Grupy dyskusyjne   »   pl.soc.polityka   »   donek przeproś i wypierdalaj

donek przeproś i wypierdalaj

Data: 2011-09-11 01:53:10
Autor: Inc
donek przeproś i wypierdalaj


Osiem z każdych dziesięciu polskich rodzin nie może pozwolić sobie na najmniejsze nawet oszczędności. Mało tego, co czwarta z tych rodzin zadłużona jest w stopniu uniemożliwiającym systematyczną spłatę dotychczasowego zadłużenia.

Komisja Nadzoru Bankowego oszacowała niedawno, że na przestrzeni ostatniego półtora roku ilość tak zwanych "złych" (przeterminowanych) kredytów gotówkowych wzrosła o 90 procent. To w sferze, że tak powiem, prywatnej. W obszarze publicznym opłakany stan finansów sprawia, iż rząd tnie, gdzie może. A pieniędzy potrzebuje między innymi na pensje dla kolejnych tysięcy darmozjadów, zatrudnianych w administracji państwowej, rozrastającej się niczym stugłowa hydra.

Należy bowiem pamiętać, iż kryzys nie spowodował ograniczenia zatrudnienia w tym "sektorze gospodarki", mimo buńczucznych zapowiedzi premiera. Przeciwnie, dokładnie wbrew jego obietnicom, na przestrzeni dwóch ostatnich lat "pogłowie" urzędników wzrosło blisko o jedną piątą. Urzędnicza armia liczy już przeszło pół miliona ludzi. Malkontenci przekonują, że to właśnie jest sposób Donalda Tuska na wygranie wyborów - mianowicie nadzieja na lojalności urzędników i ich rodzin. I chyba nie jest to nadzieja zupełnie nieuzasadniona.

  SZMINKOWANIE TRUPA

Tak czy owak, powyższe więcej mówi o czterech latach sukcesów ludzi tuskoidalnych niż sto konferencji prasowych Platformy Obywatelskiej okraszonych całorocznym wysiłkiem Tomasza Lisa, Moniki Olejnik oraz im podobnych indywiduów.

Tymczasem mamy "Polskę w budowie" - jak własną gębą ("chwal mnie, gębo moja!") zachwala swoje "osiągnięcia" Platforma Obywatelska. Ponadprzeciętna zaiste chełpliwość, megalomania w rzeczy samej pięciogwiazdkowa. W powyższym kontekście należałoby czym prędzej skorygować wersję znanego dowcipu, a to do postaci: ze szczytem bezczelności mamy do czynienia wówczas, gdy Platforma Obywatelska rozbiórkę nazywa budową. Co ktoś inny, przywołując inne okoliczności, celnie ujął skojarzeniem: "Kiedyś rozbiory, dziś rozbiórka".

A najpoważniej: jakie perspektywy, inne niż nędzne, ma przed sobą kraj, w którym w nicość zapada podstawowa infrastruktura, osiemdziesiąt procent populacji większość dochodów wydaje na jedzenie i leki, zaś tutejszy spec od finansów łata budżet przy pomocy kreatywnej księgowości? Ludzie rozumni ostrzegają: pędzimy w dół zbocza, stromizna rośnie, a szaleńczy zjazd w otchłań powstrzymują - niestety wyłącznie w przestrzeni wirtualnej - sztuczki księgowe ministra Rostowskiego. Co w praktyce przypomina szminkowanie trupa.

  PRAWDZIWA ARCHITEKTURA

Trupów ci u nas dostatek, jakkolwiek gorzko i makiawelicznie dzisiaj by to nie brzmiało, tym bardziej w kontekście śmierci Andrzeja Leppera. Niemniej są to  fakty, podobnie jak faktem jest tak zwana "europejska solidarność".

Skończyło się i nie wróci, można powiedzieć. Ster przejmują Niemcy, potem idzie Francja, potem inne gospodarki strefy euro, potem długo, długo nic - i na końcu przylepka w postaci państw byłego bloku wschodniego. Które tyle mają w Europie do powiedzenia, co polska (he, he), prezydencja.

Zdzisław Krasnodębski: "Wiemy już, jak podejmuje się decyzje w Europie. Najpierw przywódcy Niemiec i Francji uzgadniają swoje stanowisko i podejmują strategiczne decyzje, przy czym Francja jest w tym tandemie partnerem coraz wątlejszym. Inne kraje początkowo protestują, potem powoli ulegają, przestraszone kijem kryzysu i zachęcane marchewką pomocy finansowej. W trudnych sytuacjach ujawniają się realne relacje. Kto ma rzeczywiście coś do powiedzenia, a kto musi się potulnie podporządkować, kto jest przywódcą, a kto tylko nosi za nim teczkę. W obecnym kryzysie jaśniej widać prawdziwą architekturę Unii Europejskiej".

O, to, to. Zaś prawdziwa architektura - oczywista oczywistość - wymaga niekłamanego hegemona. Budowniczego z ambicjami. Którego prawa muszą w końcu zostać uznane, a krzywdy mu uczynione - naprawione. Zwłaszcza te uczynione mu w Poczdamie.

WOŁANIE O STRATEGIĘ

Skoro prawdziwe kłopoty wymagają rzeczywistych struktur w miejsce estetycznych zaklęć, to sobie Niemcy te struktury w Europie wyrąbią, nie oglądając się na zaklęcia o solidaryzmie, rzucane przez słabszych od siebie. I tyle. Nie warto się zakładać. Nie żadne tam szczytne hasła lecz realna polityka ponownie wraca do łask. Realna polityka, powtarzam, zaczyna kształtować naszą teraźniejszość, coraz wyraźniej determinując również nasze europejskie jutro.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o "związek równorzędnych państw, wspólnie realizujących wspólne cele dla dobra wszystkich obywateli Unii". Skończyło się i nie wróci. A jeśli ktokolwiek żywi jakiekolwiek wątpliwości, co do kierunku w jakim zmierza Unia Europejska, powinien częściej i uważniej wsłuchiwać się w głosy eurosceptyków, od wielu lat przekonujących, że "Unia nie jest żadną demokratyczną instytucją prawa, tylko narzędziem dzikiej ekspansji politycznej, i obowiązuje w niej wilcze prawo silniejszego" (publicysta, śp. Maciej Rybiński, w marcu 2005 roku).

W tych okolicznościach niewątpliwie potrzebna jest nam strategia, pozwalająca złagodzić skutki rozpoczynającego się kryzysu gospodarczego i określić polityczne cele Polski, konfrontowanej właśnie z politycznym przełomem na Starym Kontynencie. Tylko kto właściwie miałby taką strategię opracować, a następnie wdrażać? Donald Tusk, zatroskany o swoją obecność w "głównym europejskim nurcie"? A może Radosław Sikorski, zakochany w Twitterze w związku z czym zsuwający politykę zagraniczną Rzeczypospolitej na manowce maksymalnie stu czterdziestu znaków klawiaturowych?

Krzysztof Ligęza

Data: 2011-09-11 13:09:06
Autor: stevep
donek przeproś i wypierdalaj
Dnia 11-09-2011 o 08:53:10 Inc <gfhf@lljl.pl> napisał(a):





Krzysztof Ligęza
Nadstaw tyłek razem z kretynem, którego cytujesz to was przeproszę..

--
stevep
Używam klienta poczty Opera Mail: http://www.opera.com/mail/

donek przeproś i wypierdalaj

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Redmi 9A - recenzja budżetowego smartfona