Grupy dyskusyjne   »   pl.soc.prawo   »   Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Data: 2010-04-12 20:17:07
Autor: scream
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Wizyta dwa miesiące temu - karta była, wizyta miesiąc temu - okazuje się że
karta zginęła i nikt nie wie gdzie jest "ale poszukają", wizyta tydzień
temu - karty nadal nie ma i nikt już nie wie, gdzie może być. Teraz, po
dwóch miesiącach od czasu kiedy ostatnio ktoś tą kartę widział jej
znalezienie może być już niemożliwe. A w karcie były wyniki wszystkich
badań z ostatnich kilku lat, opinie lekarskie, wiele dokumentów niezbędnych
w dalszym leczeniu. Są to dokumenty praktycznie nie do odtworzenia, a gdyby
chcieć odtworzyć choćby niewielką część z nich, trzeba ponieść niemałe
koszty (nie wszystkie te badania wykonuje NFZ w rozsądnym terminie;
wielokrotnie trzeba brać całodniowy urlop lub zwalniać się z pracy, itp.
itd).

Jak należy postępować w takich przypadkach? Jakie prawa ma pacjent?

--
best regards, scream Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

Data: 2010-04-13 10:56:08
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
scream wrote:

Wizyta dwa miesiące temu - karta była, wizyta miesiąc temu - okazuje
się że karta zginęła i nikt nie wie gdzie jest "ale poszukają",
wizyta tydzień temu - karty nadal nie ma i nikt już nie wie, gdzie
może być. Teraz, po dwóch miesiącach od czasu kiedy ostatnio ktoś tą
kartę widział jej znalezienie może być już niemożliwe. A w karcie
były wyniki wszystkich badań z ostatnich kilku lat, opinie lekarskie,
wiele dokumentów niezbędnych w dalszym leczeniu. Są to dokumenty
praktycznie nie do odtworzenia, a gdyby chcieć odtworzyć choćby
niewielką część z nich, trzeba ponieść niemałe koszty (nie wszystkie
te badania wykonuje NFZ w rozsądnym terminie; wielokrotnie trzeba
brać całodniowy urlop lub zwalniać się z pracy, itp.  itd).

Jak należy postępować w takich przypadkach? Jakie prawa ma pacjent?

Chodzi o dokumentację szpitalną? Czy jakaś karta w jakiejś przychodni?

Generalnie to jest tak że dokumentacja szpitalna jest własnością
szpitala. Nie wydaje się jej pacjentowi - co najwyżej robi wypisy, czy
udostępnia się prokuraturze do śledztwa, ew. na wniosek pacjenta można
udostępnić innemu lekarzowi do jakiegos innego procesu leczenia (ale
bardzo niechętnie szpital wypuszcza oryginały z rąk) itp.

To dość rozsądna regulacja, biorąc pod uwagę choćby możliwość jakiegoś
pozwu - szpital ma papiery żeby udowadniać, że było tak i tak. Odda się
pacjentowi, i szukaj wiatru w polu.

Inna sprawa że ta dokumentacja nadal GDZIEŚ jest. Wcale nie tak łatwo
zgubić taki stos papierów. Trzeba pogonić żeby szukali - choćby grożąc
że np. są wątpliwości czy odpowiednie badania wykonano, we własnym
interesie będą działać.

Ale... jeśli piszesz że były tam wyniki badań, które były odpłatnie
wykonywane, to coś mi sie wydaje że chodzi o jakąś kartę w przychodni.

Tu już jest trochę inaczej - jeśli były wyniki takich badań, to one są
już własnością pacjenta. Zdjęcia, opisy, wydruki z analizatorów.

Można się domagać wydania tychże wyników - i już problem placówki żeby
je odtworzyła. Wbrew pozorom w większości przypadków można odtworzyć,
dane są w pamięci sprzętu, zazwyczaj zrzucane gdzieś do jakiejś bazy
(choć część analizatorów bayera ma takie fikuśne rozwiązania że za
diabła nie da się tego przenosić).

Podobnie z obrazówką - ta bardziej wyuzdana niż RTG na pewno jest w
postaci plików zachowana. Zresztą nowoczesne rtg też jest cyfrowe.

Jedynie z USG jest problem, ze względu na mobilność tego sprzętu część
pracowni nie zrzuca fotek z dysku (inna sprawa że fotka z USG to marny
wynik, znacznie ważniejszy jest opis tego co badający widział).

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-13 14:58:17
Autor: Johnson
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Massai pisze:

Inna sprawa że ta dokumentacja nadal GDZIEŚ jest. Wcale nie tak łatwo
zgubić taki stos papierów.


Nie zgodzę się: bardzo łatwo zgubić kupę papierów w innej kupie papierów. Teoretycznie można to znaleźć, ale praktycznie mocno niewykonalne.



--
@2009 Johnson
Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym.

Data: 2010-04-13 16:26:57
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Johnson wrote:

Massai pisze:

> Inna sprawa że ta dokumentacja nadal GDZIEŚ jest. Wcale nie tak
> łatwo zgubić taki stos papierów. Nie zgodzę się: bardzo łatwo zgubić kupę papierów w innej kupie
papierów. Teoretycznie można to znaleźć, ale praktycznie mocno
niewykonalne.

Ejże, zgubiłeś kiedyś historię pacjenta? I co zrobiłeś jak szef kazał
przynieść do podpisu?

U nas jest prikaz że historie mają być na dyżurce, a do pokoju to można
je wziąć "na chwilę". Wcale nie dlatego że moga zginąć (choć przy
okazji to skuteczna prewencja), tylko żeby były pod ręką w nagłej
potrzebie, a nie latanie jak kto głupi po pokojach i wrzaski kto ma
papiery Kowalskiego.

Pamiętam że dawniej jak brała górę moja leniwa natura to miewałem stosy
papierów na biurku, ale jak raz musiałem wziąć dwa dni urlopu żeby
pouzupełniać - się pilnuję.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 21:36:42
Autor: Johnson
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Massai pisze:


Ejże, zgubiłeś kiedyś historię pacjenta?

Nie takie rzeczy już zgubiłem.


--
@2009 Johnson
Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym.

Data: 2010-04-13 19:24:37
Autor: niusy.pl
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>


Generalnie to jest tak że dokumentacja szpitalna jest własnością
szpitala. Nie wydaje się jej pacjentowi - co najwyżej robi wypisy, czy
udostępnia się prokuraturze do śledztwa, ew. na wniosek pacjenta można
udostępnić innemu lekarzowi do jakiegos innego procesu leczenia (ale
bardzo niechętnie szpital wypuszcza oryginały z rąk) itp.

To dość rozsądna regulacja, biorąc pod uwagę choćby możliwość jakiegoś
pozwu - szpital ma papiery żeby udowadniać, że było tak i tak. Odda się
pacjentowi, i szukaj wiatru w polu.

A jak pacjent albo jego bliscy mają udowadniać, że było tak i tak ?

Data: 2010-04-13 18:39:23
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
niusy.pl wrote:


Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>

> > Generalnie to jest tak że dokumentacja szpitalna jest własnością
> szpitala. Nie wydaje się jej pacjentowi - co najwyżej robi wypisy,
> czy udostępnia się prokuraturze do śledztwa, ew. na wniosek
> pacjenta można udostępnić innemu lekarzowi do jakiegos innego
> procesu leczenia (ale bardzo niechętnie szpital wypuszcza oryginały
> z rąk) itp.
> > To dość rozsądna regulacja, biorąc pod uwagę choćby możliwość
> jakiegoś pozwu - szpital ma papiery żeby udowadniać, że było tak i
> tak. Odda się pacjentowi, i szukaj wiatru w polu.

A jak pacjent albo jego bliscy mają udowadniać, że było tak i tak ?

A w czym problem?

Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to szpital
pokaże kwit że wykonano. Jak kwitu miał nie będzie - znaczy że nie
wykonano. Albo wykonano i szpital będzie musiał udowadniać inaczej że
wykonano.

Weź np. taką podstawową kwestię jak zgoda na zabieg. Oddasz
dokumentację pacjentowi, a ten będzie twierdził że zgody nie dawał.
"Ale przecież pan podpisał! Jest w dokumentacji którą pan zabrał
wychodząc ze szpitala. Jako to "nie ma jej tam"?! Jak Panu oddawaliśmy
to była!"

A pacjent dostaje wypis gdzie ma opisane co zrobiono etc.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 10:37:24
Autor: Herald
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Dnia Tue, 13 Apr 2010 18:39:23 +0000 (UTC), Massai napisał(a):

Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to szpital
pokaże kwit że wykonano. Jak kwitu miał nie będzie - znaczy że nie
wykonano. Albo wykonano i szpital będzie musiał udowadniać inaczej że
wykonano.

Weź np. taką podstawową kwestię jak zgoda na zabieg. Oddasz
dokumentację pacjentowi, a ten będzie twierdził że zgody nie dawał.
"Ale przecież pan podpisał! Jest w dokumentacji którą pan zabrał
wychodząc ze szpitala. Jako to "nie ma jej tam"?! Jak Panu oddawaliśmy
to była!"

A pacjent dostaje wypis gdzie ma opisane co zrobiono etc.

I ma się zgadzać z tym co ma szpital. Te "papiery" mają być tożsame i
identyczne. A zapewne w przypadku "sprawy ostrej" gdzie pacjent rości
pretensje finansowe - to papiery wybielające "się drukuje" :)
Nie mów że tka nie jest ;)

Data: 2010-04-14 10:33:45
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Herald wrote:

Dnia Tue, 13 Apr 2010 18:39:23 +0000 (UTC), Massai napisał(a):

> Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to
> szpital pokaże kwit że wykonano. Jak kwitu miał nie będzie - znaczy
> że nie wykonano. Albo wykonano i szpital będzie musiał udowadniać
> inaczej że wykonano.
> > Weź np. taką podstawową kwestię jak zgoda na zabieg. Oddasz
> dokumentację pacjentowi, a ten będzie twierdził że zgody nie dawał.
> "Ale przecież pan podpisał! Jest w dokumentacji którą pan zabrał
> wychodząc ze szpitala. Jako to "nie ma jej tam"?! Jak Panu
> oddawaliśmy to była!"
> > A pacjent dostaje wypis gdzie ma opisane co zrobiono etc.

I ma się zgadzać z tym co ma szpital. Te "papiery" mają być tożsame i
identyczne. A zapewne w przypadku "sprawy ostrej" gdzie pacjent rości
pretensje finansowe - to papiery wybielające "się drukuje" :)
Nie mów że tka nie jest ;)

Wiesz, oczywiście nie można tego wykluczyć.

Jednak trzeba pamiętać że to nie jest kwestia jednej osoby która sobie
coś dopisze, wypisze, i git.

W takiej sytuacji musiałoby być w fałszerstwo zaangazowane przynajmniej
kilka osób - przy czym tylko jedna z nich ma osobisty interes. Jesli
powstanie podejrzenie fałszerstwa, to któraś z pozostałych osób - może
pęknąć. A wtedy się dla nich zrobi znacznie poważniejszy problem.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 18:23:25
Autor: niusy.pl
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>


>
> Generalnie to jest tak że dokumentacja szpitalna jest własnością
> szpitala. Nie wydaje się jej pacjentowi - co najwyżej robi wypisy,
> czy udostępnia się prokuraturze do śledztwa, ew. na wniosek
> pacjenta można udostępnić innemu lekarzowi do jakiegos innego
> procesu leczenia (ale bardzo niechętnie szpital wypuszcza oryginały
> z rąk) itp.
>
> To dość rozsądna regulacja, biorąc pod uwagę choćby możliwość
> jakiegoś pozwu - szpital ma papiery żeby udowadniać, że było tak i
> tak. Odda się pacjentowi, i szukaj wiatru w polu.

A jak pacjent albo jego bliscy mają udowadniać, że było tak i tak ?

A w czym problem?

W zasadach.

Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to szpital
pokaże kwit że wykonano.

A jak pacjent będzie miał pretensję, że jakiś zabieg wykonano wbrew jego woli i nagle cała dokumentacja zginie ? Itp itd

Data: 2010-04-14 18:05:18
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
niusy.pl wrote:


Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>

> Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to
> szpital pokaże kwit że wykonano.

A jak pacjent będzie miał pretensję, że jakiś zabieg wykonano wbrew
jego woli i nagle cała dokumentacja zginie ? Itp itd

Ejże - jak zginie dokumentacja to kto będzie miał problem, jak nie
będzie mógł przedstawić zgody pacjenta na zabieg?

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-15 19:48:37
Autor: niusy.pl
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>

> Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to
> szpital pokaże kwit że wykonano.

A jak pacjent będzie miał pretensję, że jakiś zabieg wykonano wbrew
jego woli i nagle cała dokumentacja zginie ? Itp itd

Ejże - jak zginie dokumentacja to kto będzie miał problem, jak nie
będzie mógł przedstawić zgody pacjenta na zabieg?

Dobra, wymiękam. Jak nie rozumiesz, że to działa w obie strony to chyba już nie zrozumiesz

Data: 2010-04-16 06:18:34
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
niusy.pl wrote:


Użytkownik "Massai" <tsender@wp.pl>

>>> Jak będą mieć pretensje że jakiegos badania nie wykonano - to
>>> szpital pokaże kwit że wykonano.
> > > > A jak pacjent będzie miał pretensję, że jakiś zabieg wykonano
> > wbrew jego woli i nagle cała dokumentacja zginie ? Itp itd
> > Ejże - jak zginie dokumentacja to kto będzie miał problem, jak nie
> będzie mógł przedstawić zgody pacjenta na zabieg?

Dobra, wymiękam. Jak nie rozumiesz, że to działa w obie strony to
chyba już nie zrozumiesz

Wiesz, z wieloma rzeczami jest tak że tylko jedna strona ma dokument,
dowód. Ta która w tym interes. Np. kupujesz coś i dostajesz gwarancję -
kwit z podpisem sprzedawcy i pieczątką sklepu.
I tylko ty ją dostajesz, sklep nie robi sobie kserokopii, bo nie ma po
co.

Ja domyślam się o co ci chodzi - o udowadnianie że w ogóle jakiś np.
zabieg wykonano. Że np. szpital mając dokumentację, a nie mając zgody
na zabieg, mógłby "zniknąć" z dokumentacji fakt wykonania zabiegu - i
pacjent nie miałby jak udowodnić. Tyle że to nieprawda - bo ma wypis.
Ma w nim napisane że zabieg wykonano. Ma jak udowodnić.

Poza tym żaden zabieg nie pozostaje bez śladu na ciele...

W gardłowych sprawach, informacja o czynnościach jest zazwyczaj w kilku
miejscach, i naprawdę niełatwo jest coś zafałszować. O fakcie i
działaniach przy reanimacji napisze i dyżurny w raporcie, i
anestezjolog wezwany, i OIOM, i pielęgniarki.

Jak pacjent się poskarzy na opiekę, że lekarza przez 2 tygodnie nie
widział, to i tak dokumentacja nic mu nie da. I tak będą w niej
obserwacje z każdego dnia...

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-13 14:56:19
Autor: Johnson
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
scream pisze:


Jakie prawa ma pacjent?

Pacjent ma prawo marudzić.

A mądry pacjent - taki jak ja - robi sobie przynajmniej kopie wszystkich badań.

--
@2009 Johnson
Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym.

Data: 2010-04-13 15:00:40
Autor: scream
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Dnia Tue, 13 Apr 2010 14:56:19 +0200, Johnson napisał(a):

Jakie prawa ma pacjent?
Pacjent ma prawo marudzić.

Pytam o tą konkretną sytuację.

A mądry pacjent - taki jak ja - robi sobie przynajmniej kopie wszystkich badań.

O ile dostaniesz je do ręki. Ale badania często wędrują do karty, i pacjent
ma możliwość zapoznania się z nimi, ale nikt mu ich nie wyda w celu
wykonania kopii. Zresztą to teraz mało ważne.

--
best regards, scream Samobójcy są arystokracją wśród umarłych.

Data: 2010-04-13 15:05:40
Autor: Johnson
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
scream pisze:

O ile dostaniesz je do ręki.

U mnie jest inaczej: wszystkie dostaje do łapki.

--
@2009 Johnson
Gdy widzisz mędrca, myśl o tym, by mu dorównać. Gdy widzisz tego, komu brak rozsądku, zastanów się nad sobą samym.

Data: 2010-04-13 16:22:24
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Johnson wrote:

scream pisze:

> O ile dostaniesz je do ręki. U mnie jest inaczej: wszystkie dostaje do łapki.

I co, przepisujesz wszystko do historii? Jakbym oddał oryginalne
wydruki czy choćby opisy obrazówki z podpisami, to bym dostał po łapach
tak że...

Śmieszniej że z tych opisów obrazówki nie korzystam praktycznie, bo
wolę sam popatrzeć, a nie czekać 2 dni na opis.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 06:00:23
Autor: jureq
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Dnia Tue, 13 Apr 2010 16:22:24 +0000, Massai napisał(a):

I co, przepisujesz wszystko do historii? Jakbym oddał oryginalne wydruki
czy choćby opisy obrazówki z podpisami, to bym dostał po łapach tak
Ĺźe...

Kserograf wynaleziono już dawno. U lekarza rodzinnego z którego korzystam, od zawsze panuje zasada, że wszystkie oryginały wyników badań są kserowane do historii choroby i oddawane pacjentowi.

Data: 2010-04-14 07:50:16
Autor: Massai
Zgubiono kart pacjenta - co dalej?
jureq wrote:

Dnia Tue, 13 Apr 2010 16:22:24 +0000, Massai napisał(a):

> I co, przepisujesz wszystko do historii? Jakbym oddał oryginalne
> wydruki czy choćby opisy obrazówki z podpisami, to bym dostał po
> łapach tak że...

Kserograf wynaleziono już dawno. U lekarza rodzinnego z którego korzystam, od zawsze panuje zasada, że wszystkie oryginały wyników
badań są kserowane do historii choroby i oddawane pacjentowi.

U mnie jest nowoczesność w domu i w zagrodzie, i 90% wyników mam w
postaci papierowej i cyfrowej, i drukuje się tylko wkładki do histori.
Tylko z hormonów nie ma bo się nawet serisanci firmy nie potrafią do
tego kombajnu podpiąć kompem. I chyba z czegoś tam jeszcze, a z tego
drugiego nie korzystam.

Co nie zmienia faktu że oryginały papierowe z podpisem i pieczątką
badajacego są zawsze na oddziale a potem w archeo.

Można skserować i dać KSERO pacjentowi, czy wydrukowac z kompa, ale
oryginał zostaje. Mam biegać z moimi kserówkami do notariusza żeby
je poświadczał za zgodnośc z oryginałem, bo chcę oryginał oddać
pacjentowi?

Pamiętaj że przed sądem ksero niepotwierdzone to marny dowód.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 10:45:21
Autor: Herald
Zgubiono kart pacjenta - co dalej?
Dnia Wed, 14 Apr 2010 07:50:16 +0000 (UTC), Massai napisał(a):

Pamiętaj że przed sądem ksero niepotwierdzone to marny dowód.

No i co ma zrobić pacjent z kserkopią która dostał w szpitalu?

A kto najcześciej "się rzuca" w objęcia sądu?
Pacjent którego leczono na złamanie a np. pękło mu serce (;)) czy szpital
coś chce od pacjenta?
Jeszcze nie spotkałem się by szpital pozwał pacjenta ze błędy lekarskie o
odszkodowanie :)))

Jaki jest problem by wyniki robić w DWÓCH egzemplarzach które są podpisane
przez wykonującego - jeden dla pacjenta, drugi dla lekarza/szpitala?
Tak jak fakturowanie ... oryginał/kopia (choć notabene oba egzemplarze są
.... oryginałammi!! tylko jakiś debilek sobie wymyślił nazewnictwo w
fakturach).

Data: 2010-04-14 10:43:31
Autor: Massai
Zgubiono kart pacjenta - co dalej?
Herald wrote:

Dnia Wed, 14 Apr 2010 07:50:16 +0000 (UTC), Massai napisał(a):

> Pamiętaj że przed sądem ksero niepotwierdzone to marny dowód.

No i co ma zrobić pacjent z kserkopią która dostał w szpitalu?

A kto najcześciej "się rzuca" w objęcia sądu?
Pacjent którego leczono na złamanie a np. pękło mu serce (;)) czy
szpital coś chce od pacjenta?
Jeszcze nie spotkałem się by szpital pozwał pacjenta ze błędy
lekarskie o odszkodowanie :)))

No właśnie - i ten papier ma być dowodem że szpital dopełnił swoich
obowiązków.
Przykładowo:
pacjent twierdzi że nie wykonano jakiegoś badania przed zabiegiem, i
przez to się mu pogorszyło.
Jak ma udowodnić że nie wykonano? Twierdzi że nie i to wystarczy dla
sądu. Nie ma co ziobrować.

I teraz szpital musi się obronić. Ma taką możliwość - tylko jeśli ma
dokumentację. Jesli nie pokaże że badanie było zrobione - sąd przyjmie
że nie było.

Dalej - dokumentacja medyczna w postaci rozbudowanej historii choroby
jest czymś w rodzaju dokumentu wewnętrznego. Głównie na potrzeby
szpitala, procesu leczenia etc.

Pacjent dostaje wersję skróconą, w postaci wypisu. Fakt że ten wypis
jest zazwyczaj mocno lakoniczny.


Jaki jest problem by wyniki robić w DWÓCH egzemplarzach które są
podpisane przez wykonującego - jeden dla pacjenta, drugi dla
lekarza/szpitala?  Tak jak fakturowanie ... oryginał/kopia (choć
notabene oba egzemplarze są ... oryginałammi!! tylko jakiś debilek
sobie wymyślił nazewnictwo w fakturach).

W sumie chyba żaden. Bardziej "zwyczaj" z czasów gdy opisy się robiło
ręcznie, czy pisało na maszynach, a były "przejściowe trudności" z
kalką.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-14 10:40:08
Autor: Herald
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Dnia Tue, 13 Apr 2010 16:22:24 +0000 (UTC), Massai napisał(a):


I co, przepisujesz wszystko do historii? Jakbym oddał oryginalne
wydruki czy choćby opisy obrazówki z podpisami, to bym dostał po łapach
tak że...

Przecież WYNIKI MOICH BADAŃ są moją własnością, a nie jakiegoś lekarza czy
jakiegoś szpitala.
Z wynikami jak idę do lekarza - to on sobie albo kseruje, albo przepisuje
cos z tych wyników. Oryginał oddaje mi. Podobnie jak opisał to Jureq.

Data: 2010-04-14 10:51:01
Autor: Massai
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Herald wrote:

Dnia Tue, 13 Apr 2010 16:22:24 +0000 (UTC), Massai napisał(a):


> I co, przepisujesz wszystko do historii? Jakbym oddał oryginalne
> wydruki czy choćby opisy obrazówki z podpisami, to bym dostał po
> łapach tak że...

Przecież WYNIKI MOICH BADAŃ są moją własnością, a nie jakiegoś
lekarza czy jakiegoś szpitala.
Z wynikami jak idę do lekarza - to on sobie albo kseruje, albo
przepisuje cos z tych wyników. Oryginał oddaje mi. Podobnie jak
opisał to Jureq.

No właśnie nie ;-)

Przychodząc do szpitala, przychodzisz żeby cię wyleczyli. Jak to zrobią
- to już ich sprawa.

Nie przychodzisz na 14 pomiarów temperatury, 2 TK, 3 morfologie, 3
mocze, dwa gazy itd.

NFZ zamawia leczenie jednostki chorobowej, i cześć. Jak szpital musi
wykonać 300 badań a nie 10, to NFZ-tu nic nie interesuje. Płaci
ustaloną stawkę za pacjenta z daną chorobą.
Jak szpital będzie zatrudniał jasnowidza, to może wcale badań nie
robić. No, to duże uproszczenie bo wchodzą wtedy jeszcze zalecenia i
schematy.

Inna sytuacja jest w przychodni, gdzie rzeczywiście przychodzisz na
wizytę i na badania.

Coś jak z okresowym badaniem technicznym samochodu. Facet robi pomiary,
spaliny, amory, ale na wyjściu dostajesz tylko pieczątkę. Ale jeśli
pójdziesz żeby ci poszarpali kółkami bo się coś telepie i zapłacisz za
to badanie - to dostaniesz wynik.

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-20 14:13:24
Autor: Wujek Kudełek
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?
Zaszumiało, zaskakało i się pojawiło, a Massai żaśpiewał pięknym głosem:

Przychodząc do szpitala, przychodzisz żeby cię wyleczyli. Jak to zrobią
- to juĹź ich sprawa.

No i właśnie NIE.
Jako apcjent po latach chcę wiedzieć CO dokładnie miw  danym szpitalu zrobili, JAK leczyli, jakie procedury zastosowali - to całkiem sporo wyjaśnia. Zwłaszcza jak się jest laikiem a w Ĺźyciu zachodzi pewne wydarzenie (kolejne leczenie), ktĂłre wymaga posiadania wiedzy dostępnej tylko w dokumentacji przechowywanej w szpitalu (bo w wypisie wszystkiego nie ma)

Najlepsze jest, jak cżłowiek po latach dostaje dokumentację do ręki, ma szerszy dostep do netu i nagle okazuje się, że lekarz na ostrym dyżurze popełnił błąd i niepotrzebnie wsadzał pacjenta na oddział, chociaż gdyby przeanalizował podstawowe objawy to by stwierdził, że pacjentowi nic nie grozi.
Do tego dodajmy brak przedstawiania informacji dla pacjenta, związany z tym stres (bo i pacjent nie wie co się aktualnie dzieje) i koszty jakie ponosi NFZ - zupełnie niepotrzebnie. No ale... przecież pan doktÓr Hirurg na pewno się zna... tylko na czym?

Inna sytuacja jest w przychodni, gdzie rzeczywiście przychodzisz na
wizytę i na badania.

Kolejny przykład -z  tych wizyt musi coś wynikać. A nie po roku odwiedzin, podejrzliwy pacjent zachodzi po dokumentację id owiaduje się, Ĺźe niepotrzebnie zmieniał doktora, bo wszystko szło dobrym trybem, tylko doktÓr zapomniał/nie chciał nic mĂłwić... No bo przecieĹź pacjent i tak by nic nie zrozumiał...

Coś jak z okresowym badaniem technicznym samochodu. Facet robi pomiary,
spaliny, amory, ale na wyjściu dostajesz tylko pieczątkę. Ale jeśli
pójdziesz żeby ci poszarpali kółkami bo się coś telepie i zapłacisz za
to badanie - to dostaniesz wynik.

I to jest błąd. Błędne podejście... Poza pieczątką powinien być wydruk z badań psozczególnych części. tak jak ja dostaję wynik z badania morfologii, to poza częścią interesującą mnie w tej chwili NAJbardziej, zaglądam jeszcze do części podstawowej, aby wiedzieć, jak trzyma się reszta organizmu. Dzięki temu, mogę zareagować ZANIM się coś na serio zacznie dziać. A chyba o to właśnie słuzba zdrowia zabiega? Aby zapobiegać, a nie leczyć, prawda Massai?

Data: 2010-04-20 19:12:52
Autor: Massai
Zgubiono kart pacjenta - co dalej?
Wujek Kudeek wrote:

Zaszumiało, zaskakało i się pojawiło, a Massai żaśpiewał
pięknym głosem:

> Przychodząc do szpitala, przychodzisz żeby cię wyleczyli. Jak to
> zrobią - to już ich sprawa.

No i właśnie NIE.

Oczywiście że nie. Taki skrót myślowy - chodziło mi o to PO CO
dokumentacja wewnątrzszpitalna jest prowadzona.

Z punktu widzenia pacjenta, dopóki się nie wtraci prorok czy sędzia
- ta dokumentacja nie istnieje.

Z punktu widzenia pacjenta, ona jest po to żeby pacjent dostał
sensowny wypis.

Owszem wypis nigdy nie jest tak dokładny jak historia (no, nigdy to za
mocne słowo). Bo i nie musi.
Drugiego dnia pacjent miał prawidłową temperaturę i ciśnienie.
Trzeciego dnia pacjent miał prawidłową temperaturę i ciśnienie.
itd.

Po co to?

--
Pozdro
Massai

Data: 2010-04-20 20:27:49
Autor: Robert Tomasik
Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Użytkownik "Wujek Kudełek" <wujko.kudelcio@w.interia.pl> napisał w wiadomości news:hqkcq4$nn$15inews.gazeta.pl...

Najlepsze jest, jak cżłowiek po latach dostaje dokumentację do ręki, ma
szerszy dostep do netu i nagle okazuje się, że lekarz na ostrym dyżurze
popełnił błąd i niepotrzebnie wsadzał pacjenta na oddział, chociaż gdyby
przeanalizował podstawowe objawy to by stwierdził, że pacjentowi nic nie
grozi.

To tylko człowiek. Dyżury na izbie przyjęć są najgorzej opłącane, więc tam z reguły są młodzi lekarze. Taki woli na wszelki wypadek przesadzić w ostrożności, niż brawurze i moim zdaniem dobrze.

Do tego dodajmy brak przedstawiania informacji dla pacjenta, związany z
tym stres (bo i pacjent nie wie co się aktualnie dzieje) i koszty jakie
ponosi NFZ - zupełnie niepotrzebnie. No ale... przecież pan doktÓr Hirurg
na pewno się zna... tylko na czym?

Nie myli się tylko ten, który nie podejmuje decyzji.

Zgubiono kartę pacjenta - co dalej?

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Barbara Palvin jako Sharon Stone w kultowej scenie z filmu Nagi istynkt

W dziale Motoryzacja

W dziale Biznes, Finanse, Prawo

W dziale Kultura

W dziale Extreme

W dziale Sport

W dziale Lifestyle

W dziale High-Tech

W dziale Gry