich przyczyn watkodawca nie sprzeciwiał się tym działaniom za zycia ciotki, gdy miał mozność okoliczności tych wydarzeń wyjasnić z zainteresowana, ale czekał ze swym sprzeciwem do jej smierci

Wcale nie stawiam na głowie. Wątkotwórca złozy zawiadomienie, ze ktoś ukradł. Rzecz zostanie zarejestrowana jako utracona. Przesłuchane w charakterze świadka zostaną osoby ze Zgromadzenia. Mogą nić o tym nie wiedzieć. Mogą ewentualnei skąłmać, że nie wiedzą (kwestia etyki - ale mogą). Mogą pwoiedzieć, że wzięli. Jeśli nie wykażą się upoważnieniem, a podniesiony zostanie zarzut, żę ciotka ne była świadoma podejmowanych działań, to może się komuś coś tam przylepić karnie. Roszczenie cywilne na pewno wówczas będzie.

W praktyce sąd zapewne przyjmie do porównania poziom opłat w prywatnych domach opieki, bo tak zwykle w podobnych sprawach robi.
Moze tez przyjąć koszt dniówki opiekunki, ale to byłoby jeszcze gorzej dla watkodawcy;-)

Pisałeś choc raz pozew? Tam musisz dowody wskazać, a nie jakieś obliczenia. Różne bywaja wyroki, ale w mojej ocenie sprawa nie do wygrania. Pomijam, ze odnoszę wrażenie, że Zgromadzenie te pieniądze dostało od wątkotwórcy. Fakt, że z powodu obawy o sprzedaż mieszkania tu nic nei zmienia.

Zgłoszenie przestępstwa kradzieży przez Zgromadzenie Sióstr Zakonnych

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Redmi 9A - recenzja budżetowego smartfona