Grupy dyskusyjne   »   pl.misc.samochody   »   pohamuj sie

pohamuj sie

Data: 2015-12-29 04:21:40
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 10:02:56 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
https://www.autostrada-a2.pl/press:POHAMUJ_SIE_Nie_wyprzedzaj_bezmyslnie_-_apeluja_Maciej_Wislawski_i_Juliusz_Szalek_dziennikarze_motoryzacyjni_wspierajacy_akcje_Autostrady_Wielkopolskiej_SA,136

"Jakie mogą być skutki bezmyślnego wyprzedzania się tirów na
autostradzie pokazują dziennikarze motoryzacyjni biorący udział w
akcji Autostrady Wielkopolskiej SA pt. Bezpieczna JazdA2. Lubię to!
Maciej Wisławski i Juliusz Szalek prawidłowo rozpoczynają manewr
wyprzedzania, podczas którego zajeżdża im drogę samochód ciężarowy,
który nagle postanawia wyprzedzić pojazd jadący przed nim.
Dziennikarze zmuszeni są do gwałtownej reakcji i ostrego hamowania,
ale czasu mają już za mało, a droga hamowania jest zbyt długa więc
ulegają groźnemu wypadkowi. Na szczęście to tylko czarny scenariusz
filmu, który powstał na potrzeby kampanii przebiegającej pod hasłem
"pohamuj się!". Kolejna już odsłona akcji porusza zjawisko często
bezmyślnego i groźnego w skutki wyprzedzania się TIR-ów na
autostradzie. Ciężarówki wykonując manewr wyprzedzania wielokrotnie
spowalniają ruch i doprowadzają do sytuacji niebezpiecznych. Patronat
honorowy nad kampanią sprawuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu
Drogowego."

Edukacje jak najbardziej popieram ... ale czy dotrze do adresata ?


Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Data: 2015-12-29 14:54:29
Autor: adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
Edukacje jak najbardziej popieram ... ale czy dotrze do adresata ?


Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Może masz szczęście, może tak trafiasz, ale niestety jest to dość częsty przypadek, trzeba tylko trochę wyrozumiałości.
Autostrady, poza kilkoma odcinkami, mamy dwu pasowe. Prawym jedzie często sznur tirów, lewym często też sznur, tylko że pędzących osobówek, w które nie ma jak wjechać. TIR dochodzi do auta przed sobą i co ma zrobić? Wyhamować, albo wjechać. Czasem wyhamuje, czasem wjedzie. Trzeba trochę tolerancji, niech osobówka przyhamuje i puści dużego, za chwilę i tak depnie w pedał, a za godzinę czy dwie będzie na miejscu i otworzy browara, a tirman prawdopodobnie ma jeszcze wiele godzin za kółkiem.
Ja jeżdżę busem, a więc czymś po środku, jeżdżę szybciej niż tiry, wolniej niż osobówki i wiem jak jest ciężko. Mogę jechać prawym 80 - 90, albo wjechać w rozpędzone osobówki. Staram się tego nie robić, ale przyznaję że czasem się zdarza.
Kierowcy osobówek zresztą też popełniają dokładnie takie same błędy. Niejednokrotnie mi się zdarzyło, i widziałem też jako świadek, jak osobówka wyprzedza, a za chwilę hamuje przed nosem, bo skręca (oczywiście nie na autostradzie).

Co do wielokilometrowego wyprzedzania - ten fakt istnieje nie tylko w Polsce. Swego czasu dużo jeździłem po Niemczech. Tam było to całkiem normalne zjawisko. Za takim tirem reszta spokojnie jechała taś-tasiem i nikt nie śmiał błyskać.

Data: 2015-12-29 17:25:59
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 14:54, adam pisze:
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
Edukacje jak najbardziej popieram ... ale czy dotrze do adresata ?


Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do
torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co
jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie
trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie
spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj
jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która
wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym
jest.

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w
dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Może masz szczęście, może tak trafiasz, ale niestety jest to dość częsty
przypadek, trzeba tylko trochę wyrozumiałości.
Autostrady, poza kilkoma odcinkami, mamy dwu pasowe. Prawym jedzie
często sznur tirów, lewym często też sznur, tylko że pędzących osobówek,
w które nie ma jak wjechać. TIR dochodzi do auta przed sobą i co ma
zrobić?

Wyłączyć tempomat.
Jak nie umie, albo mu się nie chce, to oddać prawo jazdy.

Data: 2015-12-29 18:09:41
Autor: adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 17:25, Cavallino pisze:
Wyłączyć tempomat

Przecież to nie kwestia tempomatu

Data: 2015-12-29 18:20:41
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 18:09, adam pisze:
W dniu 2015-12-29 o 17:25, Cavallino pisze:
Wyłączyć tempomat

Przecież to nie kwestia tempomatu

Oczywiście że to kwestia tempomatu.
Zresztą lekko odpuścić pedał gazu to jeszcze mniejszy problem, niż naciśnięcie jednego guzika na tempomacie.

Data: 2015-12-29 22:40:27
Autor: Adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 18:20, Cavallino pisze:
W dniu 29.12.2015 o 18:09, adam pisze:
W dniu 2015-12-29 o 17:25, Cavallino pisze:
Wyłączyć tempomat

Przecież to nie kwestia tempomatu

Oczywiście że to kwestia tempomatu.
Zresztą lekko odpuścić pedał gazu to jeszcze mniejszy problem, niż
naciśnięcie jednego guzika na tempomacie.


Ale TIRy chyba mają kaganiec. Stąd może wynikać mała różnica prędkości podczas wyprzedzania.



--
Pozdrawiam.

Adam

Data: 2015-12-30 06:39:06
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 29.12.2015 22:40, Adam wrote:


Ale TIRy chyba mają kaganiec. Stąd może wynikać mała różnica prędkości
podczas wyprzedzania.

Mają też CB. Jak już muszą się wyprzedzać (bo to podobno te 10 minut co im na końcu trasy zabraknie - tak BTW to tak jakby biznes oprzeeć o przychodzenie na ostatnią chwilę na lotnisko;), to niech się dogada z wyprzedzanym, tamten na 30 sekund odpuści i się łykną. Tylko domyślam się, że ten z przodu nie odpuści bo to jest właśnie te 8 semund co mu na końcu trasy zabraknie i będzie musiał rozbijać namiot przed bramą wjazdową do celu;)

Jednym słowem - nie top że się nie da, a po prostu trzeba by coś zrobić i wymaga to jednak jakiegoś wysiłku. A skoro TIRman nie ma z tego żadnej korzyści, bo jak wjedzie na pałę, to przecież i tak osobówki pozwalniają... Tylko po co dorabiać teorię.

Shrek.

Data: 2015-12-30 13:16:40
Autor: Adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-30 o 06:39, Shrek pisze:
On 29.12.2015 22:40, Adam wrote:


Ale TIRy chyba mają kaganiec. Stąd może wynikać mała różnica prędkości
podczas wyprzedzania.

Mają też CB. Jak już muszą się wyprzedzać (bo to podobno te 10 minut co
im na końcu trasy zabraknie - tak BTW to tak jakby biznes oprzeeć o
przychodzenie na ostatnią chwilę na lotnisko;), to niech się dogada z
wyprzedzanym, tamten na 30 sekund odpuści i się łykną. Tylko domyślam
się, że ten z przodu nie odpuści bo to jest właśnie te 8 semund co mu na
końcu trasy zabraknie i będzie musiał rozbijać namiot przed bramą
wjazdową do celu;)

Jednym słowem - nie top że się nie da, a po prostu trzeba by coś zrobić
i wymaga to jednak jakiegoś wysiłku. A skoro TIRman nie ma z tego żadnej
korzyści, bo jak wjedzie na pałę, to przecież i tak osobówki
pozwalniają... Tylko po co dorabiać teorię.


TirMan jedzie na tempomacie i ogląda TV czy inne DVD, nie patrzy w lusterka wsteczne ;)


--
Pozdrawiam.

Adam

Data: 2015-12-30 13:20:55
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 13:16, Adam wrote:

Jednym słowem - nie top że się nie da, a po prostu trzeba by coś zrobić
i wymaga to jednak jakiegoś wysiłku. A skoro TIRman nie ma z tego żadnej
korzyści, bo jak wjedzie na pałę, to przecież i tak osobówki
pozwalniają... Tylko po co dorabiać teorię.


TirMan jedzie na tempomacie i ogląda TV czy inne DVD, nie patrzy w
lusterka wsteczne ;)

Dlatego z rezerwą traktuję nawoływania o wyrozumiałość dla strudzonych tirmanów, co to im się czas wyjdzie i będą musieli cały weekend koczować 100m od celu:P

Wszyscy wiemy, że wyprzedzają tak... bo mogą i nie ma co do tego dorabiać teorii. Mają innych w D4 to po co silą się na tłumaczenia, że jest inaczej?

Shrek.

Data: 2015-12-30 13:56:06
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 13:20:55 +0100, Shrek napisał(a):
On 30.12.2015 13:16, Adam wrote:
TirMan jedzie na tempomacie i ogląda TV czy inne DVD, nie patrzy w
lusterka wsteczne ;)

Dlatego z rezerwą traktuję nawoływania o wyrozumiałość dla strudzonych tirmanów, co to im się czas wyjdzie i będą musieli cały weekend koczować 100m od celu:P

Wszyscy wiemy, że wyprzedzają tak... bo mogą i nie ma co do tego dorabiać teorii. Mają innych w D4 to po co silą się na tłumaczenia, że jest inaczej?

No i dlatego akcja edukacyjna moze pomoc.
Najlepiej poparta akcja mandatowa :-)

Gdzies tam mozna pomyslec nad ewentualna zmiana czasu pracy, oraz
elekronicznymi zabezpieczeniami ...

J.

Data: 2015-12-30 14:21:21
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 13:56, J.F. wrote:

No i dlatego akcja edukacyjna moze pomoc.
Najlepiej poparta akcja mandatowa :-)

Na początek to zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Gdzieniegdzie już chyba jest.

Gdzies tam mozna pomyslec nad ewentualna zmiana czasu pracy, oraz
elekronicznymi zabezpieczeniami ...

Akurat zmiana czasu pracy nic nie zmienia. Zawsze im tych kilku minut zabraknie i będą się tym usprawiedliwiać. Skoro samo tłumaczenie z dupy wzięte, to po co do niego poważnie podchodzić?

Shrek.

Data: 2015-12-30 16:13:52
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 14:21:21 +0100, Shrek napisał(a):
On 30.12.2015 13:56, J.F. wrote:
No i dlatego akcja edukacyjna moze pomoc.
Najlepiej poparta akcja mandatowa :-)

Na początek to zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Gdzieniegdzie już chyba jest.

Od zakazu to ja jestem daleko, no bo ja chce szybko, oni chca szybko,
to czeu tylko ja mam byc zaspokojony.
A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Gdzies tam mozna pomyslec nad ewentualna zmiana czasu pracy, oraz
elekronicznymi zabezpieczeniami ...
Akurat zmiana czasu pracy nic nie zmienia. Zawsze im tych kilku minut zabraknie i będą się tym usprawiedliwiać. Skoro samo tłumaczenie z dupy wzięte, to po co do niego poważnie podchodzić?

Tak calkiem z dupy to ono nie jest, ale moze by im tak zmniejszyc
presje na te kilkanascie minut ... nie wiem - mandat 50zl w razie
kontroli, mozliwosc przedluzenia raz w tygodniu (to akurat jest),
limit tygodniowy i miesieczny przerzucany na pracodawce w nastepnym
okresie.

J.

Data: 2015-12-30 16:38:16
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 16:13, J.F. wrote:

Na początek to zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Gdzieniegdzie już
chyba jest.

Od zakazu to ja jestem daleko, no bo ja chce szybko, oni chca szybko,
to czeu tylko ja mam byc zaspokojony.

Bo im kaganiec nie pozwala, więc z definicji kończy się u nich na chciejstwie.

A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że się nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.

I rozwiązania systemowe mają to do siebie, że planuje się je o rzeczywistość "ogólną: (czyli de facto ststystyki) a nie przypadki wyjątkowe. Jak się raz na jakiś czas zdarzy powiedzmy gabaryt z Vmax 40, to sobie go wyprzedzą łamiąc zakaz i... i już. A pod górkę to tym bardziej nie powinny się wyprzedzać - przykro mi - nie są do tego stworzone i takie mają ograniczenia a nie inne.

Akurat zmiana czasu pracy nic nie zmienia. Zawsze im tych kilku minut
zabraknie i będą się tym usprawiedliwiać. Skoro samo tłumaczenie z dupy
wzięte, to po co do niego poważnie podchodzić?

Tak calkiem z dupy to ono nie jest,

Jest - nikt nie planuje łańcucha dostaw w logistyce z zapasem mniejszym niż 10 minut. To po prostu nie miałoby prawa działać.

To może na czerwonym też niech jeżdzą i po pasach awaryjnych jak jest korek, bo im "czas wyjdzie"

ale moze by im tak zmniejszyc
presje na te kilkanascie minut ... nie wiem - mandat 50zl w razie
kontroli, mozliwosc przedluzenia raz w tygodniu (to akurat jest),
limit tygodniowy i miesieczny przerzucany na pracodawce w nastepnym
okresie.

To będą narzekali, że już wykorzystali i muszą się spieszyć. Cały argument z tym oszczędzaniem 15 minut jest z dupy wzięty i nie warty dyskusji. W pampersach też jeżdzą, żeby zaoszczędzić? Nie jedzą?

Shrek.

Data: 2015-12-30 17:25:21
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 16:38:16 +0100, Shrek napisał(a):
On 30.12.2015 16:13, J.F. wrote:
Na początek to zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Gdzieniegdzie już
chyba jest.
Od zakazu to ja jestem daleko, no bo ja chce szybko, oni chca szybko,
to czeu tylko ja mam byc zaspokojony.

Bo im kaganiec nie pozwala, więc z definicji kończy się u nich na chciejstwie.

A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że się nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.

Sie wyprzedzaja, wiec widac jednak sie zdarzaja.
No i przypomne, ze im na autostradzie wolno 80.

I rozwiązania systemowe mają to do siebie, że planuje się je o rzeczywistość "ogólną: (czyli de facto ststystyki) a nie przypadki wyjątkowe. Jak się raz na jakiś czas zdarzy powiedzmy gabaryt z Vmax 40, to sobie go wyprzedzą łamiąc zakaz i... i już.

A potem bedzie "tir mi zajechal droge, a ja sie nie spodziewalem, bo
przeciez mu nie wolno" ...

A pod górkę to tym bardziej nie powinny się wyprzedzać - przykro mi - nie są do tego stworzone i takie mają ograniczenia a nie inne.

No i beda jechac 40, bo choc wioza styropian, to tego ze stala
wyprzedzic nie wolno ... nie, zakaz wyprzedzania mi sie nie podoba.

Akurat zmiana czasu pracy nic nie zmienia. Zawsze im tych kilku minut
zabraknie i będą się tym usprawiedliwiać. Skoro samo tłumaczenie z dupy
wzięte, to po co do niego poważnie podchodzić?
Tak calkiem z dupy to ono nie jest,
Jest - nikt nie planuje łańcucha dostaw w logistyce z zapasem mniejszym niż 10 minut. To po prostu nie miałoby prawa działać.

Nie nadajesz sie na Japonczyka :-)

Ale przeciez nie wszystko jest JIT - moze wiezc np kafelki z Hiszpanii
i wszystko jedno czy dojada w 6 czy 8 dni.
Logistykowi wszystko jedno, bo kierowcy niekoniecznie ...

ale moze by im tak zmniejszyc
presje na te kilkanascie minut ... nie wiem - mandat 50zl w razie
kontroli, mozliwosc przedluzenia raz w tygodniu (to akurat jest),
limit tygodniowy i miesieczny przerzucany na pracodawce w nastepnym
okresie.

To będą narzekali, że już wykorzystali i muszą się spieszyć. Cały argument z tym oszczędzaniem 15 minut jest z dupy wzięty i nie warty dyskusji. W pampersach też jeżdzą, żeby zaoszczędzić? Nie jedzą?

Nie musza. Maja obowiazkowa przerwe co 4h. I limit 9h jazdy dziennie -
spokojnie moga sobie zajechac do toalety co godzina. Nie wiem - ale chyba moga troche ponaciagac na czasach i przy okazji
przerwy pare minut urwac - o ile maja tachograf na tarczki.

J.

Data: 2015-12-30 20:07:31
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 17:25, J.F. wrote:

A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że się
nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im
kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.

Sie wyprzedzaja, wiec widac jednak sie zdarzaja.

Co się zdarza, że jeden jedzie 90 a jego kolega 40? Kiedy ostatnio takie coś widziałeś, bo ja widuje jedynie jednego 89 a drugiego 91 czy coś koło tego.

No i przypomne, ze im na autostradzie wolno 80.

No i co w związku z tym? Różnie im wolno w różnych miejscach a jak fizycznie się da to jadą ile im kaganiec pozwala. I wyprzedzają się nie dlatego, że któryś przestrzega ograniczenia a po prostu jeden ma kaganiec o 1km./h szybciej (bo ma mocniej napompowane opony;) Tym bardziej tłumaczenie, ze muszą wyprzedzać bo jeden przekracza o 10 a drugi chciałby o 11 jest średnie.

I rozwiązania systemowe mają to do siebie, że planuje się je o
rzeczywistość "ogólną: (czyli de facto ststystyki) a nie przypadki
wyjątkowe. Jak się raz na jakiś czas zdarzy powiedzmy gabaryt z Vmax 40,
to sobie go wyprzedzą łamiąc zakaz i... i już.

A potem bedzie "tir mi zajechal droge, a ja sie nie spodziewalem, bo
przeciez mu nie wolno" ...

A teraz to wolno?

A pod górkę to tym
bardziej nie powinny się wyprzedzać - przykro mi - nie są do tego
stworzone i takie mają ograniczenia a nie inne.

No i beda jechac 40, bo choc wioza styropian, to tego ze stala
wyprzedzic nie wolno ... nie, zakaz wyprzedzania mi sie nie podoba.

No to bedą - nie mamy podjazdów po 20 km na autostradach. Najwyżej sobie poczeka. Trudno. Jakoś tirmeni mają w D4 wszystkich i urządzają sobie mierzenie kto ma dłuższą budę na autostradzie. Widziałem na własne oczy - wyprzedzał już dobre pół minuty gdy zaczął się łuk w prawo i okazało się, że ten z prawej minimalnie wolniejszy, ale za to ma minimalnie krócej bo po wewnętrznej i teraz on wychodzi na prowadzenie.

Jest - nikt nie planuje łańcucha dostaw w logistyce z zapasem mniejszym
niż 10 minut. To po prostu nie miałoby prawa działać.

Nie nadajesz sie na Japonczyka :-)

No nie nadaję się. Japończycy pewnie też się nie nadają na Japończyków, skoro jeden tir na autostradzie z kagańcem na 89 rozwala im łańcóch dostaw. Już nie koloryzujmy.

Ale przeciez nie wszystko jest JIT - moze wiezc np kafelki z Hiszpanii
i wszystko jedno czy dojada w 6 czy 8 dni.
Logistykowi wszystko jedno, bo kierowcy niekoniecznie ...

Tak, tak - a jak złapie opuszczony szlaban na przejedzie, to co, a korek, a tysiące różnych innych czynników? Jeszcze raz - to nie jest realny powód a jedynie próba usprawiedliwienia się, że mają w D4 innych.

ale moze by im tak zmniejszyc
presje na te kilkanascie minut ... nie wiem - mandat 50zl w razie
kontroli, mozliwosc przedluzenia raz w tygodniu (to akurat jest),
limit tygodniowy i miesieczny przerzucany na pracodawce w nastepnym
okresie.

To będzie to samo (co nie znaczy że pomysł jest bez sensu), bo to nie jest powód wyścigów slimaków tylko szukanie usprawiedliwienia dla mania w dupie innych użytkowników drogi.

To będą narzekali, że już wykorzystali i muszą się spieszyć. Cały
argument z tym oszczędzaniem 15 minut jest z dupy wzięty i nie warty
dyskusji. W pampersach też jeżdzą, żeby zaoszczędzić? Nie jedzą?

Nie musza. Maja obowiazkowa przerwe co 4h. I limit 9h jazdy dziennie -
spokojnie moga sobie zajechac do toalety co godzina.
Nie wiem - ale chyba moga troche ponaciagac na czasach i przy okazji
przerwy pare minut urwac - o ile maja tachograf na tarczki.

Sam widzisz - nie w tym problem.

Shrek.

Data: 2015-12-31 00:10:16
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 20:06:55 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 30.12.2015 17:25, J.F. wrote:

>>> A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.
>>
>> Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że się
>> nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im
>> kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.
>
> Sie wyprzedzaja, wiec widac jednak sie zdarzaja.

Co się zdarza, że jeden jedzie 90 a jego kolega 40? Kiedy ostatnio takie coś widziałeś, bo ja widuje jedynie jednego 89 a drugiego 91 czy coś koło tego.


Mam nawet filmik :) jak mleko łyka kolejne ciężarówki. Bo jak wiadomo mleko ma najszybszy transport.

W ruchu tego nie widać ale na drogach np. przed częstochową tam gdzie jest sporo skrzyżowań wyprzedzanie jakie opisał J.F. jest dosyć częste. Po prostu jedni startują spod świateł a drugi nie zatrzymuje sie i ich wyprzedza.

Data: 2015-12-31 09:46:23
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 31.12.2015 09:10, sczygiel@gmail.com wrote:

Mam nawet filmik :) jak mleko łyka kolejne ciężarówki. Bo jak wiadomo mleko ma najszybszy transport.

W ruchu tego nie widać ale na drogach np. przed częstochową tam gdzie jest sporo skrzyżowań wyprzedzanie jakie opisał J.F. jest dosyć częste.

No dobrze, ale jak to się ma do autostrady?

Shrek

Data: 2016-01-04 07:17:56
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu czwartek, 31 grudnia 2015 09:46:24 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 31.12.2015 09:10, sczygiel@gmail.com wrote:

> Mam nawet filmik :) jak mleko łyka kolejne ciężarówki. Bo jak wiadomo mleko ma najszybszy transport.
>
> W ruchu tego nie widać ale na drogach np. przed częstochową tam gdzie jest sporo skrzyżowań wyprzedzanie jakie opisał J.F. jest dosyć częste.

No dobrze, ale jak to się ma do autostrady?

Bo podobnie blokuje ruch.

Data: 2016-01-04 20:14:19
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 04.01.2016 16:17, sczygiel@gmail.com wrote:

W ruchu tego nie widać ale na drogach np. przed częstochową tam gdzie jest sporo skrzyżowań wyprzedzanie jakie opisał J.F. jest dosyć częste.

No dobrze, ale jak to się ma do autostrady?

Bo podobnie blokuje ruch.

Poważnie? Nie wydaje mnie się.

Shrek.

Data: 2015-12-31 09:15:47
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-30 o 20:07, Shrek pisze:
On 30.12.2015 17:25, J.F. wrote:

A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że się
nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im
kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.

Sie wyprzedzaja, wiec widac jednak sie zdarzaja.

Co się zdarza, że jeden jedzie 90 a jego kolega 40? Kiedy ostatnio takie
coś widziałeś, bo ja widuje jedynie jednego 89 a drugiego 91 czy coś
koło tego.

często jeździsz autostradą z zakazem wyprzedzania? bo tam to dopiero jest widoczne - i nie chodzi nawet o tira jadącego 80, a częściej o kapelusza w Uno jadącego 70km/h...
ja przynajmniej raz w tygodniu słyszę na cb, że ciągną się 70-75 za osobówką i mają zakaz - i wierzę że ich to wkurwia


No i przypomne, ze im na autostradzie wolno 80.

a mi 140, a w dużej części w mojej okolicy 110km/h :)

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-31 09:51:43
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 31.12.2015 09:15, ddddddddd wrote:

Co się zdarza, że jeden jedzie 90 a jego kolega 40? Kiedy ostatnio takie
coś widziałeś, bo ja widuje jedynie jednego 89 a drugiego 91 czy coś
koło tego.

często jeździsz autostradą z zakazem wyprzedzania?

Nie.

bo tam to dopiero
jest widoczne - i nie chodzi nawet o tira jadącego 80, a częściej o
kapelusza w Uno jadącego 70km/h...
ja przynajmniej raz w tygodniu słyszę na cb, że ciągną się 70-75 za
osobówką i mają zakaz - i wierzę że ich to wkurwia

No dobra, wierzę, że to może wkurwiać. Nigdy takiej sytuacji nie widziałem, ale wierzę, że może się _czasem_ zdarzyć.

Cóż mogę dodać - nie byłoby problemu, gdyby nie to, że znakomita większość wyprzedzań tirów na autostradzie to wyścigi ślimaków w wykonaniu dwóch tirów. Inaczej mówiąc - problem zaczął się od mania w dupie wszystkich przez kierowców tirów. W związku z tym cytujac klasyka, "wkurwienie kierowców tirów, to poświęcenie na które jestem gotów":P

Shrek.

Data: 2015-12-31 11:49:44
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-31 o 09:51, Shrek pisze:
często jeździsz autostradą z zakazem wyprzedzania?

Nie.

bo tam to dopiero
jest widoczne - i nie chodzi nawet o tira jadącego 80, a częściej o
kapelusza w Uno jadącego 70km/h...
ja przynajmniej raz w tygodniu słyszę na cb, że ciągną się 70-75 za
osobówką i mają zakaz - i wierzę że ich to wkurwia

No dobra, wierzę, że to może wkurwiać. Nigdy takiej sytuacji nie
widziałem, ale wierzę, że może się _czasem_ zdarzyć.

zdarza się dość często (codziennie jeżdżę A4 z zakazem,narzekanie na jadącego 75-80 jest praktycznie codziennie, na osobówkę hamującą ciąg tirów słyszę przynajmniej raz w tygodniu


Cóż mogę dodać - nie byłoby problemu, gdyby nie to, że znakomita
większość wyprzedzań tirów na autostradzie to wyścigi ślimaków w
wykonaniu dwóch tirów.

mnie też to wkurza- ale zakaz wyprzedzania to nie rozwiązanie. A zakaz wyprzedzania powyżej (?) minuty(?) - owszem (i to dla wszystkich, nie tylko dla tirów - jedzie ktoś za tobą - masz minutę na wyprzedzenie i uciekaj na prawy pas - następny miałby minutę od udostępnienia pasa itd... (tak sobie gdybam,pewnie to rozwiązanie też ma minusy, do tego policja powinna podchodzić ze zdrowym rozsądkiem - czasem ukarać za 1,5 minuty, czasem nie - a może po prostu za przekroczenie tego czasu pouczyć?)

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-31 12:13:33
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 31.12.2015 11:49, ddddddddd wrote:

No dobra, wierzę, że to może wkurwiać. Nigdy takiej sytuacji nie
widziałem, ale wierzę, że może się _czasem_ zdarzyć.

zdarza się dość często (codziennie jeżdżę A4 z zakazem,narzekanie na
jadącego 75-80 jest praktycznie codziennie,

Znaczy na tira jadącego 75-80? No to trudno - niech sobie to tirmani załatwią między sobą:P

na osobówkę hamującą ciąg
tirów słyszę przynajmniej raz w tygodniu

To o kilka rzędów wielkości mniej niż jakby wszystkie małe mobilki miały cb i posłuchałbyś na temat mierzenia który tirman ma dłuższego, wróć dłuższą naczepę.

Cóż mogę dodać - nie byłoby problemu, gdyby nie to, że znakomita
większość wyprzedzań tirów na autostradzie to wyścigi ślimaków w
wykonaniu dwóch tirów.

mnie też to wkurza- ale zakaz wyprzedzania to nie rozwiązanie. A zakaz
wyprzedzania powyżej (?) minuty(?) - owszem (i to dla wszystkich, nie
tylko dla tirów - jedzie ktoś za tobą - masz minutę na wyprzedzenie i
uciekaj na prawy pas - następny miałby minutę od udostępnienia pasa
itd... (tak sobie gdybam,pewnie to rozwiązanie też ma minusy, do tego
policja powinna podchodzić ze zdrowym rozsądkiem - czasem ukarać za 1,5
minuty, czasem nie - a może po prostu za przekroczenie tego czasu pouczyć?)

Żaden tam poniżej minuty. I co - Tirman na ma zegarek patrzeć? A jak ma już 55sekund to co hamulec i wracać? Ma być prosto i przejrzyście. Być może wkurwiałoby to od czasu do czasu tirmenów, ale sorry - taka karma, to oni zaczęli i w razie czego niech mają pretensję do siebie.

Shrek.

Data: 2015-12-31 13:06:26
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-31 o 12:13, Shrek pisze:
On 31.12.2015 11:49, ddddddddd wrote:

No dobra, wierzę, że to może wkurwiać. Nigdy takiej sytuacji nie
widziałem, ale wierzę, że może się _czasem_ zdarzyć.

zdarza się dość często (codziennie jeżdżę A4 z zakazem,narzekanie na
jadącego 75-80 jest praktycznie codziennie,

Znaczy na tira jadącego 75-80?

tira lub osobówkę

No to trudno - niech sobie to tirmani
załatwią między sobą:P

na osobówkę hamującą ciąg
tirów słyszę przynajmniej raz w tygodniu

To o kilka rzędów wielkości mniej niż jakby wszystkie małe mobilki miały
cb i posłuchałbyś na temat mierzenia który tirman ma dłuższego, wróć
dłuższą naczepę.

imo porównywalnie, chyba nawet podobną ilość czasu marnuję na tirach, co na kapeluszach, ale przeszkadza mi to może w 10% przypadków- jak ktoś ewidentnie przegina- bo wyprzedzić chce każdy - i tirowiec, i kapelusznik


Żaden tam poniżej minuty. I co - Tirman na ma zegarek patrzeć? A jak ma
już 55sekund to co hamulec i wracać?

a jak wjeżdża w teren zabudowany to ma na licznik patrzeć? widziałeś żeby ktoś nagle hamował z 90 do 50 bo się teren zabudowany zaczął? tu się nauczyli to i wyprzedzać się nauczą

  Ma być prosto i przejrzyście. Być
może wkurwiałoby to od czasu do czasu tirmenów, ale sorry - taka karma,
to oni zaczęli i w razie czego niech mają pretensję do siebie.

ci w osobówkach im równi... (nie, nie mam nawet prawa jazdy C)

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-31 15:40:01
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 31.12.2015 13:06, ddddddddd wrote:

na osobówkę hamującą ciąg
tirów słyszę przynajmniej raz w tygodniu

To o kilka rzędów wielkości mniej niż jakby wszystkie małe mobilki miały
cb i posłuchałbyś na temat mierzenia który tirman ma dłuższego, wróć
dłuższą naczepę.

imo porównywalnie, chyba nawet podobną ilość czasu marnuję na tirach, co
na kapeluszach, ale przeszkadza mi to może w 10% przypadków- jak ktoś
ewidentnie przegina- bo wyprzedzić chce każdy - i tirowiec, i kapelusznik

Trochę to dziwne - ja nigdy nie widziałem tira wyperzedzającego kapelusza na autostradzie, a tir tira setki razy. Nie wiem jak wytłumaczyć te skrajnie odmienne sytuacje.


Żaden tam poniżej minuty. I co - Tirman na ma zegarek patrzeć? A jak ma
już 55sekund to co hamulec i wracać?

a jak wjeżdża w teren zabudowany to ma na licznik patrzeć? widziałeś
żeby ktoś nagle hamował z 90 do 50 bo się teren zabudowany zaczął?

Nie. Chyba że akurat na wjeżdzie w teren zabudowany stoi fotoradar:P

tu
się nauczyli to i wyprzedzać się nauczą

A nauczyli się? Nie wydaje mi się.

  Ma być prosto i przejrzyście. Być
może wkurwiałoby to od czasu do czasu tirmenów, ale sorry - taka karma,
to oni zaczęli i w razie czego niech mają pretensję do siebie.

ci w osobówkach im równi... (nie, nie mam nawet prawa jazdy C)

Bzdura. Przynajmniej jeśli chodzi o wyyprzedzanie i tamowanie ruchu. Osobówek o dwa rzędy wielkości więcej, a problemów z wyprzedzającymi się tirami znów o parę rzędów więcej. Są o kilka dobrych rzędów wielkości bardziej upiardliwi niż osobówki.

Shrek.

Data: 2015-12-31 16:01:01
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-31 o 15:40, Shrek pisze:
On 31.12.2015 13:06, ddddddddd wrote:
Trochę to dziwne - ja nigdy nie widziałem tira wyperzedzającego
kapelusza na autostradzie, a tir tira setki razy. Nie wiem jak
wytłumaczyć te skrajnie odmienne sytuacje.


a ja często widuję tira wyprzedzającego osobówkę
Po prostu osobówką nawet kapelusz przy wyprzedzaniu może osiągnąć zawrotne 100 czy 110km/h i zrobić to dużo szybciej


Żaden tam poniżej minuty. I co - Tirman na ma zegarek patrzeć? A jak ma
już 55sekund to co hamulec i wracać?

a jak wjeżdża w teren zabudowany to ma na licznik patrzeć? widziałeś
żeby ktoś nagle hamował z 90 do 50 bo się teren zabudowany zaczął?

Nie. Chyba że akurat na wjeżdzie w teren zabudowany stoi fotoradar:P

tu
się nauczyli to i wyprzedzać się nauczą

A nauczyli się? Nie wydaje mi się.

  Ma być prosto i przejrzyście. Być
może wkurwiałoby to od czasu do czasu tirmenów, ale sorry - taka karma,
to oni zaczęli i w razie czego niech mają pretensję do siebie.

ci w osobówkach im równi... (nie, nie mam nawet prawa jazdy C)

Bzdura. Przynajmniej jeśli chodzi o wyyprzedzanie i tamowanie ruchu.
Osobówek o dwa rzędy wielkości więcej, a problemów z wyprzedzającymi się
tirami znów o parę rzędów więcej. Są o kilka dobrych rzędów wielkości
bardziej upiardliwi niż osobówki.

to z prostego powodu: tir jest dłuższy więc i dłużej wyprzedza; jak weźmie się za wyprzedzanie to i tak nie przyspieszy więcej niż do 90km/h; do tego dochodzi fakt, że tirman jadący 80/h jedzie z przymusu, a kapelusz bo lubi, więc i rzadziej wyprzedza

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-31 16:12:20
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 31.12.2015 16:01, ddddddddd wrote:

Bzdura. Przynajmniej jeśli chodzi o wyyprzedzanie i tamowanie ruchu.
Osobówek o dwa rzędy wielkości więcej, a problemów z wyprzedzającymi się
tirami znów o parę rzędów więcej. Są o kilka dobrych rzędów wielkości
bardziej upiardliwi niż osobówki.

to z prostego powodu: tir jest dłuższy więc i dłużej wyprzedza; jak
weźmie się za wyprzedzanie to i tak nie przyspieszy więcej niż do
90km/h; do tego dochodzi fakt, że tirman jadący 80/h jedzie z przymusu,
a kapelusz bo lubi, więc i rzadziej wyprzedza

Ale nie jest istotna przyczyna a prosty fakt - wyprzedzanie przez tiry jest upiardliwe.

Shrek.

Data: 2016-01-01 17:28:14
Autor: Axel
pohamuj sie
"Shrek"  wrote in message news:n62qb0$de9$1node2.news.atman.pl...

On 31.12.2015 09:15, ddddddddd wrote:

często jeździsz autostradą z zakazem wyprzedzania?

Nie.

Mi się zdarza, głównie w Niemczech

Cóż mogę dodać - nie byłoby problemu, gdyby nie to, że znakomita większość wyprzedzań tirów na autostradzie to wyścigi ślimaków w wykonaniu dwóch tirów. Inaczej mówiąc - problem zaczął się od mania w dupie wszystkich przez kierowców tirów. W związku z tym cytujac klasyka, "wkurwienie kierowców tirów, to poświęcenie na które jestem gotów":P

WIdywałem w Niemczech i takie sytuacje przed zwężeniem na autostradzie, że korek TIRów stał, a osobówki lewym pasem jechały (zakaz wyprzedzania dla ciężarówek). I jakoś polscy TIRowcy grzecznie stali w tym kilkukilometrowym korku i nawet nie narzekali przez CB... A u nas - spróbuj tylko skomentować wyścigi żółwi, to zaraz będzie, jak to on ciężko pracuje, a Ty dla przyjemności jedziesz.

--
Axel

Data: 2015-12-31 17:40:29
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 31.12.2015 o 09:15, ddddddddd pisze:
W dniu 2015-12-30 o 20:07, Shrek pisze:
On 30.12.2015 17:25, J.F. wrote:

A i im moze sie trafic kolega co jedzie 70 czy 40.

Mogą się różne rzeczy zdarzyć, niemniej jednak praktyka pokazuje, że
się
nie zdarzają. Tzn jak nie ma jakiejś górki, to wszyscy jadą ile im
kaganiec pozwala czyli koło 90, nie zważając na ograniczenia.

Sie wyprzedzaja, wiec widac jednak sie zdarzaja.

Co się zdarza, że jeden jedzie 90 a jego kolega 40? Kiedy ostatnio takie
coś widziałeś, bo ja widuje jedynie jednego 89 a drugiego 91 czy coś
koło tego.

często jeździsz autostradą z zakazem wyprzedzania? bo tam to dopiero
jest widoczne - i nie chodzi nawet o tira jadącego 80, a częściej o
kapelusza w Uno jadącego 70km/h...
ja przynajmniej raz w tygodniu słyszę na cb, że ciągną się 70-75 za
osobówką i mają zakaz - i wierzę że ich to wkurwia

Ja to słyszę minimum dwa razy dziennie, po drodze do pracy przejeżdżam nad autostradą.

Data: 2015-12-31 00:05:57
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 16:37:41 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 30.12.2015 16:13, J.F. wrote:

>> Na początek to zakaz wyprzedzania dla ciężarówek. Gdzieniegdzie już
>> chyba jest.
>
> Od zakazu to ja jestem daleko, no bo ja chce szybko, oni chca szybko,
> to czeu tylko ja mam byc zaspokojony.

Bo im kaganiec nie pozwala, więc z definicji kończy się u nich na chciejstwie.

Hmmm a może kaganiec znieść, wprowadzić ograniczenie do 100-115 w nocy a do 90 w dzień i egzekwować?

W hameryce sie da...

Data: 2015-12-30 19:22:42
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 22:40, Adam pisze:
W dniu 2015-12-29 o 18:20, Cavallino pisze:
W dniu 29.12.2015 o 18:09, adam pisze:
W dniu 2015-12-29 o 17:25, Cavallino pisze:
Wyłączyć tempomat

Przecież to nie kwestia tempomatu

Oczywiście że to kwestia tempomatu.
Zresztą lekko odpuścić pedał gazu to jeszcze mniejszy problem, niż
naciśnięcie jednego guzika na tempomacie.


Ale TIRy chyba mają kaganiec. Stąd może wynikać mała różnica prędkości
podczas wyprzedzania.

No ale co Twoim zdaniem trzyma tą prędkość na kagańcu i powoduje, że nie może ona wynosić przez chwilę np. 85?

Data: 2015-12-29 15:09:23
Autor: Artur Miller
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.


pojazd A - 90km/h
pojazd B - 91km/h

trasa Świecko - Terespol, 664km

Pojazd A - 7h 22m
Pojazd B - 7h 18m

i mówimy o prędkości średniej równej maksymalnej dla tych pojazdów, co jest raczej nierealne, więc teoretyzuję.

ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie przekonuje mnie.

a.

Data: 2015-12-29 08:03:56
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 15:09:24 UTC+1 użytkownik Artur Miller napisał:
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
> No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.
>

pojazd A - 90km/h
pojazd B - 91km/h

trasa Świecko - Terespol, 664km

Pojazd A - 7h 22m
Pojazd B - 7h 18m

i mówimy o prędkości średniej równej maksymalnej dla tych pojazdów, co jest raczej nierealne, więc teoretyzuję.

ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie przekonuje mnie.

a.

A widzisz ty teoretyzujesz a ja widzę na oczy.
I co widzę?
Ano to że jedzie tir, dogania tego przed sobą, wyprzedza go i po jakimś czasie tego z tyłu już nie widać a widok jest na 1-2km.
1km to pi*oko minuta.

Na trasie łódź-toruń bez problemu można nadrobić 10minut jadąc 90km/h zamiast 83km/h. Róznica prędkości niby niewielka ale jednak jest.

Mam tak że jeżdzę z prędkościami 90-100-110 więc napatrzylem się i na powolne ciężarówki które jadą 75-78km/h i takimi które jadą 84-86km/h i takimi które jadą 90-91km/h.

Niezmiernie rzadko widzę wyprzedzania między ciężarówkami o zbliżonych prędkościach. Na pewno nie na tyle często aby robić z tego ogólnopolską akcję propagandową.

Za to wyprzedzeń pomiędzy grupami jest sporo. I to pewnie o nie chodzi inicjatorom akcji. Tyle że te wyprzedzenia nie trwają długo ale za to mają te cechę że jednak trzeba pas zmienić.

Dodatkowo jest sporo osobówek które wloką się tak że ciężarówka je może wyprzedzić.

Data: 2015-12-29 17:16:39
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:03:56 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
Mam tak że jeżdzę z prędkościami 90-100-110 więc napatrzylem się i
na powolne ciężarówki które jadą 75-78km/h i takimi które jadą
84-86km/h i takimi które jadą 90-91km/h.

Tak gwoli scislosci to przypominam, ze im wolno 80, a ogranicznik
powinny miec ustawiony na 90 ..

Niezmiernie rzadko widzę wyprzedzania między ciężarówkami o
zbliżonych prędkościach. Na pewno nie na tyle często aby robić z
tego ogólnopolską akcję propagandową.

No coz - akcja niby nie jest ogolnopolska, a tylko na A2.

Z drugiej strony - jak sam piszesz predkosciu ciezarowek sa jednak
zblizone. Owszem - jak jedna jedzie 78 a druga 84, to juz ten manewr
nie jest taki dlugi.

Tym niemniej to ma druga czesc - zajezdzanie drogi przy wyprzedzaniu.
A to sie zdarza.

J.

Data: 2015-12-29 08:28:57
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:16:08 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:03:56 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com > Mam tak że jeżdzę z prędkościami 90-100-110 więc napatrzylem się i
> na powolne ciężarówki które jadą 75-78km/h i takimi które jadą
> 84-86km/h i takimi które jadą 90-91km/h. Tak gwoli scislosci to przypominam, ze im wolno 80, a ogranicznik
powinny miec ustawiony na 90 ..


No to nie jadą jak im wolno.
Najczęstsza grupa jakie spotkałem to takie między 84 a 86km/h.
Zazwyczaj wybieram takie które jadą równo w okolicy 87-89km/h.
Ale czasem takich nie ma albo naczepa jakaś taka że wogóle od wiatru nie osłania. Sądzę że wiesz czemu takie wybieram :)

Czasem jednak trafia się taki co dosyć żwawo jedzie (zazwyczaj lawety z nowymi samochodami) i tacy jadą nawet w okolicy 92-95km/h.

Ale zazwyczaj wyprzedzanie jest dosyć szybkie.

> Niezmiernie rzadko widzę wyprzedzania między ciężarówkami o
> zbliżonych prędkościach. Na pewno nie na tyle często aby robić z
> tego ogólnopolską akcję propagandową. No coz - akcja niby nie jest ogolnopolska, a tylko na A2.


No wlasnie, akcja taka coby narobić szumu ale raczej bezskutecznie.
Lepsza byla by na temat korzystania z kierunkowskazów i lusterek. Oraz empatii na drodze. Empatii czyli wczuwania się w zamiary innych...

Z drugiej strony - jak sam piszesz predkosciu ciezarowek sa jednak
zblizone. Owszem - jak jedna jedzie 78 a druga 84, to juz ten manewr
nie jest taki dlugi.

Tym niemniej to ma druga czesc - zajezdzanie drogi przy wyprzedzaniu.
A to sie zdarza.

Ano sie zdarza. Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj nie widzę wymuszenia przez ciężarówkę a raczej jazdę szybko (powyżej ograniczenia) i kiepski refleks.

Tak jak wyżej napisałem, akcji gdzie konkretnie nastąpiło wymuszenie i wina była po stronie ciężarówki widziałem tylko pare. Częściej jest to wina po obu stronach. Ciężarówka zmieniła pas ale osobówka jechała szybko i refleks miała taki sobie.
Wtedy widać jak światła osobówki nurkują, tyłek sie unosi a odstęp jest niewielki.

Tyle że ja bym hamował już sporo wcześniej...

Data: 2015-12-29 17:37:03
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 17:28, sczygiel@gmail.com pisze:
> Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj nie widzę wymuszenia przez ciężarówkę

Bo się wleczesz w ich tempie, więc nie są w stanie Ci wymusić nawet jakby chcieli, albo są znaaaaaacznie rzadziej, bo rzadziej ich wyprzedzasz (z racji braku różnicy prędkości).
Gdybyś jechał normalnie, to byś widział.

Data: 2015-12-29 14:17:50
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:36:59 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 29.12.2015 o 17:28, sczygiel@gmail.com pisze:
 > Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj nie widzę wymuszenia przez ciężarówkę

Bo się wleczesz w ich tempie, więc nie są w stanie Ci wymusić nawet jakby chcieli, albo są znaaaaaacznie rzadziej, bo rzadziej ich wyprzedzasz (z racji braku różnicy prędkości).
Gdybyś jechał normalnie, to byś widział.

Czytasz wybiórczo.

Jade w ich tempie i zazwyczaj wybieram te szybsze. Więc mam sporo okazji aby widzieć wyprzedzenie które robią i obserwować z tyłu co sie dzieje z samochodami które są na lewym pasie w tym czasie.

Z racji tego że jade często za całymi kolumnami to widzę sporo sytuacji i raczej patologia się zdarza żadko.

Data: 2015-12-30 19:26:49
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 23:17, sczygiel@gmail.com pisze:
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:36:59 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 29.12.2015 o 17:28, sczygiel@gmail.com pisze:
  > Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj nie widzę
wymuszenia przez ciężarówkę

Bo się wleczesz w ich tempie, więc nie są w stanie Ci wymusić nawet
jakby chcieli, albo są znaaaaaacznie rzadziej, bo rzadziej ich
wyprzedzasz (z racji braku różnicy prędkości).
Gdybyś jechał normalnie, to byś widział.

Czytasz wybiórczo.


Nie - to Ty wybiórcz wnioskujesz.

Jade w ich tempie i zazwyczaj wybieram te szybsze. Więc mam sporo okazji aby widzieć wyprzedzenie które robią i obserwować z tyłu co sie dzieje z samochodami które są na lewym pasie w tym czasie.

Z racji tego że jade często za całymi kolumnami to widzę sporo sytuacji i raczej patologia się zdarza żadko.

Ale nie wyprzedzając ich widzisz tylko tą kolumnę za którą jedziesz, więc nie masz pojęcia co jest w innych.
Gdybyś po ludzku musiał wyprzedzić ich 10 w ciągu pół h, to byś wiedział, że np. z co dziesiątej ktoś wyskoczy i rozpocznie wyścig żółwi.
Ale tego nie wiesz, bo 9 pozostałych kolumn nie widzisz, wlokąc się za pierwszą.




Data: 2015-12-31 00:14:30
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:26:45 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 29.12.2015 o 23:17, sczygiel@gmail.com pisze:
> W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:36:59 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
>> W dniu 29.12.2015 o 17:28, sczygiel@gmail.com pisze:
>>   > Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj nie widzę
>> wymuszenia przez ciężarówkę
>>
>> Bo się wleczesz w ich tempie, więc nie są w stanie Ci wymusić nawet
>> jakby chcieli, albo są znaaaaaacznie rzadziej, bo rzadziej ich
>> wyprzedzasz (z racji braku różnicy prędkości).
>> Gdybyś jechał normalnie, to byś widział.
>
> Czytasz wybiórczo.


Nie - to Ty wybiórcz wnioskujesz.
>
> Jade w ich tempie i zazwyczaj wybieram te szybsze. Więc mam sporo okazji aby widzieć wyprzedzenie które robią i obserwować z tyłu co sie dzieje z samochodami które są na lewym pasie w tym czasie.
>
> Z racji tego że jade często za całymi kolumnami to widzę sporo sytuacji i raczej patologia się zdarza żadko.

Ale nie wyprzedzając ich widzisz tylko tą kolumnę za którą jedziesz, więc nie masz pojęcia co jest w innych.
Gdybyś po ludzku musiał wyprzedzić ich 10 w ciągu pół h, to byś wiedział, że np. z co dziesiątej ktoś wyskoczy i rozpocznie wyścig żółwi.
Ale tego nie wiesz, bo 9 pozostałych kolumn nie widzisz, wlokąc się za pierwszą.


Tak, tak.
Bo oczywiście wziąłeś pod uwage że jednak jadąc codziennie mam okazję widzieć 10 takich kolumn na tydzień i po roku mogę sobie wyrobic zdanie.

Tak, tak...

Data: 2015-12-29 17:45:36
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:28:57 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com > W
dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:16:08 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:03:56 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
Mam tak że jeżdzę z prędkościami 90-100-110 więc napatrzylem się i
na powolne ciężarówki które jadą 75-78km/h i takimi które jadą
84-86km/h i takimi które jadą 90-91km/h.
Tak gwoli scislosci to przypominam, ze im wolno 80, a ogranicznik
powinny miec ustawiony na 90 ..

No to nie jadą jak im wolno.

Pretensji o to nie mam, tylko tak dla przypomnienia ze te 78 to blisko
maksymalnej.

Najczęstsza grupa jakie spotkałem to takie między 84 a 86km/h.
Zazwyczaj wybieram takie które jadą równo w okolicy 87-89km/h.
Ale czasem takich nie ma albo naczepa jakaś taka że wogóle od wiatru nie osłania. Sądzę że wiesz czemu takie wybieram :)

Czasem jednak trafia się taki co dosyć żwawo jedzie (zazwyczaj lawety z nowymi samochodami) i tacy jadą nawet w okolicy 92-95km/h.

Ale zazwyczaj wyprzedzanie jest dosyć szybkie.

No, jak sie trafi taki z grupy 87-89 i taki typowy 84-86, to jednak
niezbyt szybkie.

Tym niemniej to ma druga czesc - zajezdzanie drogi przy wyprzedzaniu.
A to sie zdarza.

Ano sie zdarza. Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj
nie widzę wymuszenia przez ciężarówkę a raczej jazdę szybko
(powyżej ograniczenia) i kiepski refleks.

trudno zebys widzial, jadac 90-100 :-)

Tak jak wyżej napisałem, akcji gdzie konkretnie nastąpiło
wymuszenie i wina była po stronie ciężarówki widziałem tylko pare.
Częściej jest to wina po obu stronach. Ciężarówka zmieniła pas ale
osobówka jechała szybko i refleks miała taki sobie. Wtedy widać jak
światła osobówki nurkują, tyłek sie unosi a odstęp jest niewielki. Tyle że ja bym hamował już sporo wcześniej...

A ja wlasnie nie hamuje. I troche mnie wk* ciezarowki, ktore mnie do
tego hamowania zmuszaja. I nie mowimu tu o takich ktore robia to 500m wczesniej, czy chocby
200, ale te, co zmieniaja pas w odleglosci od 50m do zera ...

J.

Data: 2015-12-29 14:29:22
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 17:45:06 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
> Najczęstsza grupa jakie spotkałem to takie między 84 a 86km/h.
> Zazwyczaj wybieram takie które jadą równo w okolicy 87-89km/h.
> Ale czasem takich nie ma albo naczepa jakaś taka że wogóle od wiatru nie osłania. Sądzę że wiesz czemu takie wybieram :)
> > Czasem jednak trafia się taki co dosyć żwawo jedzie (zazwyczaj lawety z nowymi samochodami) i tacy jadą nawet w okolicy 92-95km/h.
> > Ale zazwyczaj wyprzedzanie jest dosyć szybkie.

No, jak sie trafi taki z grupy 87-89 i taki typowy 84-86, to jednak
niezbyt szybkie.


Bez przesady.Jak jeden jedzie 87 a drugi ma ogranicznik na 90 to jednak 3km/h jest. Nie raz widzialem ze sznurek osobowek wyprzedza taka ciezarówke wolniej bo jakis matołek sie tam z przodu wlecze...

>> Tym niemniej to ma druga czesc - zajezdzanie drogi przy wyprzedzaniu.
>> A to sie zdarza.
>> > Ano sie zdarza. Tyle że cały mój wywód jest oparty o to że zazwyczaj
> nie widzę wymuszenia przez ciężarówkę a raczej jazdę szybko
> (powyżej ograniczenia) i kiepski refleks. trudno zebys widzial, jadac 90-100 :-)


Nie jestem pewien czy zrozumiałeś co napisałem.
Ja jade za nimi i widzę jak inni kierowcy reagują i jak przebiegają wyprzedzenia.

Zazwyczaj jade za tymi szybszymi więc manewrów wyprzedzeń widzę sporo.

Od poltorej roku czy może nawet dwu lat woże rejestrator i zazwyczaj różnej maści akcje sobie zapisuję.
W kolekcji nie mam takiej akcji wymuszenia w której bierze udział tir i ktos inny (w tym ja).

> Tak jak wyżej napisałem, akcji gdzie konkretnie nastąpiło
> wymuszenie i wina była po stronie ciężarówki widziałem tylko pare.
> Częściej jest to wina po obu stronach. Ciężarówka zmieniła pas ale
> osobówka jechała szybko i refleks miała taki sobie. Wtedy widać jak
> światła osobówki nurkują, tyłek sie unosi a odstęp jest niewielki. > Tyle że ja bym hamował już sporo wcześniej...

A ja wlasnie nie hamuje. I troche mnie wk* ciezarowki, ktore mnie do
tego hamowania zmuszaja. I nie mowimu tu o takich ktore robia to 500m wczesniej, czy chocby
200, ale te, co zmieniaja pas w odleglosci od 50m do zera ...



Czyli pojęcie wymuszenia mamy podobne.
200m przy różnicy prędkości 30km/h to już dosyć wredna sytuacja pod względem komfortu jazdy. 50m to juz kiepsko.

Te akcje które widziałem to zazwyczaj odległość dobrych 400-500m i różnica prędkości albo te 50km/h (140-90) albo więcej (przekraczania dozwolonej).
Oczywiście oceniane na oko.

Tak czy siak albo jednak takie akcje nie są częste albo pojawiają się w bardziej gęstym ruchu.

Data: 2015-12-29 17:28:41
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 29.12.2015 o 17:03, sczygiel@gmail.com pisze:

Niezmiernie rzadko widzę wyprzedzania między ciężarówkami o zbliżonych prędkościach.

Z punktu widzenia nietirowca, każdy tir jedzie autostradą ze zbliżoną prędkością.
Zawsze równie powolną.

Data: 2015-12-29 15:45:01
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 15:09:23 +0100, Artur Miller napisał(a):
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.

pojazd A - 90km/h
pojazd B - 91km/h

trasa Świecko - Terespol, 664km
Pojazd A - 7h 22m
Pojazd B - 7h 18m

i mówimy o prędkości średniej równej maksymalnej dla tych pojazdów, co jest raczej nierealne, więc teoretyzuję.
ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie przekonuje mnie.

Przy 3km/h mamy juz 15m roznicy dziennie. Po 5 dniach pracy uzbiera
sie godzina. Ktora moze zadecydowac o tym, ze kiblujesz weekend 100km
od rodziny.

A przy roznicy 3km/h wyprzedzanie trwa ok 1 minute, jako ze oni czesto
szybciej wyprzedzaja, to musi byc jeszcze wieksza.

J.

Data: 2015-12-29 18:12:12
Autor: Artur Miller
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 15:45, J.F. pisze:
>
Przy 3km/h mamy juz 15m roznicy dziennie. Po 5 dniach pracy uzbiera
sie godzina. Ktora moze zadecydowac o tym, ze kiblujesz weekend 100km
od rodziny.

wziąłeś pod uwagę, ze oni nie jeżdżą 24/7? nie da się przewidzieć trasy, załadunków, rozładunków i przystanków tak, że w ciągu tygodnia różnica jednej godziny zyskanej na trasie zrobi Ci różnicę. wjedziesz w miasto na rozładunek, postoisz na światłach, jakis korek czy leniwy magazynier i masz swój plan w rozsypce.


A przy roznicy 3km/h wyprzedzanie trwa ok 1 minute, jako ze oni czesto
szybciej wyprzedzaja, to musi byc jeszcze wieksza.


ale nie mówimy o tych, co szybko to załatwiaja, tylko o wyścigach żółwi :)

a.

Data: 2015-12-29 15:52:53
Autor: adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 15:09, Artur Miller pisze:
ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie
przekonuje mnie.

Ta sama uwaga dotyczy osobówek. Z końca miasta na drugi koniec można zaoszczędzić ok. 5 minut, a jednak wszyscy gnają, wyprzedzają, przejeżdżają na późnym zielonym itd.

Data: 2015-12-29 16:59:12
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 15:52:53 +0100, adam napisał(a):
W dniu 2015-12-29 o 15:09, Artur Miller pisze:
ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie
przekonuje mnie.

Ta sama uwaga dotyczy osobówek. Z końca miasta na drugi koniec można zaoszczędzić ok. 5 minut, a jednak wszyscy gnają, wyprzedzają, przejeżdżają na późnym zielonym itd.

Ja jestem usprawiedliwiony.
Pod haslem "pierwszenstwo dla tramwajow" kompletnie rozp*
synchronizacje sygnalizacji i teraz nikt juz nie wie jak szybko
jechac. Kto szybko jedzie - moze sie zalapac na zielone, kto wolno -
moze stracic 2 minuty na swiatlach. A swiatel duzo.

J.

Data: 2015-12-30 23:56:12
Autor: RoMan Mandziejewicz
pohamuj sie
Hello adam,

Tuesday, December 29, 2015, 3:52:53 PM, you wrote:

ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie
przekonuje mnie.
Ta sama uwaga dotyczy osobówek. Z końca miasta na drugi koniec można
zaoszczędzić ok. 5 minut, a jednak wszyscy gnają, wyprzedzają, przejeżdżają na późnym zielonym itd.

Mowa o autostradach a nie o mieście. Stawanie na hamulcu i wleczenie
się 90km/h zamiast 140km/h to istotna różnica. Rekord wyścigu ślimaków
jaki osobiście zaliczyłem to 17 minut.
Jak do ślimaków dochodzą jeszcze przyspawani do lewego pasa kierowcy
osobówek, którzy jadą 100km/h, to wkurw jest już totalny. A tak było
na A18/A4 od granicy w sobotę 19 grudnia.

Co do miasta - jeśli ktoś zna rytm świateł, to może zaoszczędzić
znacznie więcej niż 5 minut.


--
Best regards,
 RoMan
PMS++ PJ+ S+ p+ M- W+ P++:+ X++ L++ B++ M+ Z+++ T- W+ CB++
Nowa strona: http://www.elektronika.squadack.com (w budowie!)

Data: 2015-12-29 15:58:33
Autor: adam
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 15:09, Artur Miller pisze:
ale to wyprzedzanie daje 3 minuty na trasie 660km. sorry, ale nie
przekonuje mnie.

Jak piszesz - czysta teoria. W praktyce wolniejszy wolniej też wyprzedza innego, wolniej jedzie pod górę itd

Data: 2015-12-29 16:04:02
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:


Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h.

jak jeżdżę intensywnie ostatnie set tysięcy km, tak dużo częściej zdarza mi się zajechanie drogi przez tirmana przy prędkości 130-150km/h. Wraz ze zwiększeniem prędkości mniej ich wyjeżdża, nagle zauważają że ktoś jedzie szybciej. Najwięcej to chyba zajeżdżają tym co 100-120 jadą

  A jak sie trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

to może mało autostradami? no i co oznacza wymuszenie? bo jak jestem kawałek dalej i muszę tylko przyhamować to mi to nie przeszkadza, ale jak ktoś się pakuje pod maskę to tak...
W zasadzie wymuszenie przez tira w moim rozumieniu w całej historii prowadzenia miałem jedno - czyli takie, gdzie zadziałał abs, pozostałe to mocniejsze dohamowania, ale ja to duże hamulce mam i jak się załącza abs to auto się prawie w miejscu zatrzymuje, więc i często się to nie dzieje


No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki

się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.


ostatnio faktycznie mniej takich widać, więcej widać tych którym się nie opłaca wracać na prawy pas i mimo, że wyprzedzają jedno auto mniej niż minutę, to blokują pas na minut kilka

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?


no, to może być wytłumaczenie

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-29 08:12:49
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 16:03:51 UTC+1 użytkownik ddddddddd napisał:
W dniu 2015-12-29 o 13:21, sczygiel@gmail.com pisze:
>
>
> Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.
>
> A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h.

jak jeżdżę intensywnie ostatnie set tysięcy km, tak dużo częściej zdarza mi się zajechanie drogi przez tirmana przy prędkości 130-150km/h. Wraz ze zwiększeniem prędkości mniej ich wyjeżdża, nagle zauważają że ktoś jedzie szybciej. Najwięcej to chyba zajeżdżają tym co 100-120 jadą


Też tego nie widzę. Jak napisalem gdzie indziej to zazwyczaj jadę z prędkościami "ciężąrowymi" 90-100-110 i mam okazję obserwować spokojnie okolice tych ciężarówek za którymi jadę. I zazwyczaj takich wymuszeń nie widać. Ale ruch zazwyczaj jest niezbyt gęsty...

  A jak sie trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.
>
> Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

to może mało autostradami? no i co oznacza wymuszenie? bo jak jestem kawałek dalej i muszę tylko przyhamować to mi to nie przeszkadza, ale jak ktoś się pakuje pod maskę to tak...

Prawie wszystko co jeżdzę to gierkówka/autostrada.

A wymuszenie to sytuacja kiedy trzeba intensywnie hamować.

W zasadzie wymuszenie przez tira w moim rozumieniu w całej historii prowadzenia miałem jedno - czyli takie, gdzie zadziałał abs, pozostałe to mocniejsze dohamowania, ale ja to duże hamulce mam i jak się załącza abs to auto się prawie w miejscu zatrzymuje, więc i często się to nie dzieje


No widzisz. Wymuszenie zgodnie z pojmowaniem jakie ja stosuję to sytuacja kiedy musisz hamować bardziej niż zamierzałeś. Mi sie zdarza jechać szybko ale wtedy dokładnie obserwuję tych których będę wyprzedzać.
I jak widzę że jedzie jakaś grupka to wiem że jest szansa że ktoś z niej wyskoczy i zabierze sie do wyprzedzania. Staram sie wczuwać w sytuacje tych którzy jadą w tej grupie i przewidzieć czy będą chcieli sie wryć na mój pas.
To samo zresztą robię też w ruchu miejskim kiedy obserwuję innych kierowców.

>
> No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki

się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.
>

ostatnio faktycznie mniej takich widać, więcej widać tych którym się nie opłaca wracać na prawy pas i mimo, że wyprzedzają jedno auto mniej niż minutę, to blokują pas na minut kilka


> Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?
>

no, to może być wytłumaczenie



Jesli tak jest to może dobrze robię że omijam porę dzienną i spokojnie sobie robie trasy wieczorami :)

Data: 2015-12-29 18:52:01
Autor: ddddddddd
pohamuj sie
W dniu 2015-12-29 o 17:12, sczygiel@gmail.com pisze:

Też tego nie widzę. Jak napisalem gdzie indziej to zazwyczaj jadę z prędkościami "ciężąrowymi" 90-100-110 i mam okazję obserwować spokojnie okolice tych ciężarówek za którymi jadę. I zazwyczaj takich wymuszeń nie widać.
Ale ruch zazwyczaj jest niezbyt gęsty...


powoli jeździsz to i niewiele widzisz ;)


to może mało autostradami? no i co oznacza wymuszenie? bo jak jestem
kawałek dalej i muszę tylko przyhamować to mi to nie przeszkadza, ale
jak ktoś się pakuje pod maskę to tak...

Prawie wszystko co jeżdzę to gierkówka/autostrada.

A wymuszenie to sytuacja kiedy trzeba intensywnie hamować.

W zasadzie wymuszenie przez tira w moim rozumieniu w całej historii
prowadzenia miałem jedno - czyli takie, gdzie zadziałał abs, pozostałe
to mocniejsze dohamowania, ale ja to duże hamulce mam i jak się załącza
abs to auto się prawie w miejscu zatrzymuje, więc i często się to nie dzieje


No widzisz. Wymuszenie zgodnie z pojmowaniem jakie ja stosuję to sytuacja kiedy musisz hamować bardziej niż zamierzałeś.

to się zdecyduj - bo intensywnie hamowałem przez wyprzedzanie tirmana raz w życiu, a hamuję bardziej niż zamierzałem przez wyprzedzających praktycznie codziennie

Mi sie zdarza jechać szybko ale wtedy dokładnie obserwuję tych których będę wyprzedzać.
I jak widzę że jedzie jakaś grupka to wiem że jest szansa że ktoś z niej wyskoczy i zabierze sie do wyprzedzania.
Staram sie wczuwać w sytuacje tych którzy jadą w tej grupie i przewidzieć czy będą chcieli sie wryć na mój pas.
To samo zresztą robię też w ruchu miejskim kiedy obserwuję innych kierowców.

ja też, przy czym rzadko jeżdżę powoli, a 110 na autostradzie to tylko pijany jak mnie żona do domu wiezie ;) (ale to przez auto, mam też takie którym 120km/h nie przekraczam i autostradą raczej bliżej 100km/h, bo więcej to żadna przyjemność



Jesli tak jest to może dobrze robię że omijam porę dzienną i spokojnie sobie robie trasy wieczorami :)

nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale nocą jeździ się zauważalnie lepiej, a i chyba paradoksalnie ludziom trudniej ocenić odległość/prędkość więc nie ryzykują i jest spokojniej. A może to po prostu przez mniejszy ruch?

--
Pozdrawiam
Łukasz

Data: 2015-12-29 14:37:32
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 18:51:51 UTC+1 użytkownik ddddddddd napisał:
W dniu 2015-12-29 o 17:12, sczygiel@gmail.com pisze:
>
> Też tego nie widzę. Jak napisalem gdzie indziej to zazwyczaj jadę z prędkościami "ciężąrowymi" 90-100-110 i mam okazję obserwować spokojnie okolice tych ciężarówek za którymi jadę. I zazwyczaj takich wymuszeń nie widać.
> Ale ruch zazwyczaj jest niezbyt gęsty...
>

powoli jeździsz to i niewiele widzisz ;)



A róznie jest. Czasem te sama trase robie 5h:30 a czasem 3h:50.
między katowicami a toruniem średnia mi czasem wychodzi ciutke powyżej 130km/h.

Choc tak jeżdze tylko jak ruch jest mały. Bo jak ruch jest wiekszy to co chwile trzeba zmieniać prędkość a to bez sensu i rozpędzić sie nie ma jak i zysk z szybkiej jazdy nikły.



>> to może mało autostradami? no i co oznacza wymuszenie? bo jak jestem
>> kawałek dalej i muszę tylko przyhamować to mi to nie przeszkadza, ale
>> jak ktoś się pakuje pod maskę to tak...
>
> Prawie wszystko co jeżdzę to gierkówka/autostrada.
>
> A wymuszenie to sytuacja kiedy trzeba intensywnie hamować.
>
>> W zasadzie wymuszenie przez tira w moim rozumieniu w całej historii
>> prowadzenia miałem jedno - czyli takie, gdzie zadziałał abs, pozostałe
>> to mocniejsze dohamowania, ale ja to duże hamulce mam i jak się załącza
>> abs to auto się prawie w miejscu zatrzymuje, więc i często się to nie dzieje
>>
>
> No widzisz. Wymuszenie zgodnie z pojmowaniem jakie ja stosuję to sytuacja kiedy musisz hamować bardziej niż zamierzałeś.

to się zdecyduj - bo intensywnie hamowałem przez wyprzedzanie tirmana raz w życiu, a hamuję bardziej niż zamierzałem przez wyprzedzających praktycznie codziennie


Ale na co mam sie decydować?
Jak jade i widze że ktos chce wyprzedzać to zazwyczaj starczy noga z gazu. Dohamowuję naprawde mało.
A już sytuacja że samym wjechaniem na mój pas ktoś sprawił że hamowałem jest niezmiernie żadka.
Zazwyczaj jednak jest to hamowanie bo matołek wyprzedza ale robi to okropnie powoli.

Wkurzające, ale wtedy staram sie myśleć że akwarium wiezie i lepiej nie może. To pozwala mi wątrobe oszcędzać ;)

>
> Jesli tak jest to może dobrze robię że omijam porę dzienną i spokojnie sobie robie trasy wieczorami :)

nigdy się nad tym nie zastanawiałem, ale nocą jeździ się zauważalnie lepiej, a i chyba paradoksalnie ludziom trudniej ocenić odległość/prędkość więc nie ryzykują i jest spokojniej. A może to po prostu przez mniejszy ruch?

Myslę że to mniejszy ruch i większa przewidywalność czasu dojazdu.. Ludzie są wtedy spokojniejsi.

Ale trafiły mi się sytuacje kiedy jechałem z częstochowy do piotrkowa w okolicy północy i peleton był gęsty i szybki. Przez dobre 50km czułem się jak w le mans :)

Data: 2015-12-29 16:05:29
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 04:21:40 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 10:02:56 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
https://www.autostrada-a2.pl/press:POHAMUJ_SIE_Nie_wyprzedzaj_bezmyslnie_-_apeluja_Maciej_Wislawski_i_Juliusz_Szalek_dziennikarze_motoryzacyjni_wspierajacy_akcje_Autostrady_Wielkopolskiej_SA,136

Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do
torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A na A4 sie zdarzaja.
A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co
jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie
trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Wszystko zalezy od tego, ile ci tirman miejsca zostawi. A w zasadzie, to jak cie widzi, to nie powinien zaczynac.

140 tam nie przekracza tak duzo, a ci co przekraczaja, to czas reakcji
maja raczej dobry :-)

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie
spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele.
Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że
ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia
więc sens w tym jest.

Nie mowie ze nie ma - chodzi tylko o spojrzenie w lusterko. No i o kierunkowskaz.

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w
dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Nie wiem jak na A1, ale przy wiekszym ruchu trudno jest pojechac
szybciej niz te 140. Jak nie tiry, to dostawczaki i osobowki sie
wyprzedzaja i 100-120 sie jedzie. Przy okazji i tiry uwazniej
zmieniaja pas.

J.

Data: 2015-12-29 08:18:09
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 16:04:59 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:

> A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co
> jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie
> trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski. Wszystko zalezy od tego, ile ci tirman miejsca zostawi. A w zasadzie, to jak cie widzi, to nie powinien zaczynac.


I tak zazwyczaj to widzę na drodze. Nawet w porach późno popołudniowych kiedy ruch jest spory to jednak bardzo rzadko widzę że ciężarówka nie dała szansy temu na prawym pasie.

140 tam nie przekracza tak duzo, a ci co przekraczaja, to czas reakcji
maja raczej dobry :-)


No wlasnie nie do końca jestem pewien tych umiejętności szybkich kierowców.
Czasem jak widzę co sie dzieje to sam zdążę sie zaciekawić, na głos zasugeorwać hamowanie, zdziwić sie i dopiero zobaczyć zapalające się stopy.
A to u mnie jakieś 3-4 sekundy...

> Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie
> spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę. > No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele.
> Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że
> ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia
> więc sens w tym jest. Nie mowie ze nie ma - chodzi tylko o spojrzenie w lusterko. No i o kierunkowskaz.


No to akcja powinna być inna. Patrz w lusterka :)

> Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w
> dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Nie wiem jak na A1, ale przy wiekszym ruchu trudno jest pojechac
szybciej niz te 140. Jak nie tiry, to dostawczaki i osobowki sie
wyprzedzaja i 100-120 sie jedzie. Przy okazji i tiry uwazniej
zmieniaja pas.


A wlasnie, jak jezdzilem miedzy katowicami a gliwicami to ogólnie jakoś takich akcji nie pamiętam. Ale tam to raczej trzy pasy są...

Data: 2015-12-29 18:44:54
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:18:09 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
napisał(a):
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 16:04:59 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
140 tam nie przekracza tak duzo, a ci co przekraczaja, to czas reakcji
maja raczej dobry :-)

No wlasnie nie do końca jestem pewien tych umiejętności szybkich kierowców.
Czasem jak widzę co sie dzieje to sam zdążę sie zaciekawić, na głos zasugeorwać hamowanie, zdziwić sie i dopiero zobaczyć zapalające się stopy.
A to u mnie jakieś 3-4 sekundy...

Widac jest to czas wystarczajacy ... do przezycia i unikniecia
kolizji, bo inaczej bys nie tylu nie zobaczyl :-)

Moze po prostu przewrazliwiony jestes i hamujesz, gdy inni uwazaja ze
ciagle ciezarowka powinna im udzielic pierwszenstwa przed zmiana pasa.


kiedy hamujesz ?
https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs
https://www.youtube.com/watch?v=LRWRYcdWnX8
https://www.youtube.com/watch?v=qT19WTRXfiM
https://www.youtube.com/watch?v=jczUWjAnciw


Pechowiec ?
https://www.youtube.com/watch?v=DH2ttOc-8pY

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w
dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Nie wiem jak na A1, ale przy wiekszym ruchu trudno jest pojechac
szybciej niz te 140. Jak nie tiry, to dostawczaki i osobowki sie
wyprzedzaja i 100-120 sie jedzie. Przy okazji i tiry uwazniej
zmieniaja pas.

A wlasnie, jak jezdzilem miedzy katowicami a gliwicami to ogólnie
jakoś takich akcji nie pamiętam. Ale tam to raczej trzy pasy są...

Miedzy wroclawiem a opolem barierka na srodku pogieta mocno :-)

J.

Data: 2015-12-29 14:47:59
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 18:44:50 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:

Widac jest to czas wystarczajacy ... do przezycia i unikniecia
kolizji, bo inaczej bys nie tylu nie zobaczyl :-)

Moze po prostu przewrazliwiony jestes i hamujesz, gdy inni uwazaja ze
ciagle ciezarowka powinna im udzielic pierwszenstwa przed zmiana pasa.


kiedy hamujesz ?
https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs

Tu nie ma wątpliwości zajechanie drogi a widoczność i różnica prędkości nieduża.
Filmik nie oszukiwany.

https://www.youtube.com/watch?v=LRWRYcdWnX8

Tu nie widać jak sie sytuacja tworzyła. Może kierunkowskaz był włączony sporo wcześniej a ciężarówka zmieniała kierunek kiedy był na to czas.
IMHO filmik nieuczciwie ucięty.
https://www.youtube.com/watch?v=qT19WTRXfiM

Tu sytuacja na styk. Obaj kierowcy byli uważni ale trudno ocenić jak szybko jechała osobówka bo filmik przyspieszony. Również uważam że jego właściciel nie do końca jest szczery.

https://www.youtube.com/watch?v=jczUWjAnciw

Uczciwy filmik. I to wymuszenie jest książkowe, tak jak ten pierwszy filmik.


Pechowiec ?
https://www.youtube.com/watch?v=DH2ttOc-8pY


I tu też wymuszenie. Tyle że właśnie takich sytuacji raczej nie widuję.
Na te 5 filmików tylko dwa są z ciężarówkami.

>>> Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w
>>> dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?
>> >> Nie wiem jak na A1, ale przy wiekszym ruchu trudno jest pojechac
>> szybciej niz te 140. Jak nie tiry, to dostawczaki i osobowki sie
>> wyprzedzaja i 100-120 sie jedzie. Przy okazji i tiry uwazniej
>> zmieniaja pas.
>> > A wlasnie, jak jezdzilem miedzy katowicami a gliwicami to ogólnie
> jakoś takich akcji nie pamiętam. Ale tam to raczej trzy pasy są....

Miedzy wroclawiem a opolem barierka na srodku pogieta mocno :-)


Poszperam za filmikiem który obrazuje to co raczej ja widuję.

Data: 2015-12-30 07:34:10
Autor: Tomasz Gorbaczuk
pohamuj sie
W dniu .12.2015 o 23:47 <sczygiel@gmail.com> pisze:

Tak czytam tą Waszą dyskusję i nadziwić się nie mogę, Ĺźe na palcach jednej  ręki mogę policzyć "zajechania" - a jeĹźdżę sporo.

https://www.youtube.com/watch?v=LRWRYcdWnX8

Tu nie widać jak sie sytuacja tworzyła. MoĹźe kierunkowskaz był włączony  sporo wcześniej a ciężarĂłwka zmieniała kierunek kiedy był na to czas.
IMHO filmik nieuczciwie ucięty.

Ten filmik wszystko wyjaśnia :-) - ja tu nie widzę Ĺźadnego zajechania,  normalna sytuacja na autostradzie. Autobus grzecznie sygnalizuje zmianę  pasa, wystarczy zdjąć nogę z gazu.


https://www.youtube.com/watch?v=qT19WTRXfiM

Tu sytuacja na styk. Obaj kierowcy byli uwaĹźni ale trudno ocenić jak  szybko jechała osobĂłwka bo filmik przyspieszony. RĂłwnieĹź uwaĹźam Ĺźe jego  właściciel nie do końca jest szczery.

Tutaj to samo,


https://www.youtube.com/watch?v=jczUWjAnciw

Uczciwy filmik. I to wymuszenie jest książkowe, tak jak ten pierwszy  filmik.

Kierunek widać z ładnych paru metrĂłw, ja w takiej sytuacji bym zdjął po  prostu nogę z gazu.
Do głowy by mi nie przyszło jechać dalej "na siłę" - a jeśli ten kierownik  co zmienia pas najzwyklej w świecie mnie nie widzi?

Ĺťadnej z tych sytuacji nie uznałbym wymuszeniem (choć mam świadomość Ĺźe  przepisy mĂłwią co innego), ot normalna sytuacja na drodze, ktĂłra trafia  się codziennie.
Większość "zajechań" na autostradzie wyczuwa się z daleka, układ aut na  pasach ruchu, ich prędkości - powodują, Ĺźe zapala się czerwona lampka i na  99,99% wiadomo, Ĺźe kierownik przede mną zjedzie na mĂłj pas, nawet jak nie  sygnalizuje tego kierunkowskazem.
Naprawdę niebezpieczne są sytuacje gdy mijam "duĹźy obiekt" i w połowie  jego długości widzę, Ĺźe chce się do mnie przytulić - wtedy tylko mocny  silnik lub ABS mogą nas uratować.

TG

Data: 2015-12-30 02:07:26
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 07:34:14 UTC+1 użytkownik Tomasz Gorbaczuk napisał:
W dniu .12.2015 o 23:47 <sczygiel@gmail.com> pisze:

Tak czytam tą Waszą dyskusję i nadziwić się nie mogę, że na palcach jednej  ręki mogę policzyć "zajechania" - a jeżdżę sporo.


No właśnie mam podobne odczucia że tych zajechań jest niedużo.

>> https://www.youtube.com/watch?v=LRWRYcdWnX8
>
> Tu nie widać jak sie sytuacja tworzyła. Może kierunkowskaz był włączony  > sporo wcześniej a ciężarówka zmieniała kierunek kiedy był na to czas.
> IMHO filmik nieuczciwie ucięty.

Ten filmik wszystko wyjaśnia :-) - ja tu nie widzę żadnego zajechania,  normalna sytuacja na autostradzie. Autobus grzecznie sygnalizuje zmianę  pasa, wystarczy zdjąć nogę z gazu.


No nie do końca. Jedzesz swoim pasem i nie musisz robić nikomu przysługi i go wpuszczać. Może se migać nawet godzine i nic z tego nie wynika.
Jeśli wystarczy zdjąć noge z gazu - spoko. Ale zgodnie z przepisami nie musisz.
Jeśli hamowałeś mocno to znaczy że wymuszenie było.

Na tym filmie jednak autobus powinien przepuścić osobówke i na pewno ją widział albo powinien widzieć bo daleko nie była ani strasznie szybko nie jechała.


>> https://www.youtube.com/watch?v=jczUWjAnciw
>
> Uczciwy filmik. I to wymuszenie jest książkowe, tak jak ten pierwszy  > filmik.

Kierunek widać z ładnych paru metrów, ja w takiej sytuacji bym zdjął po  prostu nogę z gazu.
Do głowy by mi nie przyszło jechać dalej "na siłę" - a jeśli ten kierownik  co zmienia pas najzwyklej w świecie mnie nie widzi?


No bez przesady, jakbyś był daleko albo jechał szybko to rozumiem że mógłby źle ocenić odległość. Ale mi sie w głowie nie mieści że "mógł by nie widzieć".

Żadnej z tych sytuacji nie uznałbym wymuszeniem (choć mam świadomość że  przepisy mówią co innego), ot normalna sytuacja na drodze, która trafia  się codziennie.

No to mamy sporo inne wyobrażenie o normie na drodze :)

Większość "zajechań" na autostradzie wyczuwa się z daleka, układ aut na  pasach ruchu, ich prędkości - powodują, że zapala się czerwona lampka i na  99,99% wiadomo, że kierownik przede mną zjedzie na mój pas, nawet jak nie  sygnalizuje tego kierunkowskazem.

A to tak.
Od siebie dodam że wyprzedzam jak widze co mam z tyłu i wiem że nikt nie będzie chciał w mocnym aucie wyprzedzić i mnie.
Jak zmieniam pas to albo wtedy jak nikogo na nim nie ma albo jak wiem że ten z tyłu nie jedzie na tyle szybko aby mnie dogonić w czasie manewru.

Zresztą podobnie w mieście. Zmieniam pas spokojnie jak widzę że ten za mną na docelowym pasie jedzie z tą samą prędkością.

I narazie strategia się sprawdza :)

Naprawdę niebezpieczne są sytuacje gdy mijam "duży obiekt" i w połowie  jego długości widzę, że chce się do mnie przytulić - wtedy tylko mocny  silnik lub ABS mogą nas uratować.

Albo kierowca tegoż pojazdu sie skryguje...

Data: 2016-01-01 16:13:02
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2015-12-29 18:44, J.F. wrote:
> Dnia Tue, 29 Dec 2015 08:18:09 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
> napisał(a):
>> W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 16:04:59 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
>>> 140 tam nie przekracza tak duzo, a ci co przekraczaja, to czas reakcji
>>> maja raczej dobry :-)
>>>
>> No wlasnie nie do końca jestem pewien tych umiejętności szybkich kierowców.
>> Czasem jak widzę co sie dzieje to sam zdążę sie zaciekawić, na głos zasugeorwać hamowanie, zdziwić sie i dopiero zobaczyć zapalające się stopy.
>> A to u mnie jakieś 3-4 sekundy...
>
> Widac jest to czas wystarczajacy ... do przezycia i unikniecia
> kolizji, bo inaczej bys nie tylu nie zobaczyl :-)
>
> Moze po prostu przewrazliwiony jestes i hamujesz, gdy inni uwazaja ze
> ciagle ciezarowka powinna im udzielic pierwszenstwa przed zmiana pasa.
>
>
> kiedy hamujesz ?
> https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs

Tutaj to gosc powinien hamowac jak byl widoczny pierwszy raz migacz autobusu. A on hamuje kiedy? No jak juz jest przy nim. Czyli wyglada to tak, ze jedze i nie widzi albo jedzie i nie reaguje do czasu az rzeczywiscie autobus wtacza sie na jego pas.

Niestety bardzo wiele wypadkow i kolizji tak powstaje - ze ktos widzi ale nie reaguje bo "myslal". No a jak juz pomyslal, to jest za pozno.

> https://www.youtube.com/watch?v=LRWRYcdWnX8

Tutaj to kiepski material. Nie wiadomo od kiedy byl wlaczony migacz i kiedy nalezalo juz podjac jakies dzialania. Bo z tego co widac to podejscie standardowe jak wyzej - widzi i nie raguje. Dopiero jak cielsko ciezarowki wkracza na pas zaczyna sie cos dziac. Nieco za pozno chyba? A moglo byc pewnie duzo wczesniej tylko filmik tego nie obejmuje.


> https://www.youtube.com/watch?v=qT19WTRXfiM

A tutaj dwoch sie zorientowalo. Jak widac nie bylo zadnego problemu zeby zwolnic do predkosci ciezarowki a nawet nieco ponizej.


> https://www.youtube.com/watch?v=jczUWjAnciw

Tu jakis slepiec ale w osobowce. A swoja droga kamerzysta zaczal hamowac za pozno (z tego co widze i slysze na filmiku). No ale akurat tutaj ewidentne zajechanie i czasu na reakcje bylo malo. Ale to akurat jest symptomatyczne dla osobowek, ktore chca wykonac dynamiczny manewr.

--
mk4

Data: 2016-01-01 16:23:21
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 01.01.2016 o 16:13, mk4 pisze:

 > kiedy hamujesz ?
 > https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs

Tutaj to gosc powinien hamowac jak byl widoczny pierwszy raz migacz
autobusu.


Bo poniewaĹź?
Przeciwnik był większy?
Chyba jedyne co powinien, to wcześniej włączyć klakson.
Ewidentne zajechanie drogi przez debila w autobusie, który dobrze wiedział co robi, tyle że postanowił wymusić to co mu wygodne było.....

Data: 2016-01-01 19:22:40
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2016-01-01 16:23, Cavallino wrote:
W dniu 01.01.2016 o 16:13, mk4 pisze:

 > kiedy hamujesz ?
 > https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs

Tutaj to gosc powinien hamowac jak byl widoczny pierwszy raz migacz
autobusu.


Bo poniewaĹź?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie wydarzyc.

Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim jechac. Inaczej jest w korku lub gestym miejskim ruchu gdzie migacz oznacza prosbe o wpuszczenie i zrobienie miejsca. Ale litosci - nie na autostradzie i w takich warunkach - czyli nie sa to dwa pasy zapchane pojazdami jadacymi bok w bok.

Chyba jedyne co powinien, to wcześniej włączyć klakson.
Ewidentne zajechanie drogi przez debila w autobusie, ktĂłry dobrze
wiedział co robi, tyle że postanowił wymusić to co mu wygodne było.....

Byc moze widzial a byc moze nie widzial. Ale to nie zmienia tego, ze kamerzysta mogl latwo uniknac niebezpiecznej sytuacji ale bezmyslnosc, buta i arogancja mu na to nie pozwolila.

No i wreszcie co to za logika, ze na popelniony przez kogos blad (u ktorego zrodel jest nawet czasem chamskie czy wygodne zachowanie) odpowiada sie jeszcze wiekszym bledem?

--
mk4

Data: 2016-01-01 20:20:59
Autor: Mirek Ptak
pohamuj sie
W dniu 2016-01-01 o 19:22, mk4 pisze:
Bo ponieważ?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje pierwszeństwa.

Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim
jechac.

Rzeczywiście karygodne - powinien włączyć pzred wykonaniem manewru po upewnieniu się, że na nikim nie wymusza!

Pozdrawiam - Mirek
--
Mirek Ptak - Insignia '11 HB 2.0 CDTI, PMS edition
President Teddy on board :)
kolczan( a t )outlook(kropek) c om
PMS+ PJ++ S* p+ M++ W++ P+:+ X++ L+ B++ M- Z++ T- W CB++

Data: 2016-01-01 21:14:47
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2016-01-01 20:20, Mirek Ptak wrote:
W dniu 2016-01-01 o 19:22, mk4 pisze:
Bo ponieważ?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
pierwszeństwa.

Jesli nie rozumiesz tego co przeczytales to moze powstrzymaj sie od komentowania? Raczej nie jest zadna chluba potwierdzac swoja glupote i to w dodatku na pismie, prawda?

Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim
jechac.

Rzeczywiście karygodne - powinien włączyć pzred wykonaniem manewru po
upewnieniu się, że na nikim nie wymusza!

Czytasz czytasz i nic nie kapujesz.

Jak trzeba byc ograniczonym, zeby nie zrozumiec prostego dosc przeslania zawartego w tekscie, ktory napisalem? W dodatku, zeby na jego podstawie stworzyc swoje wlasne - bledne i sprzeczne z oryginalem tezy po to by samemu je zwalczac...

Zdrowia zycze!
--
mk4

Data: 2016-01-01 21:24:51
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 01.01.2016 o 21:14, mk4 pisze:
On 2016-01-01 20:20, Mirek Ptak wrote:
W dniu 2016-01-01 o 19:22, mk4 pisze:
Bo ponieważ?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
pierwszeństwa.

Jesli nie rozumiesz tego co przeczytales to moze powstrzymaj sie od
komentowania? Raczej nie jest zadna chluba potwierdzac swoja glupote i
to w dodatku na pismie, prawda?

Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim
jechac.

Rzeczywiście karygodne - powinien włączyć pzred wykonaniem manewru po
upewnieniu się, że na nikim nie wymusza!

Czytasz czytasz i nic nie kapujesz.

Jak trzeba byc ograniczonym, zeby nie zrozumiec prostego dosc przeslania
zawartego w tekscie, ktory napisalem?

To chyba Ty nie rozumiesz co napisałeś, a już zwłaszcza wydźwięku tego przekazu.
Ja chyba wiem, co chciałeś powiedzieć, ale napisałeś to tak, jakby autobusiarz (albo ktokolwiek na jego miejscu i z jego przyspieszeniem) miał pełne prawo do zrobienia tego co zrobił.

Data: 2016-01-02 13:53:57
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2016-01-01 21:24, Cavallino wrote:
W dniu 01.01.2016 o 21:14, mk4 pisze:
On 2016-01-01 20:20, Mirek Ptak wrote:
W dniu 2016-01-01 o 19:22, mk4 pisze:
Bo ponieważ?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
pierwszeństwa.

Jesli nie rozumiesz tego co przeczytales to moze powstrzymaj sie od
komentowania? Raczej nie jest zadna chluba potwierdzac swoja glupote i
to w dodatku na pismie, prawda?

Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim
jechac.

Rzeczywiście karygodne - powinien włączyć pzred wykonaniem manewru po
upewnieniu się, że na nikim nie wymusza!

Czytasz czytasz i nic nie kapujesz.

Jak trzeba byc ograniczonym, zeby nie zrozumiec prostego dosc przeslania
zawartego w tekscie, ktory napisalem?

To chyba Ty nie rozumiesz co napisałeś, a już zwłaszcza wydźwięku tego
przekazu.
Ja chyba wiem, co chciałeś powiedzieć, ale napisałeś to tak, jakby
autobusiarz (albo ktokolwiek na jego miejscu i z jego przyspieszeniem)
miał pełne prawo do zrobienia tego co zrobił.

Nie mial prawa i nigdzie takiej sugestii nawet nie bylo! Ale jednoczesnie nie oznacza to, ze widzac ten migacz mozna go olac. W przepisach zwykle jest napisane czego kazdy powinien dopelnic bez wiazania tego z obowiazkami innych uczestnikow ruchu. Tak wiec autobus nie mial prawa sie pakowac na ten pas, ale fakt, ze ten migacz pojawil sie odpowiednio wczesnie dawal szanse na unikniecie niebezpiecznej sytuacji. Fakt, ze zaregaujesz w zadnym stopniu nie sankcjonuje zachowania autobusu. A jednak wydaje sie, ze niektorzy staraja sie taki wniosek wyciagnac - czyli, ze jesli jestes na prawie i nie przesz do przodu za wszelka cene tylko potrafisz zachowac rozsadek to sankcjonujesz nieprawidlowe zachowania innych.

Czyli, ze jak zwolnisz i nie doprowadzisz do niebezpiecznej sytuacji to tylko utwierdzisz tamtych w przekonaniu, ze tak mozna robic bo sie nic nie stalo. Moze w przypadku wyjatkowych glupcow tak wlasnie jest - ale jednak wiekszosc jest racjonalna i po niebezpiecznym manewrze mrugniecie swiatlami raz czy dwa powinno im nieco dac do myslenia. Bo parcie do zwarcia z autobusem, ktore widac na filmie jednak rozsadne nie jest. A ze masz pierwszenstwo. No masz, tylko stare powiedzenie, ze cmentarze sa pelne tych co mieli pierwszenstwo jest wciaz zywe. Czy aby na pewno zawsze warto chciec to pierwszenstwo wyegzekwowac?


Istotne jest tez to co ktos tu pisal wczesniej - trzeba umiec czuc przez skore co sie moze wydarzyc gdy jedzie sie szybko. A jak sie tego nie czuje to trzeba jechac wolniej. Owszem, czasem manewr jest tak dziki, ze nikt nie jest w stanie "wyczuc". Jednak sytuacja na filmie do takich nie nalezy. Tutaj jednak widac co sie swieci.

I gdyby kierowca kamerzysta za wczasu wyhamowal po czym ztrabil, zmrugal i zrugal przez CB busiarza to bym zlego slowa o nim nie powiedzial.

--
mk4

Data: 2016-01-02 16:59:18
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 02.01.2016 o 13:53, mk4 pisze:

To chyba Ty nie rozumiesz co napisałeś, a już zwłaszcza wydźwięku tego
przekazu.
Ja chyba wiem, co chciałeś powiedzieć, ale napisałeś to tak, jakby
autobusiarz (albo ktokolwiek na jego miejscu i z jego przyspieszeniem)
miał pełne prawo do zrobienia tego co zrobił.

Nie mial prawa i nigdzie takiej sugestii nawet nie bylo!

Ale tak zabrzmiało.
Przeczytaj wątek jeśli masz wątpliwości.
Ewidentne wymuszenie, a Ty piszesz coś o winie jadącego lewym pasem.

Owszem, był winny, ale tylko SKUTKU tego wymuszenia, natomiast CAŁĄ winę za wymuszenie ponosi kierowca autobusu i nic go od tej winy zwolnić nie może.

Data: 2016-01-01 21:29:42
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 01.01.2016 20:20, Mirek Ptak wrote:

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
pierwszeństwa.

Każdy z was ma rację. Przepisowo kierunek nic nie zmienia. W rzeczywistości - to to o czym pisałem - pewne sytuacje czuje się przez skórę. Ignorowanie tego uczucia, to to co widzimy na _większości_ co bardziej spektakularnych nagrań z kamerek - czyli zabawa w głupiego i głupszego.

Shrek.

Data: 2016-01-02 14:06:32
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2016-01-01 21:29, Shrek wrote:
On 01.01.2016 20:20, Mirek Ptak wrote:

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
wydarzyc.

Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
pierwszeństwa.

Każdy z was ma rację. Przepisowo kierunek nic nie zmienia. W
rzeczywistości - to to o czym pisałem - pewne sytuacje czuje się przez
skórę. Ignorowanie tego uczucia, to to co widzimy na _większości_ co
bardziej spektakularnych nagrań z kamerek - czyli zabawa w głupiego i
głupszego.

Tak, wlasnie taki obraz rysuje mi sie kiedy patrze na duza czesc nagran, gdzie dochodzi do powiedzmy - mniej groznych zdarzen. Bo te grozne to zwykle wieksza predkosc i rzeczywiscie ktos nie widzi, nie zdarzy itd. - takie prawdziwe wypadki, ktore chodza po ludziach.

Ale te mniej grozne czesto wygladaja jak zwyczajne parcie do bitki przez obie strony. Pozniej na koncu ktos ma racje a ktos jej nie ma (jest winny). Ale jak jest jeszcze na to czas to zaden nie odpusci! Zwykle odpuszczenie lezy w gestii tego co akurat jest "na prawie". Jednak zdarza sie to rzadko, zeby robil to na czas i w efekcie reaguje dopiero wtedy jak zdarzenie jest juz nie do unikniecia.
Gdy sie popatrzy na nagrania to w znacznej czesci zdarzenia nie powinny dojsc do skutku - gdyby tylko uczestnicy byli nieco mniej zawzieci i troche bardziej przewidywali sytuacje, ktore moga sie zdarzyc w danych warunkach. Smiem twierdzic, ze juz sama rezygnacja z chorobliwej zawzietosci powinna pozwolic uniknac niektorych zdarzen.

--
mk4

Data: 2016-01-04 07:37:34
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu sobota, 2 stycznia 2016 14:06:47 UTC+1 użytkownik mk4 napisał:
On 2016-01-01 21:29, Shrek wrote:
> On 01.01.2016 20:20, Mirek Ptak wrote:
>
>>> Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie
>>> wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem
>>> myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie
>>> wydarzyc.
>>
>> Bronisz sprawy beznadziejnej. Włączenie kierunkowskazu nie nadaje
>> pierwszeństwa.
>
> Każdy z was ma rację. Przepisowo kierunek nic nie zmienia. W
> rzeczywistości - to to o czym pisałem - pewne sytuacje czuje się przez
> skórę. Ignorowanie tego uczucia, to to co widzimy na _większości_ co
> bardziej spektakularnych nagrań z kamerek - czyli zabawa w głupiego i
> głupszego.

Tak, wlasnie taki obraz rysuje mi sie kiedy patrze na duza czesc nagran, gdzie dochodzi do powiedzmy - mniej groznych zdarzen. Bo te grozne to zwykle wieksza predkosc i rzeczywiscie ktos nie widzi, nie zdarzy itd. - takie prawdziwe wypadki, ktore chodza po ludziach.

Ale te mniej grozne czesto wygladaja jak zwyczajne parcie do bitki przez obie strony. Pozniej na koncu ktos ma racje a ktos jej nie ma (jest winny). Ale jak jest jeszcze na to czas to zaden nie odpusci! Zwykle odpuszczenie lezy w gestii tego co akurat jest "na prawie". Jednak zdarza sie to rzadko, zeby robil to na czas i w efekcie reaguje dopiero wtedy jak zdarzenie jest juz nie do unikniecia.
Gdy sie popatrzy na nagrania to w znacznej czesci zdarzenia nie powinny dojsc do skutku - gdyby tylko uczestnicy byli nieco mniej zawzieci i troche bardziej przewidywali sytuacje, ktore moga sie zdarzyc w danych warunkach. Smiem twierdzic, ze juz sama rezygnacja z chorobliwej zawzietosci powinna pozwolic uniknac niektorych zdarzen.


Rozumiem co masz na mysli.
Poza przepisami które są dosyć twarde i jasno określone jest jeszcze kultura i współpraca.

Ale tu widać że kierowca autobusu nie patrzył albo miał w nosie skutek jaki mogl wywolac.

Na kolejnym filmiku bylo widać osobówke która sie zreflektowała i mimo popełnienia błędu gostek próbował zareagować i to uczynił..

A autobusiarz normalnie i perfidnie wymusił i tyle.
To że nagrywający jechał jak jechał to inna sprawa. Ale to autobusiarz jest w 100% winny czegokolwiek co by sie tam stało.

Data: 2016-01-01 21:23:02
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 01.01.2016 o 19:22, mk4 pisze:
On 2016-01-01 16:23, Cavallino wrote:
W dniu 01.01.2016 o 16:13, mk4 pisze:

 > kiedy hamujesz ?
 > https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs

Tutaj to gosc powinien hamowac jak byl widoczny pierwszy raz migacz
autobusu.


Bo poniewaĹź?
Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal.


Nie ma do tego prawa, jego psim obowiązkiem jest przepuszczenie kogoś, kto znajduje się na pasie na który chce się wjechać.
Nie zmuszając go do hamowania, tym bardziej gwałtownego.


Chyba jedyne co powinien, to wcześniej włączyć klakson.
Ewidentne zajechanie drogi przez debila w autobusie, ktĂłry dobrze
wiedział co robi, tyle że postanowił wymusić to co mu wygodne było.....

Byc moze widzial a byc moze nie widzial.

I na ten przypadek klakson z odpowiedniej odległości.
Oczywiście plus noga na hamulcu, żeby nie skończyło się jak się skończyło, tak dla włsnego bezpieczeństwa.

Ale nijak to nie oznacza, że debil w autobusie zrobił cokolwiek prawidłowo i można go wybielać.

Data: 2016-01-04 07:32:35
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu piątek, 1 stycznia 2016 19:22:54 UTC+1 użytkownik mk4 napisał:
On 2016-01-01 16:23, Cavallino wrote:
> W dniu 01.01.2016 o 16:13, mk4 pisze:
>
>>  > kiedy hamujesz ?
>>  > https://www.youtube.com/watch?v=oeJpqQ_mjBs
>>
>> Tutaj to gosc powinien hamowac jak byl widoczny pierwszy raz migacz
>> autobusu.
>
>
> Bo ponieważ?
> Przeciwnik był większy?

Bo poniewaz wlaczyl migacz to _bedzie_ wjezdzal. Liczenie na to, ze nie wjedzie jest wlasnie zyczeniowym mysleniem albo... po prostu brakiem myslenia i przewidywania tego co ze sporym pradopodobienstwem moze sie wydarzyc.


Kierunkowskaz nie uprawnia do zmiany pasa ruchu.
To ze sobie gostek sygnalizuje nie oznacza ze ja na moim pasie mam cokolwiek robic poza wzmożeniem uwagi.


Oczywiste jest takze, ze nie wlacza sie migacza, zeby sobie z nim jechac. Inaczej jest w korku lub gestym miejskim ruchu gdzie migacz oznacza prosbe o wpuszczenie i zrobienie miejsca. Ale litosci - nie na autostradzie i w takich warunkach - czyli nie sa to dwa pasy zapchane pojazdami jadacymi bok w bok.


Włącza się go aby zasygnalizować zamiar.
I czeka sie grzecznie aż będzie odpowiednia przerwa na drugim pasie albo ktos zwolni i zrobi to miejsce.

> Chyba jedyne co powinien, to wcześniej włączyć klakson.
> Ewidentne zajechanie drogi przez debila w autobusie, który dobrze
> wiedział co robi, tyle że postanowił wymusić to co mu wygodne było.....

Byc moze widzial a byc moze nie widzial. Ale to nie zmienia tego, ze kamerzysta mogl latwo uniknac niebezpiecznej sytuacji ale bezmyslnosc, buta i arogancja mu na to nie pozwolila.


Nie wiedział. Bo nie zareagował na to ze nagrywający został zepchniety z pasa.

No i wreszcie co to za logika, ze na popelniony przez kogos blad (u ktorego zrodel jest nawet czasem chamskie czy wygodne zachowanie) odpowiada sie jeszcze wiekszym bledem?


A to inna sprawa. Tu sie troche przychylam do zdania że cisnięcie się dalej w tym przypadku było oznaką złego rozeznania sytuacji.

Data: 2015-12-29 18:14:51
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2015-12-29 13:21, sczygiel@gmail.com wrote:
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 10:02:56 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
https://www.autostrada-a2.pl/press:POHAMUJ_SIE_Nie_wyprzedzaj_bezmyslnie_-_apeluja_Maciej_Wislawski_i_Juliusz_Szalek_dziennikarze_motoryzacyjni_wspierajacy_akcje_Autostrady_Wielkopolskiej_SA,136

"Jakie mogą być skutki bezmyślnego wyprzedzania się tirów na
autostradzie pokazują dziennikarze motoryzacyjni biorący udział w
akcji Autostrady Wielkopolskiej SA pt. Bezpieczna JazdA2. Lubię to!
Maciej Wisławski i Juliusz Szalek prawidłowo rozpoczynają manewr
wyprzedzania, podczas którego zajeżdża im drogę samochód ciężarowy,
który nagle postanawia wyprzedzić pojazd jadący przed nim.
Dziennikarze zmuszeni są do gwałtownej reakcji i ostrego hamowania,
ale czasu mają już za mało, a droga hamowania jest zbyt długa więc
ulegają groźnemu wypadkowi. Na szczęście to tylko czarny scenariusz
filmu, który powstał na potrzeby kampanii przebiegającej pod hasłem
"pohamuj się!". Kolejna już odsłona akcji porusza zjawisko często
bezmyślnego i groźnego w skutki wyprzedzania się TIR-ów na
autostradzie. Ciężarówki wykonując manewr wyprzedzania wielokrotnie
spowalniają ruch i doprowadzają do sytuacji niebezpiecznych. Patronat
honorowy nad kampanią sprawuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu
Drogowego."

Edukacje jak najbardziej popieram ... ale czy dotrze do adresata ?


Nie wiem co wy tam na tej A2 macie ale jak jeżdze gierkówką, i A1 do torunia to jakoś nie widzę takich akcji jak opisana.

A jak widzę że ciężarówka "zajechała" komuś droge to wiem że ten co jechał lewym pasem nie trzymał się przepisowych 140km/h. A jak sie trzymał to czas reakcji miał naprawde kiepski.

Sytuacji gdzie rzeczywiście ciężarówkę bym obwinił za wymuszenie spotkałem może ze dwie-trzy na te 7 lat jak intensywnie jeżdzę.

No i sytuacji kiedy wyprzedzanie trwa długo jest niewiele. Zazwyczaj jak widzę że ciężarówki się wyprzedzają to widać też że ta która wyprzedza na tych 100-150km jednak pare minut nadrabia więc sens w tym jest.

Ale ja jeżdzę zazwyczaj wczesnym lub późnym wieczorem więc może w dzień gdy jest większy ruch jest inaczej?

Ja mam podobne obserwacje - owszem - czasem ktos wyjezdza i nieco przyblokuje. Ale zdarzenia, ze wyjedzie tak, zeby bylo trudno zwolnic sa incydentalne. Po prostu jak ktos samiast 130-140 jezdzi 180+ no to chyba powinien miec potrojone baczenie na to co robia inni i co ewentualnie zrobic moga a nie plakac w rekaw, ze "mi wyjechal" i musialem hamowac. Z drugiej strony jadac te 130-140 to trzeba jednak byc dosc ulomnym, zeby nie potrafic zwolnic na czas (albo pojazd taki, ze dla niego gora 80 to bezpieczne).

Duzo wiekszym problemem sa kierowcy osobowek, ktorzy wyprzedzaja te nieszczesne TIRy z predkoscia 110-120... to dopiero rece opadaja. Bo ich bywa calkiem sporo - no przynajmniej tam gdzie ja najczesciej stykam sie z autostrada.

Jedzie taki cwok jeden z drugim (wlasciwie sie toczy patrzac na predkosc) i wyprzedza. No i trwa to wieki i natychmiast robi sie zator na lewym. Prawym dojezdzaja do tych ciezarowek wyprzedzajac tych co sa juz na lewym. Pozniej sie wciskaja. Ci z tylu sie wkurwiaja, ze ci sie wciskaja. Bywa niebezpiecznie. A wszystko przez jakies sieroty, ktore musza wyprzedzic - ale zeby zrobic to szybciej i sprawniej to juz jaj i wyobrazni nie maja. Albo sknery co im troche paliwa zal albo zwykle bezmyslne i zlosliwe swinie.

Inna kategoria to cwoki jadace juz nieco szybciej - kolo 140, ale ktore z racji tego, ze tak jada uzurpuja sobie prawo jazdy lewym pasem. Wyglada to tak, ze jak jest 150-200+ metrow przerwy na prawym to nie racza zjechac tylko caly czas ciagna lewym. Oczywiscie tworzy sie zator dla tych co chca jechac szybciej - no i wkurwienie narasta. I znow masz do wyboru - kopac sie z gosciem na swiatla i migacze, wlec sie za nim az bedzie 10km przerwy i wtedy moze zjedzie jak mu siadziesz na zderzaku albo objechac prawym i zostawic za horyzontem zanim tamten dotrze do ciezarowki na prawym. Tyle tylko, ze nie zawsze jedzie sie wozidlem, ktore na to pozwala. Ogolnie to problem jest w tym, ze kierowcy dostaja na autostracie naglej amnezji i wydaje im sie, ze przepis o jezdzie mozliwie blisko prawej strony nie istnieje.

--
mk4

Data: 2015-12-29 14:57:59
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu wtorek, 29 grudnia 2015 18:15:04 UTC+1 użytkownik mk4 napisał:

Ja mam podobne obserwacje - owszem - czasem ktos wyjezdza i nieco przyblokuje. Ale zdarzenia, ze wyjedzie tak, zeby bylo trudno zwolnic sa incydentalne. Po prostu jak ktos samiast 130-140 jezdzi 180+ no to chyba powinien miec potrojone baczenie na to co robia inni i co ewentualnie zrobic moga a nie plakac w rekaw, ze "mi wyjechal" i musialem hamowac. Z drugiej strony jadac te 130-140 to trzeba jednak byc dosc ulomnym, zeby nie potrafic zwolnic na czas (albo pojazd taki, ze dla niego gora 80 to bezpieczne).


Mam podobne odczucia. Jedziesz szybko? Licz sie z tym że ktoś ci zajedzie droge.
I biorąc pod uwage to że jednak większość ludzi jedzie prędkościami w okolicy 100km/h to jednak między 140 a 100 nie ma aż takiej przepaści aby obie strony nie mogły jej pojąć. Tyle że osobówka może jechać szybciej a ciężarówka jednak nie..

Duzo wiekszym problemem sa kierowcy osobowek, ktorzy wyprzedzaja te nieszczesne TIRy z predkoscia 110-120... to dopiero rece opadaja. Bo ich bywa calkiem sporo - no przynajmniej tam gdzie ja najczesciej stykam sie z autostrada.


Racja. Jak również ci którzy jadą wolniej od ciężarówek.
Inna kategoria to cwoki jadace juz nieco szybciej - kolo 140, ale ktore z racji tego, ze tak jada uzurpuja sobie prawo jazdy lewym pasem.

Ja tak jeżdze, czasami :)

Wyglada to tak, ze jak jest 150-200+ metrow przerwy na prawym to nie racza zjechac tylko caly czas ciagna lewym. Oczywiscie tworzy sie zator dla tych co chca jechac szybciej - no i wkurwienie narasta. I znow masz

Ale zatoru nie robie. jak mam ścigaczy z tyłu to puszczam przodem, niech se jada...


do wyboru - kopac sie z gosciem na swiatla i migacze, wlec sie za nim az bedzie 10km przerwy i wtedy moze zjedzie jak mu siadziesz na zderzaku albo objechac prawym i zostawic za horyzontem zanim tamten dotrze do ciezarowki na prawym. Tyle tylko, ze nie zawsze jedzie sie wozidlem, ktore na to pozwala. Ogolnie to problem jest w tym, ze kierowcy dostaja na autostracie naglej amnezji i wydaje im sie, ze przepis o jezdzie mozliwie blisko prawej strony nie istnieje.


Ogolnie ludzie w autach dziwnie sie zachowują :)
Mnie najbardziej denerwują tacy co bardzo nierówno jadą. Jak lolka 3 raz musze wyprzedzić jadąc ze stałą prędkością to zmieniam tempo z dotychczasowego na 130 i po 5 minutach mam od lolka spokój...

Ale chyba jednak jeżdzenie późno to dobry wybór po tym co czytam jaki odbiór sytuacji na drodze mają :)

Data: 2015-12-30 06:52:50
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 29.12.2015 23:57, sczygiel@gmail.com wrote:

Ja mam podobne obserwacje - owszem - czasem ktos wyjezdza i nieco
przyblokuje. Ale zdarzenia, ze wyjedzie tak, zeby bylo trudno zwolnic sa
incydentalne. Po prostu jak ktos samiast 130-140 jezdzi 180+ no to chyba
powinien miec potrojone baczenie na to co robia inni i co ewentualnie
zrobic moga a nie plakac w rekaw, ze "mi wyjechal" i musialem hamowac. Z
drugiej strony jadac te 130-140 to trzeba jednak byc dosc ulomnym, zeby
nie potrafic zwolnic na czas (albo pojazd taki, ze dla niego gora 80 to
bezpieczne).


Mam podobne odczucia. Jedziesz szybko? Licz sie z tym że ktoś ci zajedzie droge.

Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym rzucie oka w lusterko potrafisz tą różnicę zauważyć. Więc nie - nie jest tak, ze na autostradzie nie nalezy się spodziewać kogoś o V>140. W zasadzie do 200 to się spodziewam bez większych problemów;)

Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma, to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku "pohamować".

Data: 2015-12-30 02:17:20
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 06:52:14 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 29.12.2015 23:57, sczygiel@gmail.com wrote:

>> Ja mam podobne obserwacje - owszem - czasem ktos wyjezdza i nieco
>> przyblokuje. Ale zdarzenia, ze wyjedzie tak, zeby bylo trudno zwolnic sa
>> incydentalne. Po prostu jak ktos samiast 130-140 jezdzi 180+ no to chyba
>> powinien miec potrojone baczenie na to co robia inni i co ewentualnie
>> zrobic moga a nie plakac w rekaw, ze "mi wyjechal" i musialem hamowac. Z
>> drugiej strony jadac te 130-140 to trzeba jednak byc dosc ulomnym, zeby
>> nie potrafic zwolnic na czas (albo pojazd taki, ze dla niego gora 80 to
>> bezpieczne).
>>
>
> Mam podobne odczucia. Jedziesz szybko? Licz sie z tym że ktoś ci zajedzie droge.

Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym

No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
Procentowo: jedna trzecia więcej
Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat
Droga hamowania do 140-tu: 300m?
Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.


rzucie oka w lusterko potrafisz tą różnicę zauważyć. Więc nie - nie jest tak, ze na autostradzie nie nalezy się spodziewać kogoś o V>140. W zasadzie do 200 to się spodziewam bez większych problemów;)


A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.

Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma, to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku "pohamować".

Tu się jednak ustosunkuję następująco:
Jak umie to niech zapieprza se 140km/h.
Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.
Oczekują że jesli nie jedziesz jak reszta to raczej nie będziesz jechał 180km/h.

Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie. Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Data: 2015-12-30 12:11:43
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 11:17, sczygiel@gmail.com wrote:


Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to
znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym

No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
Procentowo: jedna trzecia więcej

180@140 to mi wychodzi 22%. Prawdę mówiąc poniżej średniej krajowej - jak jadę motocyklem po warszawie tak jak inni, to wychodzi ze jadę mniej więcej zgodnie z ograniczeniem, tylko licznik mam w milach:P

Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat

od 300 do 400. Do maksimum brakuje 2/5 czyli prawie połowy.

Droga hamowania do 140-tu: 300m?

Prawdę mówiąc nie wiem. Ale rzut oka w google twierdzi, że ze 150 do zera to 150m. Więc nie. Wiem, że kwadrat prędkości, ale dalej nie. Przy 90 masz jakieś 60 metrów. 180 to dwa razy tyle więc w uproszczeniu droga hamowania razy 4 czyli 240 metrów ze 180 do 0. wychodzi, że 90 metrów ze 180 do 150. niech będzie 120 metrów ze 180 do 140. Przestrzeliłeś 2,5 raza.

Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.

What? W 7 sekund jadąc 180 przejeżdzasz 350 metrów. Z takim czasem reakcji to byś się zabił wciskając hamulec już wjeżdzając w przeszkodę. Bez jaj. Zdarzało mi się dwie stówki jechać i żyję. Widziałem, ze inni też tak jeżdzą i też żyją. A według ciebie by się pozabijali nie dotykając nawet hamulca:P

A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.

Otóż to - tym bardziej zakładanie że ktoś nie przekracza 140 na autostradzie jest proszeniem się o wypadek. I to zwykle z twojej winy.

Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to
zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje
się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma,
to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku
"pohamować".

Tu się jednak ustosunkuję następująco:
Jak umie to niech zapieprza se 140km/h.

W sumie też tak myślę. A jak nie umie przewidzieć, że ktoś jadąc 140 prawym pasem dojeżdza do TIRA i nie hamuje, to oznacza, że mu zaraz na lewy wyskoczy, to po _trochu_ sam się prosi o kuku. Co nie zmienia postaci rzeczy i nie zdejmuje odpowiedzialności, że zmieniając pasy zwłaszcza na autostradzie należy wrzucić kierunek _wcześniej_ i sprawdzić lusterko. I dopiero wtedy zmieniać. Jak nie ma pewności to trudno nie zmieniamy i hamujemy przed tirem. Koniec.

Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.

A to już bardzo poważny błąd. Na tyle poważny, że w razie pecha można skończyć za to z wyrokiem. I tu bym zresztą polemizował. Dla większości kierowców pojawienie się kogoś jadącego 180 czy nawet 220 na autostradzie wybitnym zaskoczeniem nie jest. Znaczy jednak się spodziewają.

Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.

Nie powiedziałbym. Powiedziałbym raczej że nie oczekiwanie tego jest głupie.

Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Poprawia się. Większość ludzi już jechała autostradą i za którymś razem uczą się czego się spodziewać, czego nie robić i dlaczego należy używać kierunków. Idzie ku lepszemu.

Shrek.

Data: 2015-12-30 04:25:45
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 12:11:07 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 30.12.2015 11:17, sczygiel@gmail.com wrote:


>> Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to
>> znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym
>
> No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
> Procentowo: jedna trzecia więcej

180@140 to mi wychodzi 22%. Prawdę mówiąc poniżej średniej krajowej - jak jadę motocyklem po warszawie tak jak inni, to wychodzi ze jadę mniej więcej zgodnie z ograniczeniem, tylko licznik mam w milach:P


A zależy od czego liczysz te procenty. Ja liczylem od 140-tu bo tyle jest limit i dla mnie to jest baza.
Jak liczysz od 180-ciu to wyjdzie mniej. Ale mniej % ze 180-ciu :)

> Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat

od 300 do 400. Do maksimum brakuje 2/5 czyli prawie połowy.


Na terenie niezabudowanym?
OK, wiem jak liczyles ale ja liczylem maksimum w danej okoliczności.
> Droga hamowania do 140-tu: 300m?

Prawdę mówiąc nie wiem. Ale rzut oka w google twierdzi, że ze 150 do zera to 150m. Więc nie. Wiem, że kwadrat prędkości, ale dalej nie.. Przy 90 masz jakieś 60 metrów. 180 to dwa razy tyle więc w uproszczeniu droga hamowania razy 4 czyli 240 metrów ze 180 do 0. wychodzi, że 90 metrów ze 180 do 150. niech będzie 120 metrów ze 180 do 140. Przestrzeliłeś 2,5 raza.


Tu se liczylem.
http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html
Wyszlo mi ze z 180km/h droga zatrzymania to prawie 300m.
przy 140km/h jest to 185m.
I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy.
Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...

Aż tyle nie przestrzelilem. A pisalem z glowy.

> Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.

What? W 7 sekund jadąc 180 przejeżdzasz 350 metrów. Z takim czasem reakcji to byś się zabił wciskając hamulec już wjeżdzając w przeszkodę. Bez jaj. Zdarzało mi się dwie stówki jechać i żyję. Widziałem, ze inni też tak jeżdzą i też żyją. A według ciebie by się pozabijali nie dotykając nawet hamulca:P


No jadąc 140km/h te 300m zrobisz w ponad 7 sekund. To jest czas na zareagowanie i uczynienie wszelkiego potrzebnego.

Coś chyba pomieszałeś. (140/3600)*1000=38.888
38.888*7=272m

Razem z tym co podał kalkulator mamy sytuację że zatrzymasz sie w polowie tego dystansu. Czyli ewentualnie podjęcie decyzji co robić, czy ominąć czy hamować itp. zostaje pi*oko polowa - 3sek.
A trzeba obejrzeć co sie dzieje z tyłu (lub mieć w pamięci co było przed momentem kiedy się sprawdzało lusterko), zdecydować czy jest gdzie uciec itp.



> A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
> Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu..

Otóż to - tym bardziej zakładanie że ktoś nie przekracza 140 na autostradzie jest proszeniem się o wypadek. I to zwykle z twojej winy.


No nie :)

Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
I co więcej: nie powinno być.

I w drugą strone: Jadąc 140 nie można zakładać że nikt nie wyskoczy i wymusi.

Niestety względy bezpieczeństwa działają tylko w jedną stronę i jest to kierunek niesprzyjający wysokim prędkościom.

>> Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to
>> zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje
>> się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma,
>> to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku
>> "pohamować".
>
> Tu się jednak ustosunkuję następująco:
> Jak umie to niech zapieprza se 140km/h.

W sumie też tak myślę. A jak nie umie przewidzieć, że ktoś jadąc 140 prawym pasem dojeżdza do TIRA i nie hamuje, to oznacza, że mu zaraz na lewy wyskoczy, to po _trochu_ sam się prosi o kuku. Co nie zmienia postaci rzeczy i nie zdejmuje odpowiedzialności, że zmieniając pasy zwłaszcza na autostradzie należy wrzucić kierunek _wcześniej_ i sprawdzić lusterko. I dopiero wtedy zmieniać. Jak nie ma pewności to trudno nie zmieniamy i hamujemy przed tirem. Koniec.


Ano tak jest. I najgorsze w tym jest to że jadąc właśnie tak jak jeżdzą osobówki (okolice 110-120) takich sytuacji jest dużo. Bardzo dużo.
I tu nawet nie trzeba tych co przekraczają 140km/h. Co prawda takie wymuszenia nie są "nagłe" ani dynamiczne ponieważ różnica prędkości jest 20-30km/h ale dzieją się przy wysokich prędkościach więc skutki są ciężkie w przypadku kolizji...

> Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.

A to już bardzo poważny błąd. Na tyle poważny, że w razie pecha można skończyć za to z wyrokiem. I tu bym zresztą polemizował. Dla większości kierowców pojawienie się kogoś jadącego 180 czy nawet 220 na autostradzie wybitnym zaskoczeniem nie jest. Znaczy jednak się spodziewają.


Niektózy tak. Ja mam nawyk że patrze w lusterko co chwilę i zazwyczaj dosyć dobrze śledzę prękości poszczególnych samochodów. Bardzo rzadko mi sie zdarza że
dany samochód nie jest tam gdzie się go spodziewam przy kolejnym sprawdzeniu lusterka.

Ale zakladam "po polsku" że reszta kierowców to straszne łamagi i tego nie robią ;)
> Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.

Nie powiedziałbym. Powiedziałbym raczej że nie oczekiwanie tego jest głupie.


Ja zakładam że reszta kierowców będzie robić głupie rzeczy. I dosyć często mi sie to sprawdza.
Przekraczanie prędkości na prostej aby na zakręcie hamować, jazda z nierówną prędkością, nie patrzenie w lusterka, blokownaie lewego pasa. Wyprzedzanie 300m przed zjazdem z autostrady i hamowanie do idiotycznej prędkości wymuszając hamowanie u mnie. Standard.

Od takich ludzi nie wymagam aby śledzili szybkie auta i zakładali że cos co się tam gdzieś w lusterku ledwo błyszczy nagle będzie za tylnym zderzakiem.

> Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Poprawia się. Większość ludzi już jechała autostradą i za którymś razem uczą się czego się spodziewać, czego nie robić i dlaczego należy używać kierunków. Idzie ku lepszemu.


Ano idzie. Ale powoli. I w sumie ciekawi mnie jak ukształtuje się pojmowanie szybkiej jazdy na autostradzie...

Data: 2015-12-30 13:52:37
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 04:25:45 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
Tu se liczylem.
http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html
Wyszlo mi ze z 180km/h droga zatrzymania to prawie 300m.
przy 140km/h jest to 185m.

Zacznij od wpisania deceleracji 8 i predkosci 100, czas kierowcy 1 i
hamulcow 0.
Wtedy droga hamowania wynosi 48m, co jest w miare zgodne ze
wspolczesnymi danymi na suchym asfalcie.

przy 140 mamy wtedy 94/133m,
przy 180 156/206m

I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy.
Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...

No coz - ci, co szybko jezdza reaguja szybko :-)

Ale my tu o 200m - sytuacja musi byc wyrazna. Inaczej to trzeba
patrzec 500m dalej, bo zabraknie.

What? W 7 sekund jadąc 180 przejeżdzasz 350 metrów. Z takim czasem reakcji to byś się zabił wciskając hamulec już wjeżdzając w przeszkodę. Bez jaj. Zdarzało mi się dwie stówki jechać i żyję. Widziałem, ze inni też tak jeżdzą i też żyją. A według ciebie by się pozabijali nie dotykając nawet hamulca:P

No jadąc 140km/h te 300m zrobisz w ponad 7 sekund. To jest czas na zareagowanie i uczynienie wszelkiego potrzebnego.
Coś chyba pomieszałeś. (140/3600)*1000=38.888
38.888*7=272m
Razem z tym co podał kalkulator mamy sytuację że zatrzymasz sie w
polowie tego dystansu. Czyli ewentualnie podjęcie decyzji co robić,
czy ominąć czy hamować itp. zostaje pi*oko polowa - 3sek.

Tak to mniej wiecej wyglada. 3s na ocene sytuacji - 150m. Hamowanie - 150m. Zostaje 50m zapasu. Czasu reakcji nie wliczam, bo
gdzies w tych 3s sie miesci. Ale 3s to sporo czasu. I ile sie czlowiek np na telefon nie rozprasza.

A trzeba
obejrzeć co sie dzieje z tyłu (lub mieć w pamięci co było przed
momentem kiedy się sprawdzało lusterko),

Nie trzeba - przy 180 z tylu pusto :-)
A jesli nawet nie pusto, to problem tego z tylu :-)

zdecydować czy jest gdzie uciec itp.

Ale to mozesz robic jeszcze w czasie hamowania.

Otóż to - tym bardziej zakładanie że ktoś nie przekracza 140 na autostradzie jest proszeniem się o wypadek. I to zwykle z twojej winy.

Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
I co więcej: nie powinno być.

W Polsce zyjemy - jest standardem i trzeba uwzglednic :-)

Z drugiej strony - czlowiek nie robot i dalmierza laserowego w oczach
nie ma. Jak ktos zajezdza tym co jada 140, to sie kiedys zdziwi ze go
rozbija jadac przepisowe 140. Bo zle ocenil odleglosc, bo ten z tylu
mial gorsze opony, bo sie sekunde zagapil ...

I w drugą strone: Jadąc 140 nie można zakładać że nikt nie wyskoczy i wymusi.
Niestety względy bezpieczeństwa działają tylko w jedną stronę i jest to kierunek niesprzyjający wysokim prędkościom.

I dlatego ograniczyc do 90 wszystkim ? Nie, lepiej do 6 :-)

J.

Data: 2015-12-30 06:51:08
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 13:52:07 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Wed, 30 Dec 2015 04:25:45 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com > Tu se liczylem.
> http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html
> Wyszlo mi ze z 180km/h droga zatrzymania to prawie 300m.
> przy 140km/h jest to 185m.

Zacznij od wpisania deceleracji 8 i predkosci 100, czas kierowcy 1 i
hamulcow 0.
Wtedy droga hamowania wynosi 48m, co jest w miare zgodne ze
wspolczesnymi danymi na suchym asfalcie.

przy 140 mamy wtedy 94/133m,
przy 180 156/206m


ok, tyle jest, ale to takie troche myślenie życzeniowe.
Na suchym tak jest, na mokrym już niekoniecznie.

> I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy..
> Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...

No coz - ci, co szybko jezdza reaguja szybko :-)


No zgodnie z tym co twierdzi Shrek to może i tak. Ale jak widuję te sytuacje które wspomniałem wcześniej to jakoś mnie to nie przekonuje.
A może to taki fun jest coby dohamowywać na styk?
I dlatego widzę że nie jest fajnie a kierowca z tyłu nie hamuje jeszcze?



Tak to mniej wiecej wyglada. 3s na ocene sytuacji - 150m. Hamowanie - 150m. Zostaje 50m zapasu. Czasu reakcji nie wliczam, bo
gdzies w tych 3s sie miesci. Ale 3s to sporo czasu. I ile sie czlowiek np na telefon nie rozprasza.


Zgadza sie.

> A trzeba
> obejrzeć co sie dzieje z tyłu (lub mieć w pamięci co było przed
> momentem kiedy się sprawdzało lusterko),

Nie trzeba - przy 180 z tylu pusto :-)
A jesli nawet nie pusto, to problem tego z tylu :-)


:)

> Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
> I co więcej: nie powinno być.

W Polsce zyjemy - jest standardem i trzeba uwzglednic :-)


No i z tym sie nie zgadzam. Już tu pare lat temu o tym dyskutowałem. Między innymi chyba Roman Mandziejewicz mnie przkeonywał że źle rozumuję.
I po kolejnych 150kkm nadal mnie takie podejście nie przekonuje.

Z drugiej strony - czlowiek nie robot i dalmierza laserowego w oczach
nie ma. Jak ktos zajezdza tym co jada 140, to sie kiedys zdziwi ze go
rozbija jadac przepisowe 140. Bo zle ocenil odleglosc, bo ten z tylu
mial gorsze opony, bo sie sekunde zagapil ...


No wlasnie. Sam chyba dosyć duzo rzeczy przewiduję i czasem jazda z akierownicą to dla mnie oglądanie mizernego serialu gdzie mozna przewidzieć kiedy murzyn zginie, kiedy będzie scena miłosna i kiedy czarny charakter zacznie sie wymądrzać i sądzę że nawet ja nie robię tego jakoś specjalnie dobrze ale jak widzę innych to wiem że jednak jestem sporo uważniejszy na drodze.



> I w drugą strone: Jadąc 140 nie można zakładać że nikt nie wyskoczy i wymusi.
> Niestety względy bezpieczeństwa działają tylko w jedną stronę i jest to kierunek niesprzyjający wysokim prędkościom.

I dlatego ograniczyc do 90 wszystkim ? Nie, lepiej do 6 :-)


Niekoniecznie. Ale jak ograniczenie jest na 140 to takie jest.
I tego oczekują inni kierowcy.
Oczekiwanie że pojazdy jadą szybciej niż dozwolona prędkość jest patologią. Nieistotne czy popularną czy nie ale taką jest.

Ja nie mam problemu z tym ile te ograniczenia wynoszą. Mi nie przeszkadza że jest 50 w mieście a realnie jest 60 lub nawet 70.
Jak dla mnie można podwyższyć ograniczenia do 180 na autostradzie ale równocześnie wymagać ich przestrzegania.

Wprowadzenie ograniczeń aby sobie były a rzeczywistość niech jest inna uważam za patologiczne...
O ile w miastach standardem jest że się jedzie szybko i raczej kierowcy to rozumieją o tyle żniowo wsród pieszych pokazuje że jednak nie jest dobrze.

A na autostradach prędkości sporo większe...

Data: 2015-12-30 19:37:06
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 30.12.2015 o 15:51, sczygiel@gmail.com pisze:

Oczekiwanie że pojazdy jadą szybciej niż dozwolona prędkość jest patologią.

Patologią w tym kraju jest zakładanie, że nikt nie jedzie szybciej.
A prawo nakazuje dokładnie odwrotnie niż trzeszczysz - oceniać ile przeciwnik osiąga ZANIM mu się drogę zajedzie.

Data: 2015-12-31 00:18:53
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:37:02 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 30.12.2015 o 15:51, sczygiel@gmail.com pisze:

> Oczekiwanie że pojazdy jadą szybciej niż dozwolona prędkość jest patologią.

Patologią w tym kraju jest zakładanie, że nikt nie jedzie szybciej.
A prawo nakazuje dokładnie odwrotnie niż trzeszczysz - oceniać ile przeciwnik osiąga ZANIM mu się drogę zajedzie.

Patologia jest jeżdzenie +10, +20.

Tym bardziej patologia jest jazda +40 na 140.

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zasada_ograniczonego_zaufania

Data: 2015-12-31 17:44:12
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 31.12.2015 o 09:18, sczygiel@gmail.com pisze:
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:37:02 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 30.12.2015 o 15:51, sczygiel@gmail.com pisze:

Oczekiwanie że pojazdy jadą szybciej niż dozwolona prędkość jest patologią.

Patologią w tym kraju jest zakładanie, że nikt nie jedzie szybciej.
A prawo nakazuje dokładnie odwrotnie niż trzeszczysz - oceniać ile
przeciwnik osiąga ZANIM mu się drogę zajedzie.

Patologia jest jeżdzenie +10, +20.

Oczywiście.
Wszystko oparte na liczbach to patologia.
Jedzie się tyle na ile warunki w danym miejscu pozwalają, bez różnicy czy to jest +10 wobec jakiegoś kretyńskiego limitu, czy +100.


Tym bardziej patologia jest jazda +40 na 140.

KAPELUSZ PLONK WARNING !!!!

Data: 2015-12-30 20:18:35
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 15:51, sczygiel@gmail.com wrote:

No zgodnie z tym co twierdzi Shrek to może i tak. Ale jak widuję te sytuacje które wspomniałem wcześniej to jakoś mnie to nie przekonuje.
A może to taki fun jest coby dohamowywać na styk?

Bo dla niektórych hamowanie to tak jakby mu penisa i dwa cm skrócić;) Ogólnie większość nagrań z kamerek to sytuacje które można podsumować "głupi i głupszy", z tym że często trudno jednoznacznie stwierdzić który głupszy:P

A trzeba
obejrzeć co sie dzieje z tyłu (lub mieć w pamięci co było przed
momentem kiedy się sprawdzało lusterko),

Nie trzeba - przy 180 z tylu pusto :-)
A jesli nawet nie pusto, to problem tego z tylu :-)


:)

Tu nie ma się co śmiać - w sumie nie dość, że prawidłowo napisał (przynajmniej częściowo, bo w praktyce problem tego z tyłu może stać się również twoim problemem), to jest to zachowanie naturalne i nawet jeśli nie jest to optymalny wariant to i tak większość z nas instynktownie tak właśnie zrobi. Najpierw hamowanie, potem jak już rzeczywiście ciepło to do hamowanie do oporu, potem jak zostanie czasu to odbicie na sąsiedni pas. Ponieważ jak to już powiedziano, na grupie jest poniekąd elita, a u nas 99% mężczyzn jeżdzi znacznie powyżej średniej, to większość napisze, że dokonale ogarnia sytuację, momentalnie przeanalizuje co najlepiej zrobić i jak im ABS i ESP nie przeszkodzi to wykonają manewr stulecia, ale w praktyce... najpier delikatnie heble, potem do oporu i ucieczka gdzie się da, albo i nie da (i to o ile jest ten znienawidzony abs, bo jak nie to po prostu przypierdolą na zablokowanych kołach. Wielkiej filozofii w tym nie ma bo to instynkt, a ten działa na niskim poziomie.

Shrek.

Data: 2015-12-30 14:06:29
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 13:25, sczygiel@gmail.com wrote:

No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
Procentowo: jedna trzecia więcej

180@140 to mi wychodzi 22%. Prawdę mówiąc poniżej średniej krajowej -
jak jadę motocyklem po warszawie tak jak inni, to wychodzi ze jadę mniej
więcej zgodnie z ograniczeniem, tylko licznik mam w milach:P


A zależy od czego liczysz te procenty. Ja liczylem od 140-tu bo tyle jest limit i dla mnie to jest baza.
Jak liczysz od 180-ciu to wyjdzie mniej. Ale mniej % ze 180-ciu :)

Racja.

Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat

od 300 do 400. Do maksimum brakuje 2/5 czyli prawie połowy.


Na terenie niezabudowanym?

Oczywiście - przecież rozmawiamy o autostradzie. Z definicji jest to teren niezabudowany.

OK, wiem jak liczyles ale ja liczylem maksimum w danej okoliczności.

Nie róbmy pewexu - autostrada to autostrada.


Droga hamowania do 140-tu: 300m?

Prawdę mówiąc nie wiem. Ale rzut oka w google twierdzi, że ze 150 do
zera to 150m. Więc nie. Wiem, że kwadrat prędkości, ale dalej nie. Przy
90 masz jakieś 60 metrów. 180 to dwa razy tyle więc w uproszczeniu droga
hamowania razy 4 czyli 240 metrów ze 180 do 0. wychodzi, że 90 metrów ze
180 do 150. niech będzie 120 metrów ze 180 do 140. Przestrzeliłeś 2,5 raza.


Tu se liczylem.
http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html
Wyszlo mi ze z 180km/h droga zatrzymania to prawie 300m.

No a ty pisałeś, że 300m ze 180 do 140. W tym kalkulatorze to jeszcze zmień współczynnik z 5,5 na 7,7 (suchy asfalt).

przy 140km/h jest to 185m.


Czyli tyle co napisałem 300-185= 115. Trzebaby pomyśleć jeszcze nad czasem reakcji. ale rząd wielkości już jest.

I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy.
Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...

Możliwe - dopóki nie jesteś zmęczony to właśnie takie czasy reakcji mniej więcej są w trasie. Standardowo przyjmuje się 1 sekundę.

Aż tyle nie przestrzelilem. A pisalem z glowy.

No przestrzeliłeś 120m a 300m to duża różnica:P

Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.

What? W 7 sekund jadąc 180 przejeżdzasz 350 metrów. Z takim czasem
reakcji to byś się zabił wciskając hamulec już wjeżdzając w przeszkodę.
Bez jaj. Zdarzało mi się dwie stówki jechać i żyję. Widziałem, ze inni
też tak jeżdzą i też żyją. A według ciebie by się pozabijali nie
dotykając nawet hamulca:P


No jadąc 140km/h te 300m zrobisz w ponad 7 sekund. To jest czas na zareagowanie i uczynienie wszelkiego potrzebnego.

Coś chyba pomieszałeś. (140/3600)*1000=38.888
38.888*7=272m

Nic nie pomieszałem - 180/3,6 to 50m/s razy 7 = 350m. Ty pisałeś, że czas reakcji na cel statyczny w odległości 300-400 metrów to 7 sekund. Jadąc 180 w pesymistycznym przypadku wjeżdzasz w przeszkodę bez dotykania hamulca (300 metrów do 350), w optymistycznym;) po 350 metrach wciskasz hamulec, po kolejnych powiedzmy 20m układ hamulcowy łapie, przez następne 30m zwalniasz powiedzmy ze 180 do 175. Dlatego dałem emotek przy wariancie oprymistycznym;)

A jednak ludzie tyle jeżdzą i większość z nich żyje, więc sorry ale ci nie uwierzę w 7 sekund:P

Razem z tym co podał kalkulator mamy sytuację że zatrzymasz sie w polowie tego dystansu. Czyli ewentualnie podjęcie decyzji co robić, czy ominąć czy hamować itp. zostaje pi*oko polowa - 3sek.
A trzeba obejrzeć co sie dzieje z tyłu (lub mieć w pamięci co było przed momentem kiedy się sprawdzało lusterko), zdecydować czy jest gdzie uciec itp.

Nie do końca rozumiem. Z obliczeń wynika, że się rozbiję o przeszkodę w optymistycznym wariancie zwalniając o jakieś 5km/h.


A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.

Otóż to - tym bardziej zakładanie że ktoś nie przekracza 140 na
autostradzie jest proszeniem się o wypadek. I to zwykle z twojej winy.


No nie :)

Ależ tak. Tak myśląc w końcu zajedziesz komuś drogę. Jeśli ktoś tak jeździ, to brak dzwona zawdzięcza głownie temu, że szybkie lopezy na autostradzie są jednak co nieco ogarnięte i swój instynkt samozachowawczy jednak posiadają.

Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
I co więcej: nie powinno być.

Oczywiście, że powinno. Założenia oderwane od rzeczywistości do niczego dobrego nie prowadzą i przypominają myślenie dziecka, że jak zamknie oczy to przeszkody znikają. Nie znikają. Tak samo jak ten lopez nie zniknie, i będziesz winny jak mu zajedziesz drogę. W optymistycznej wersji nic się nie stanie, bo lopez będzie ogarnięty, w pesymistycznej polej się krew - lopeza, twoja albo paxów (albo jeszcze innych jadących za wami). Warto?

I w drugą strone: Jadąc 140 nie można zakładać że nikt nie wyskoczy i wymusi.

W zasadzie nigdy się nie powinno. Dlatego piszę, jak ktoś nie ma doświadczenia i nie czuje tego "przez skórę" to za zapierdalanie w ogóle nie powinien się brać. Jak czuje  to w zasadzie też nie, ale to temat na inna dyskusję;)

Niestety względy bezpieczeństwa działają tylko w jedną stronę i jest to kierunek niesprzyjający wysokim prędkościom.

To nie do końca jest prawda, bo jednak autostrady generalnie mimo dużych prędkości są bezpieczniejsze. Ba - spory procent wypadków na nich zdarza się właśnie z powodu braku prędkości (a większośc reszty właśnie z powodu niespodziewających się 180@140):P

Ano tak jest. I najgorsze w tym jest to że jadąc właśnie tak jak jeżdzą osobówki (okolice 110-120) takich sytuacji jest dużo. Bardzo dużo.

Wcale nie tak dużo. Idzie przeżyć:)

Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.

A to już bardzo poważny błąd. Na tyle poważny, że w razie pecha można
skończyć za to z wyrokiem. I tu bym zresztą polemizował. Dla większości
kierowców pojawienie się kogoś jadącego 180 czy nawet 220 na
autostradzie wybitnym zaskoczeniem nie jest. Znaczy jednak się spodziewają.


Niektózy tak.

Sporo jeśli nie większość się spodziewa. A powinni wszyscy.

Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.

Nie powiedziałbym. Powiedziałbym raczej że nie oczekiwanie tego jest głupie.


Ja zakładam że reszta kierowców będzie robić głupie rzeczy. I dosyć często mi sie to sprawdza.

Źle się wyraziłem, głupie jest to, że się niespodziewają.

Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Poprawia się. Większość ludzi już jechała autostradą i za którymś razem
uczą się czego się spodziewać, czego nie robić i dlaczego należy używać
kierunków. Idzie ku lepszemu.


Ano idzie. Ale powoli. I w sumie ciekawi mnie jak ukształtuje się pojmowanie szybkiej jazdy na autostradzie...

Normalnie - tak jak wszędzie. Kwestia czasu, ale się uczymy.


Shrek

Data: 2015-12-30 05:59:38
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 14:05:54 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
On 30.12.2015 13:25, sczygiel@gmail.com wrote:

Oczywiście - przecież rozmawiamy o autostradzie. Z definicji jest to teren niezabudowany.


Ostatnio czytalem troche o hameryce. Stąd wiem że autostrada nie musi być niezabudowana. Taki troche absurd ale jednak.
No i jesli rozmawiamy o niezabudowanym to jednak nie możesz liczyć że maksimum to 1500pln...

>>> Droga hamowania do 140-tu: 300m?
>>
>> Prawdę mówiąc nie wiem. Ale rzut oka w google twierdzi, że ze 150 do
>> zera to 150m. Więc nie. Wiem, że kwadrat prędkości, ale dalej nie. Przy
>> 90 masz jakieś 60 metrów. 180 to dwa razy tyle więc w uproszczeniu droga
>> hamowania razy 4 czyli 240 metrów ze 180 do 0. wychodzi, że 90 metrów ze
>> 180 do 150. niech będzie 120 metrów ze 180 do 140. Przestrzeliłeś 2,5 raza.
>>
>
> Tu se liczylem.
> http://www.prawko-kwartnik.info/kalku/zatrzymanie.html
> Wyszlo mi ze z 180km/h droga zatrzymania to prawie 300m.

No a ty pisałeś, że 300m ze 180 do 140. W tym kalkulatorze to jeszcze zmień współczynnik z 5,5 na 7,7 (suchy asfalt).


Miałęm na mysli zatrzymanie z 180-ciu do zera.
Chodzio mi o to (troche nie jasno napisałem) że jeśli na drodze pojawi się coś to pi*oko zobaczysz to sensownie na 300-400m przed sobą.

I ten odcinek staje się wtedy mocno nieprzewidywalny. Kierowcy obok mogą zacząć zmieniać pasy w niekontrolowany sposób, omijać coś, hamować.
Jesli nie zaczniesz hamować to w te 7 sekund dojedziesz dokładnie do miejsca gdzie to cos sie znajduje.

To cos to jakieś deski, zerwany bieżnik, jakiś zwierzak itp.
Inna sytuacja. Pewnie troche zamotałem...

Chodziło mi o to że przy tak duzych prędkościach szybko pokonuje się standardowy zasięg wzroku. I ci którzy patrzą w tył mają podobnie. Patrzy, nic nie widzi 300-400m za sobą.
Zabiera sie za wyprzedzanie a tu "nagle" po 10-15 sekundach ma na zderzaku szybkiego. Niby sekund sporo ale ludzie jakoś czasem nie ogarniają.

Zmiana rodzaju nawierzchni ciutke zmienia ale raczej nie jakościowo tylko ilościowo.

> I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy..
> Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...

Możliwe - dopóki nie jesteś zmęczony to właśnie takie czasy reakcji mniej więcej są w trasie. Standardowo przyjmuje się 1 sekundę.


O ile ktoś sie nie rozkojarzy. Ale to już takie sobie tam dywagacje, nikt sie nie przyzna że w telefonie grzebał albo plyte cd wymieniał czy kanapki rozpakowywał...

> Aż tyle nie przestrzelilem. A pisalem z glowy.

No przestrzeliłeś 120m a 300m to duża różnica:P


No nie. Zgodnie z kalkulatorem:
140-0 dla wspolczynnika 5.5 - 185m
dla 7.5 - 141m

Pisząc totalnie z głowy, nie tak strasznie.


>>> Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.
>>
>> What? W 7 sekund jadąc 180 przejeżdzasz 350 metrów. Z takim czasem
>> reakcji to byś się zabił wciskając hamulec już wjeżdzając w przeszkodę.
>> Bez jaj. Zdarzało mi się dwie stówki jechać i żyję. Widziałem, ze inni
>> też tak jeżdzą i też żyją. A według ciebie by się pozabijali nie
>> dotykając nawet hamulca:P
>>
>
> No jadąc 140km/h te 300m zrobisz w ponad 7 sekund. To jest czas na zareagowanie i uczynienie wszelkiego potrzebnego.
>
> Coś chyba pomieszałeś. (140/3600)*1000=38.888
> 38.888*7=272m

Nic nie pomieszałem - 180/3,6 to 50m/s razy 7 = 350m. Ty pisałeś, że czas reakcji na cel statyczny w odległości 300-400 metrów to 7 sekund.

Przy 140-tu.

Jadąc 180 w pesymistycznym przypadku wjeżdzasz w przeszkodę bez dotykania hamulca (300 metrów do 350), w optymistycznym;) po 350 metrach wciskasz hamulec, po kolejnych powiedzmy 20m układ hamulcowy łapie, przez następne 30m zwalniasz powiedzmy ze 180 do 175. Dlatego dałem emotek przy wariancie oprymistycznym;)


Nie ma sensu sie o to scierać, tak czy siak jadąc 140-180 czasu na reakcję nie ma dużo i zamotanie się sprawia że sytuacja robi sie nieciekawa.
A jeśli zamotanie jest po obu stronach - wymuszający i ten który szybko jedzie to wypadek bardzo prawdopodobny...

A jednak ludzie tyle jeżdzą i większość z nich żyje, więc sorry ale ci nie uwierzę w 7 sekund:P


No ale jednak podobno takie sytuacje to częste są wh twórców akcji od której zaczął się wątek :)

>>> A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
>>> Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.
>>
>> Otóż to - tym bardziej zakładanie że ktoś nie przekracza 140 na
>> autostradzie jest proszeniem się o wypadek. I to zwykle z twojej winy.
>>
>
> No nie :)

Ależ tak. Tak myśląc w końcu zajedziesz komuś drogę. Jeśli ktoś tak jeździ, to brak dzwona zawdzięcza głownie temu, że szybkie lopezy na autostradzie są jednak co nieco ogarnięte i swój instynkt samozachowawczy jednak posiadają.


Moje "no nie", tyczy się założeń i winy.
Bo mi się nie wydaje aby ludzie siadający za kierownicę zakłądali że standardem jest jazda 140+40 skoro 90% kierowców nie przekracza 120..

> Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
> I co więcej: nie powinno być.

Oczywiście, że powinno. Założenia oderwane od rzeczywistości do niczego dobrego nie prowadzą i przypominają myślenie dziecka, że jak zamknie oczy to przeszkody znikają. Nie znikają. Tak samo jak ten lopez nie zniknie, i będziesz winny jak mu zajedziesz drogę. W optymistycznej wersji nic się nie stanie, bo lopez będzie ogarnięty, w pesymistycznej polej się krew - lopeza, twoja albo paxów (albo jeszcze innych jadących za wami). Warto?


Ale rzeczywistość to przepisy że ograniczenie jest do 140. Dodatkowo 90% nie przekracza 120.
Oczywiście są ci którzy jadą 140+XX ale kierowcy nie zakłądają że każde blade światło w lusterku jest szybkim lopezem. Oni zakłądają że to jest szybki ale nie aż tak.

Tu sie różnimy, ty piszesz jak powinni sie ci kierowcy zachowywać a ja piszę jak się zachowują.

Oczywiście mam na mysli zachowania rozsądne a nie gapiostwo.

> I w drugą strone: Jadąc 140 nie można zakładać że nikt nie wyskoczy i wymusi.

W zasadzie nigdy się nie powinno. Dlatego piszę, jak ktoś nie ma doświadczenia i nie czuje tego "przez skórę" to za zapierdalanie w ogóle nie powinien się brać. Jak czuje  to w zasadzie też nie, ale to temat na inna dyskusję;)


Ano na inną bo wątek nieco zbacza z wymuszeń w stronę oczekiwań i przekroczeń.

> Niestety względy bezpieczeństwa działają tylko w jedną stronę i jest to kierunek niesprzyjający wysokim prędkościom.

To nie do końca jest prawda, bo jednak autostrady generalnie mimo dużych prędkości są bezpieczniejsze. Ba - spory procent wypadków na nich zdarza się właśnie z powodu braku prędkości (a większośc reszty właśnie z powodu niespodziewających się 180@140):P


Tu też racja. Tyle że dla mnie autostrada to system nieco podobny do komunikacji informatycznej. Jesli protokół czegoś nie przewiduje to jest spora szansa ze to nie zadziała i w druga strone, nawet jak przewiduje to może gdzieś nie zostało to odpowiednio zaimplementowane. I też nie działa.

Implementacja - znajomość i stosowanie prawa oraz realne zachowanie
protokół - prawo i zwyczaje
Nośnik - droga
Informacja - samochody.

Czy jakoś tak.

O ile naduzywając jednego z czynników zazwyczaj jakoś sobie dajemy radę w świecie elektroniki/IT o tyle nadużycie większej ich ilości zazwyczaj kończy się kłopotami.

Taka zgrubna dygresja.

Nie twierdzę że się nie da jechać po autostradach szybko. Ale jednak wszyscy uczestnicy muszą wiedzieć co znaczy szybko i umieć się dopasować.
A jak 30-40% (ilość z sufitu) oczekuje że nie ma szybszych od 140km/h to sie robi niezbyt stabilnie.

Data: 2015-12-30 15:22:49
Autor: Shrek
pohamuj sie
On 30.12.2015 14:59, sczygiel@gmail.com wrote:

Oczywiście - przecież rozmawiamy o autostradzie. Z definicji jest to
teren niezabudowany.


Ostatnio czytalem troche o hameryce. Stąd wiem że autostrada nie musi być niezabudowana.

Ale w Polsce musi.

No i jesli rozmawiamy o niezabudowanym to jednak nie możesz liczyć że maksimum to 1500pln...

Liczę, że max 500. Za 180@140 jest 300-400.

No a ty pisałeś, że 300m ze 180 do 140. W tym kalkulatorze to jeszcze
zmień współczynnik z 5,5 na 7,7 (suchy asfalt).


Miałęm na mysli zatrzymanie z 180-ciu do zera.

Zrozumiałem, ze ze 180 do 140.

To cos to jakieś deski, zerwany bieżnik, jakiś zwierzak itp.
Inna sytuacja. Pewnie troche zamotałem...

No trochę;)

Chodziło mi o to że przy tak duzych prędkościach szybko pokonuje się standardowy zasięg wzroku.

Racja, ale różnica między 140 a 180 nie jest tu taka kolosalna:P

I ci którzy patrzą w tył mają podobnie. Patrzy, nic nie widzi 300-400m za sobą.
Zabiera sie za wyprzedzanie a tu "nagle" po 10-15 sekundach ma na zderzaku szybkiego. Niby sekund sporo ale ludzie jakoś czasem nie ogarniają.

E bez przesady. Żeby mieli go po 10 sekundach na zderzaku z 300 metrów, to musiałby jechać o 30m/s czyli ponad 100km/h szybciej niż ty. Jeśli jedziesz 120, to ten szybki musiałby mieć więcej niż 220km/h, żeby cię tak zaskoczyć. To już widać w lusterku, że się za szybko zbliża. Warto też rzucić okiem drugi raz.

O ile ktoś sie nie rozkojarzy. Ale to już takie sobie tam dywagacje, nikt sie nie przyzna że w telefonie grzebał albo plyte cd wymieniał czy kanapki rozpakowywał...

No ja na ten przykład takich rzeczy rzeczywiście na robię jadąc 200km/h, więc się nie przyznam:P

Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem.
I co więcej: nie powinno być.

Oczywiście, że powinno. Założenia oderwane od rzeczywistości do niczego
dobrego nie prowadzą i przypominają myślenie dziecka, że jak zamknie
oczy to przeszkody znikają. Nie znikają. Tak samo jak ten lopez nie
zniknie, i będziesz winny jak mu zajedziesz drogę. W optymistycznej
wersji nic się nie stanie, bo lopez będzie ogarnięty, w pesymistycznej
polej się krew - lopeza, twoja albo paxów (albo jeszcze innych jadących
za wami). Warto?


Ale rzeczywistość to przepisy że ograniczenie jest do 140.

Rzeczywistość, to nie przepisy, a... rzeczywistość. A w rzeczywistości jadący 180 autostradą rzadkością na miarę pojawienia się meteorytu nie są. Więc należy i trzeba się ich spodziewać.

Dodatkowo 90% nie przekracza 120.
Oczywiście są ci którzy jadą 140+XX ale kierowcy nie zakłądają że każde blade światło w lusterku jest szybkim lopezem. Oni zakłądają że to jest szybki ale nie aż tak.

180 to nie jest ewenement na autostradzie. Naprawdę.

Tu sie różnimy, ty piszesz jak powinni sie ci kierowcy zachowywać a ja piszę jak się zachowują.

No właśnie nie. Napisałeś:

"Zakładanie że na autostradzie gdzie dozwolone jest 140, ktoś nonszalancko jedzie 180 nie jest standardem. I co więcej: nie powinno być."

No więc powtórzę - powinno być standardem. Powinnieneś się tego spodziewać. Nie ważne czy to zgodne z przepisami, czy nie - taka jest rzeczywistość. Jakby rzeczywistoś była zgodna z przepisami, to teoretycznie liczba wypadków powinna wynosić zero. Ale tak nie jest.


Nie twierdzę że się nie da jechać po autostradach szybko. Ale jednak wszyscy uczestnicy muszą wiedzieć co znaczy szybko i umieć się dopasować.
A jak 30-40% (ilość z sufitu) oczekuje że nie ma szybszych od 140km/h to sie robi niezbyt stabilnie.

Dlatego tych należy też uświadamiać. 180 na autostradzie nie jest ewenementem, który można sobie pominąć w założeniach.

Shrek

Data: 2015-12-30 15:45:01
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 05:59:38 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
Miałęm na mysli zatrzymanie z 180-ciu do zera. Chodzio mi o to
(troche nie jasno napisałem) że jeśli na drodze pojawi się coś to
pi*oko zobaczysz to sensownie na 300-400m przed sobą. I ten odcinek
staje się wtedy mocno nieprzewidywalny. Kierowcy obok mogą zacząć
zmieniać pasy w niekontrolowany sposób, omijać coś, hamować. Jesli
nie zaczniesz hamować to w te 7 sekund dojedziesz dokładnie do
miejsca gdzie to cos sie znajduje. To cos to jakieś deski, zerwany
bieżnik, jakiś zwierzak itp. Inna sytuacja. Pewnie troche
zamotałem... Chodziło mi o to że przy tak duzych prędkościach
szybko pokonuje się standardowy zasięg wzroku.

Troche zamotales, ale do tego sie sprowadza - trzeba patrzec te 500m
przed siebie, bo inaczej miejsca zabraknie przy hamowaniu do zera..

I ci którzy patrzą w tył mają podobnie. Patrzy, nic nie widzi
300-400m za sobą. Zabiera sie za wyprzedzanie a tu "nagle" po 10-15
sekundach ma na zderzaku szybkiego. Niby sekund sporo ale ludzie
jakoś czasem nie ogarniają.

Ale tu troche inaczej - nie trzeba hamowac do zera, wystarczy do ~90,
w miedzyczasie tir swoje odjedzie, wiec i miejsca na hamowanie wiecej.

Jak pisalem - nie mamy pretensji ze oni nie patrza na 300m, mamy
pretensje ze oni nie patrza nawet na 100, 50, czy 20 ...

I tam jest załozone że czas reakcji kierowcy to poniżej 1 sekundy.
Co IMHO nie zawsze jest mozliwe...
Możliwe - dopóki nie jesteś zmęczony to właśnie takie czasy reakcji
mniej więcej są w trasie. Standardowo przyjmuje się 1 sekundę.
O ile ktoś sie nie rozkojarzy. Ale to już takie sobie tam dywagacje,
nikt sie nie przyzna że w telefonie grzebał albo plyte cd wymieniał
czy kanapki rozpakowywał...

Podstawa jest jednak wyrazistosc sytuacji. Jak ci pieszy wychodzi na
przejscie to hamujesz szybko, jak samochod z prawej z przodu nieco
zwalnia to juz nie.
A jak 300m dalej tir pas zmienia, to tez tak szybko nie zareagujesz.

Przy czym jak pisalem - jesli on wyprzedza i jedzie dalej 90, to 300m
az za duzo.
Jesli on hamuje i zatrzymuje bo zobaczyl np dziure na drodze - to
ledwo starczy.

Nie twierdzę że się nie da jechać po autostradach szybko. Ale jednak
wszyscy uczestnicy muszą wiedzieć co znaczy szybko i umieć się
dopasować. A jak 30-40% (ilość z sufitu) oczekuje że nie ma
szybszych od 140km/h to sie robi niezbyt stabilnie.

Problem nie w tych co nie oczekuja, problem w tych co wcale nie
popatrza.

Owszem, jadac osobowka z predkoscia powiedzmy 120 i widzac tira z
przodu i auto z tylu moge miec wrazenie ze zdaze wyprzedzic.
A tu niespodzianka, bo ten z tylu jedzie 200.

Przy predkosciach tirow rachunek jest jednak inny.

J.

Data: 2015-12-30 07:01:01
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 15:44:30 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Wed, 30 Dec 2015 05:59:38 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
> Miałęm na mysli zatrzymanie z 180-ciu do zera. Chodzio mi o to
> (troche nie jasno napisałem) że jeśli na drodze pojawi się coś to
> pi*oko zobaczysz to sensownie na 300-400m przed sobą. I ten odcinek
> staje się wtedy mocno nieprzewidywalny. Kierowcy obok mogą zacząć
> zmieniać pasy w niekontrolowany sposób, omijać coś, hamować. Jesli
> nie zaczniesz hamować to w te 7 sekund dojedziesz dokładnie do
> miejsca gdzie to cos sie znajduje. To cos to jakieś deski, zerwany
> bieżnik, jakiś zwierzak itp. Inna sytuacja. Pewnie troche
> zamotałem... Chodziło mi o to że przy tak duzych prędkościach
> szybko pokonuje się standardowy zasięg wzroku. Troche zamotales, ale do tego sie sprowadza - trzeba patrzec te 500m
przed siebie, bo inaczej miejsca zabraknie przy hamowaniu do zera..


OK, rozumiem.

U mnie to takie skrzywienie, jeżdze nocą więc maks co widac nieoświetlonego to te 300-400m.

W dzień widać sporo dalej...

Jak pisalem - nie mamy pretensji ze oni nie patrza na 300m, mamy
pretensje ze oni nie patrza nawet na 100, 50, czy 20 ...


A to sie zgadzamy. Też uważam że nie branie pod uwage tak blisko znajdujących się samochodów jest karygodne.

Podstawa jest jednak wyrazistosc sytuacji. Jak ci pieszy wychodzi na
przejscie to hamujesz szybko, jak samochod z prawej z przodu nieco
zwalnia to juz nie.
A jak 300m dalej tir pas zmienia, to tez tak szybko nie zareagujesz.


Zgadza sie.

Przy czym jak pisalem - jesli on wyprzedza i jedzie dalej 90, to 300m
az za duzo.
Jesli on hamuje i zatrzymuje bo zobaczyl np dziure na drodze - to
ledwo starczy.



Racja.
Dlatego mnie mocno dziwią te sytuacje o których pisałem. Ja bym hamował już sporo wcześniej a ci szybcy hamuja późno....

Problem nie w tych co nie oczekuja, problem w tych co wcale nie
popatrza.


Tu mam nieco inne spojrzenie. Albo po prostu zakłądam że kierowca jednak popatrzył i zdecydował że miejsce ma albo nie widział. Albo widział ale myslał że widzi co innego.

Autobus z filmu mnie najbardziej zaskoczył brakiem reakcji. Nie popatrzył? Wogóle?

Tak sądzisz?

Data: 2015-12-30 12:27:54
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 02:17:20 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
W dniu środa, 30 grudnia 2015 06:52:14 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym

No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
Procentowo: jedna trzecia więcej
Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat
Droga hamowania do 140-tu: 300m?

Co znaczy "do 140" ? Raczej - jesli od 140km/h auto zatrzymuje sie na 100m, to ze 180
potrzebuje 160m. Duzo i malo jednoczesnie. Dodajac sekunde na reakcje mamy 140 i 180m.

Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.

Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.

25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
ustapic ...
rzucie oka w lusterko potrafisz tą różnicę zauważyć. Więc nie - nie jest tak, ze na autostradzie nie nalezy się spodziewać kogoś o V>140. W zasadzie do 200 to się spodziewam bez większych problemów;)

A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.

ale my tu 65m. Zajedziesz droge, bo zdazy zahamowac, rozsadnie
zakladajac, ze jedzie dopuszczalne 140 ?

Ja sie wycwanilem - zmieniam pas duzo wczesniej, gdy z tylu daleko
pusto. Potem to problem tego z tylu :-)
A po prawdzie, to rzadko zmieniam, pedze glownie lewym :-)

Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma, to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku "pohamować".
Tu się jednak ustosunkuję następująco: Jak umie to niech zapieprza
se 140km/h. Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza
szybciej. Oczekują że jesli nie jedziesz jak reszta to raczej nie
będziesz jechał 180km/h. Zakładanie że inni kierowcy będą
_cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.
Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero
oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku
zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Niby masz racje, tylko za Odra jest taki kraj, gdzie nalezy oczekiwac
szybkiego Lopeza i jezdzi sie szybciej i bezpieczniej. I co ciekawe - nawet polscy kierowcy ciezarowek nie zajezdzaja tam
drogi.

No - tak po prawdzie, to czesto jezdzi sie wolniej, bo ruch wiekszy,
albo miejscowe ograniczenie. Ale tez przybywa odcinkow 3-paowych - wtedy mozna w miare bezpiecznie
te 180 pojechac.

J.

Data: 2015-12-30 05:26:19
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 12:27:22 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Wed, 30 Dec 2015 02:17:20 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com > W dniu środa, 30 grudnia 2015 06:52:14 UTC+1 użytkownik Shrek napisał:
>> Nie do końca się zgodzę. Dozwolona to 140, jak będzie ktoś jechał 180 to >> znaczne przekroczenie to nie jest - nawet man wątpliwości, czy po jednym > > No to jest znaczne przekroczenie. We wszelkich kategoriach:
> Procentowo: jedna trzecia więcej
> Bezwzględnie: prawie maksymalny mandat
> Droga hamowania do 140-tu: 300m?

Co znaczy "do 140" ?

Tak, miało być od 140 do zera.

Raczej - jesli od 140km/h auto zatrzymuje sie na 100m, to ze 180
potrzebuje 160m. Duzo i malo jednoczesnie. Dodajac sekunde na reakcje mamy 140 i 180m.


Mi kalkulatory pokazują troche dłuższe drogi zatrzymania.

> Czas reakcji na cokolwiek statycznego w zasięgu 300-400m: 7 sekund.

Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.

25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
ustapic ...

Zgadza się. W ogóle to powinien nie wyjeżdzać jeśli odległość jest mniejsza niż te 300m.

>> rzucie oka w lusterko potrafisz tą różnicę zauważyć. Więc nie - nie jest >> tak, ze na autostradzie nie nalezy się spodziewać kogoś o V>140. W >> zasadzie do 200 to się spodziewam bez większych problemów;)
>> > A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
> Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu..

ale my tu 65m. Zajedziesz droge, bo zdazy zahamowac, rozsadnie
zakladajac, ze jedzie dopuszczalne 140 ?


Ja, oczywiście że nie. Inni też nie powinni. I z moich obserwacji widzę że tak nie robią.
Zajechań jak już tu pisałem widziałem mało.
Raczej to co widzę to mocno spoźnione reakcje tych na lewym pasie którym droge zajechano.
Bo jak pojazd z prawego jest juz na lewym i zaczyna dymić przyspieszając a ten dojeżdzający jeszcze nie hamuje mimo że nie ma szans aby bez zmiany prędkości przejechać...
Ja sie wycwanilem - zmieniam pas duzo wczesniej, gdy z tylu daleko
pusto. Potem to problem tego z tylu :-)
A po prawdzie, to rzadko zmieniam, pedze glownie lewym :-)


Też jakaś metoda :)

>> Natomiast jak ktoś nie ma doswiadczenia w zapierdalaniu autostradą, to >> zapierdalać istotnie nie powinien. Wbrew pozorom 90% takich akcji czuje >> się wcześniej "przez skórę". Jak ktoś tej umiejętności jeszcze nie ma, >> to dla dobra swojego i otoczenia powinien się przynajmniej na początku >> "pohamować".
> Tu się jednak ustosunkuję następująco: Jak umie to niech zapieprza
> se 140km/h. Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza
> szybciej. Oczekują że jesli nie jedziesz jak reszta to raczej nie
> będziesz jechał 180km/h. Zakładanie że inni kierowcy będą
> _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.
> Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero
> oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku
> zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Niby masz racje, tylko za Odra jest taki kraj, gdzie nalezy oczekiwac
szybkiego Lopeza i jezdzi sie szybciej i bezpieczniej. I co ciekawe - nawet polscy kierowcy ciezarowek nie zajezdzaja tam
drogi.


Nie dziwie sie. Gdyby i u nas dozwolone na autostradzie bylo 180 lub więcej to bym tu nie jojdał Shrekowi jak należy sie wg mnie zachowywać.
Ale przepisy u nas są takie więc nie oczekuję że kierowcy będą zakładać że standardem jest jazda +40.

No - tak po prawdzie, to czesto jezdzi sie wolniej, bo ruch wiekszy,
albo miejscowe ograniczenie. Ale tez przybywa odcinkow 3-paowych - wtedy mozna w miare bezpiecznie
te 180 pojechac.


Zgadza sie.

Zreszta jak widzę z moich jazd to raczej 80-90% pojazdów jedzie nie więcej niż 120. Czyli te 140 jest dobrym ograniczeniem skoro niewielu go potrzebuje.

Data: 2015-12-30 15:26:24
Autor: re
pohamuj sie


Użytkownik

No - tak po prawdzie, to czesto jezdzi sie wolniej, bo ruch wiekszy,
albo miejscowe ograniczenie.
Ale tez przybywa odcinkow 3-paowych - wtedy mozna w miare bezpiecznie
te 180 pojechac.


Zgadza sie.

Zreszta jak widzę z moich jazd to raczej 80-90% pojazdów jedzie nie więcej niż 120. Czyli te 140 jest dobrym ograniczeniem skoro niewielu go potrzebuje.
-- -
Nie o to chodzi ilu go potrzebuje tylko czemu miałoby jechać wolniej

Data: 2015-12-30 16:02:31
Autor: J.F.
pohamuj sie
Dnia Wed, 30 Dec 2015 05:26:19 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com
Raczej - jesli od 140km/h auto zatrzymuje sie na 100m, to ze 180
potrzebuje 160m. Duzo i malo jednoczesnie. Dodajac sekunde na reakcje mamy 140 i 180m.

Mi kalkulatory pokazują troche dłuższe drogi zatrzymania.

Bo sie oparles na tym 5.5m/s2

Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.
25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
ustapic ...
Zgadza się. W ogóle to powinien nie wyjeżdzać jeśli odległość jest
mniejsza niż te 300m.

No - jak sam pisales to sporo osob jedzie wolniej, 120, 110, czasem
85. Takim spokojnie moze "zajechac" przy 200m.

A tu racja. Odróżnienie takiego co jedzie 140 od takiego co jedzie 160-180 jest właściwie niemożliwe.
Szczególnie w lusterku, przy pojedynczym czy powtórzonym spojrzeniu.
ale my tu 65m. Zajedziesz droge, bo zdazy zahamowac, rozsadnie
zakladajac, ze jedzie dopuszczalne 140 ?

Ja, oczywiście że nie. Inni też nie powinni. I z moich obserwacji widzę że tak nie robią.
Zajechań jak już tu pisałem widziałem mało.

Jednak sie zdarzaja. I wystarczy pojechac 140 czy nawet 130.

Co poniektorzy jak widac - migacz ze stosownej odleglosci, a potem
skret, bez upewnienia sie, ze migacz zostal ... uwzgledniony, to chyba
dobre slowo.

Niby masz racje, tylko za Odra jest taki kraj, gdzie nalezy oczekiwac
szybkiego Lopeza i jezdzi sie szybciej i bezpieczniej. I co ciekawe - nawet polscy kierowcy ciezarowek nie zajezdzaja tam
drogi.

Nie dziwie sie. Gdyby i u nas dozwolone na autostradzie bylo 180 lub
więcej to bym tu nie jojdał Shrekowi jak należy sie wg mnie
zachowywać. Ale przepisy u nas są takie więc nie oczekuję że
kierowcy będą zakładać że standardem jest jazda +40.

Ale u nas jadacego 180 mozna zobaczyc podobnie czesto jak tam :-)

Po prostu - nie patrza w lusterka. Albo nie chce im sie tempomatu
wylaczac.

Zreszta jak widzę z moich jazd to raczej 80-90% pojazdów jedzie nie
więcej niż 120. Czyli te 140 jest dobrym ograniczeniem skoro
niewielu go potrzebuje.

10-20% jedzie jednak szybciej - czemu nie podniesc ?
Gdziestam oszem - robi sie niebezpiecznie przy duzej roznicy
predkosci, no i samej predkosci. Ale mozna ustalic 150, czy 160 ...

J.

Data: 2015-12-30 19:34:24
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 30.12.2015 o 16:02, J.F. pisze:

Po prostu - nie patrza w lusterka. Albo nie chce im sie tempomatu
wylaczac.

Oczywiście że to ostatnie.
Nawet sami się przyznają na cb.
Plus zawiść wobec osobówek, że oni nie mogą szybciej.

Ale czego wymagać - w większości to przypały bez szkoły, które do żadnego pomyślunku się nie nadają, więc wzięli się za kręcenie fajerą, bo grosz z tego niezły.
I tak ich właśnie trzeba traktować - od traktorzystów też za wiele nie idzie wymagać.

Data: 2015-12-31 00:33:25
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 16:02:00 UTC+1 użytkownik J.F. napisał:
Dnia Wed, 30 Dec 2015 05:26:19 -0800 (PST), sczygiel@gmail.com >> Raczej - jesli od 140km/h auto zatrzymuje sie na 100m, to ze 180
>> potrzebuje 160m. Duzo i malo jednoczesnie. >> Dodajac sekunde na reakcje mamy 140 i 180m.
>> > Mi kalkulatory pokazują troche dłuższe drogi zatrzymania.

Bo sie oparles na tym 5.5m/s2


Nie grzebalem w defaultach :)

Co poniektorzy jak widac - migacz ze stosownej odleglosci, a potem
skret, bez upewnienia sie, ze migacz zostal ... uwzgledniony, to chyba
dobre slowo.


I to akurat jest błąd. I IMHO akurat akcja pod tym kątem była by odebrana pozytywnie.
>> Niby masz racje, tylko za Odra jest taki kraj, gdzie nalezy oczekiwac
>> szybkiego Lopeza i jezdzi sie szybciej i bezpieczniej. >> I co ciekawe - nawet polscy kierowcy ciezarowek nie zajezdzaja tam
>> drogi.
>> > Nie dziwie sie. Gdyby i u nas dozwolone na autostradzie bylo 180 lub
> więcej to bym tu nie jojdał Shrekowi jak należy sie wg mnie
> zachowywać. Ale przepisy u nas są takie więc nie oczekuję że
> kierowcy będą zakładać że standardem jest jazda +40.

Ale u nas jadacego 180 mozna zobaczyc podobnie czesto jak tam :-)


No nie wiem czy równie często :)
Ale abstrahując od częstości, ograniczenie jest na 140, większośc jedzie do 120.
To czemu oczekiwać że każde światełko w lusterku nagle znajdzie się zbyt blisko?
Paranoja.
Równie dobrze można by sugerować że nalezy jeżdzić wolniej bo zwierzęta z lasu wyłażą (no może nie na autostradzie ale ogólnie gdzie indziej). Więc skoro wyłażą to nie jedziemy 90 tylko 65.

Tok rozumowania podobny tylko aplikowany w druga strone.

Po prostu - nie patrza w lusterka. Albo nie chce im sie tempomatu
wylaczac.


Tu nie ma wytłumaczenia. Błąd i głupota.

Tylko ja na to patrze jak na dwa błędy.
Jeden po stronie nie patrzącego w lusterka a jeden po stronie tego co przekracza te 140.
Gdyby jednego z nich nie bylo to wypadek by sie nie zdarzył. No, nie zdarzył by się ten wypadek bo mógłby sie zdarzyc inny :) Ale to juz filozofia :)

> Zreszta jak widzę z moich jazd to raczej 80-90% pojazdów jedzie nie
> więcej niż 120. Czyli te 140 jest dobrym ograniczeniem skoro
> niewielu go potrzebuje.

10-20% jedzie jednak szybciej - czemu nie podniesc ?
Gdziestam oszem - robi sie niebezpiecznie przy duzej roznicy
predkosci, no i samej predkosci. Ale mozna ustalic 150, czy 160 ...


Nie widze przeszkód aby je podnieść.
Ciężarówkom też. Niech se jadą 100-110 po autostradzie. Tak jak w usiech.

Dzieki temu grupa osobówek pojedzie podobnie jak ciężarówki i liczba wyprzedzeń dramatycznie spadnie. Lewy pas sie opróżni i ścigacze skorzystają nawet jesli te 140 zostanie.

Ogólnie i tak fajnie że mamy 140 a nie 120-130 jak w innych krajach.

Dla mnie istotne jest że standard prawny jest znany i stosowany. Dzięki temu kierowcy nie muszą wiedzieć jaka jest teraz moda na jazdę.
Szczególnie ci co na autostrady trafiają w święta czy urlopy.

Zobacz jakie zdziwienie na grupie czasem sie objawia kiedy ktoś odkrywa że w wawie to jadą szybko a w jakimś krakowie nie (ten kraków to nie wiem czy akurat powolny jest). I jest zdziwienie że ramy zachowań są inne.

Data: 2015-12-30 19:31:52
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 30.12.2015 o 14:26, sczygiel@gmail.com pisze:

Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.

25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
ustapic ...


Zgadza się. W ogóle to powinien nie wyjeżdzać jeśli odległość jest mniejsza niż te 300m.


Nie powinien wyjeżdżać, jeśli w lusterku widzi kogoś kto go dogoni ZANIM on skończy swoje żółwie wyprzedzanie.

To przynajmniej wyczerpuje kodeksową definicję.

Data: 2015-12-31 00:35:57
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:31:49 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 30.12.2015 o 14:26, sczygiel@gmail.com pisze:

>> Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
>> do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.
>>
>> 25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
>> reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
>> ustapic ...
>>
>
> Zgadza się. W ogóle to powinien nie wyjeżdzać jeśli odległość jest mniejsza niż te 300m.


Nie powinien wyjeżdżać, jeśli w lusterku widzi kogoś kto go dogoni ZANIM on skończy swoje żółwie wyprzedzanie.

To przynajmniej wyczerpuje kodeksową definicję.

Zgadza się z grubsza. Też pojmuję podobnie termin wymuszenie.
Jednak tam OIDP jest jeszcze informacja o nagłym czy nadmiernym hamowaniu..

Czyli jednak może wyjechać o ile nie zmusi tego na lewym pasie do mocniejszego hamowania.

Data: 2015-12-31 17:42:50
Autor: Cavallino
pohamuj sie
W dniu 31.12.2015 o 09:35, sczygiel@gmail.com pisze:
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:31:49 UTC+1 użytkownik Cavallino napisał:
W dniu 30.12.2015 o 14:26, sczygiel@gmail.com pisze:

Nas interesuje jednak jeszcze co innego - roznica predkosci w stosunku
do tira jadacego 90. 50 i 90 km/h.

25 i 65m odleglosci potrzebnej do zwolnienia - wliczajac sekunde na
reakcje. Tir zajezdzajacy droge z odleglosci 65m ... no, powinien
ustapic ...


Zgadza się. W ogóle to powinien nie wyjeżdzać jeśli odległość jest mniejsza niż te 300m.


Nie powinien wyjeżdżać, jeśli w lusterku widzi kogoś kto go dogoni ZANIM
on skończy swoje żółwie wyprzedzanie.

To przynajmniej wyczerpuje kodeksową definicję.

Zgadza się z grubsza. Też pojmuję podobnie termin wymuszenie.


Ale wiesz, że to oznacza, że ma nie wyprzedzać, jeśli widzi kogoś szybszego nawet kilka km z tyłu?


Jednak tam OIDP jest jeszcze informacja o nagłym czy nadmiernym hamowaniu..

Czyli jednak może wyjechać o ile nie zmusi tego na lewym pasie do mocniejszego hamowania.

A dlaczego mocniejszego?
JAKIEGOKOLWIEK !!!!!!

Data: 2015-12-30 19:01:02
Autor: mk4
pohamuj sie
On 2015-12-30 11:17, sczygiel@gmail.com wrote:
Tu się jednak ustosunkuję następująco:
Jak umie to niech zapieprza se 140km/h.
Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.
Oczekują że jesli nie jedziesz jak reszta to raczej nie będziesz jechał 180km/h.

Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.
Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Ale tu sa jasne obowiazki przy zmianie pasa - najwazniejszy to, ze masz nie wymuszac pierwszenstwa - czyli jadacy za toba nie powinien hamowac. Zadnych towarzyszacych dodatkowych okolicznosci nie ma - reszta to proba rozmydlania sprawy.

Przeciez nikt nie wnika - jesli jestes sokolem i w 0.1 sekundy jestes w stanie ocenic czy zajedziesz czy nie to naleza sie brawa!

A jesli nie jestes to masz podjac stosowne kroki, zeby ocenic wlasciwie - zwykle trzeba poobserwowac dluzej.

Zupelnie nie wiem skad w tym kontekscie biora sie teksty o jakimkolwiek zakladaniu. Sek w tym, ze nic nie nalezy zakladac tylko wlasciwie ocenic sytuacje. I nalezy to robic starannie a nie bazowac na zalozeniach.

Jest gdzies przepisach, ze mozna spodziewac sie, ze inni sie stosuja do przepisow. No ale to chyba jest jasne, ze chodzi tu glownie o to zeby nie zakladac calkowitej anarchii i sytuacji zupelnie absurdalnych - no nie wiem - jazdy lewa strona drogi czy krecenie baczkow na srodku drogi.
Dodatkowo jest tez zasada ograniczonego zaufania ktora doprecyzowuje powyzsze.

Mozna sie spodziewac, ze tak jest - ale nie mozna tak zakladac!!

Czyli z przepisow nigdzie nie wynika, ze cokolwiek nalezy zakladac - jest tam tez jasno czego nalezy dopelnic - bez zakladania czegokolwiek.

Niestety pod wplywem pieniaczy oraz mediow nakrecanych przez pieniaczy i roznych "swietojebliwych" nasze "niezawisle" sady od czasu do czasu wydaja przedziwne wyroki, ktore uniewinniaja takich co to tam sobie zalozyli i w efekcie spowodowali wypadek. No takie typowe to wyjazd z podporzadkowanej - i tlumaczenie, ze "on nie sadził, ze tamten tak szybko jechal". Sadzil nie sadzil - jakie to ma znaczenie? A nie mogl po prostu wlasciwie ocenic sytuacje? W koncu jemu ni ebylo sadzic tylko ustapic. Jakies powody dla ktorych wlaczyla sie tu funkcja sadzenia?

--
mk4

Data: 2015-12-31 00:56:54
Autor: sczygiel
pohamuj sie
W dniu środa, 30 grudnia 2015 19:01:16 UTC+1 użytkownik mk4 napisał:
On 2015-12-30 11:17, sczygiel@gmail.com wrote:
> Tu się jednak ustosunkuję następująco:
> Jak umie to niech zapieprza se 140km/h.
> Ale reszta kierowców nie oczekuje że ktoś zapieprza szybciej.
> Oczekują że jesli nie jedziesz jak reszta to raczej nie będziesz jechał 180km/h.
>
> Zakładanie że inni kierowcy będą _cały_czas_ oczekiwać takiego szybkiego lopeza jest głupie.
> Więksość ludzi nie robi nawet tego co powinna a co dopiero oczekiwać od nich robienia czegoś dodatkowego, w tym przypadku zakładania że ktos inny złamie przepisy i adaptowania się do tego.

Ale tu sa jasne obowiazki przy zmianie pasa - najwazniejszy to, ze masz nie wymuszac pierwszenstwa - czyli jadacy za toba nie powinien hamowac. Zadnych towarzyszacych dodatkowych okolicznosci nie ma - reszta to proba rozmydlania sprawy.


To nie jest próba rozmydlania sprawy tylko wyjasnienie faktu dlaczego dzieje się tak jak się dzieje.

Przeciez nikt nie wnika - jesli jestes sokolem i w 0.1 sekundy jestes w stanie ocenic czy zajedziesz czy nie to naleza sie brawa!

A jesli nie jestes to masz podjac stosowne kroki, zeby ocenic wlasciwie - zwykle trzeba poobserwowac dluzej.


Ano trzeba. Tyle że jak człowiek jedzie juz godzine i wszyscy dotychczas jechali poniżej tych 130 to taki ludek nie będzie oczekiwał że jednak 2% jedzie 180.
To zwykły fakt. Tak działa ludzki umysł.
Ty też jak jedziesz przez las to odejmujesz sobie prędkości bo jeleń wyskoczy?
Przecież wczoraj stały przy drodze więc dziś też mogą tam być..

Rozumiesz ideę?
Ja tego nie usprawiedliwiam. Wyjaśniam mechanizm i uzasadniam dlaczego limit 140 plus fakt że znakomita większość jedzie poniżej 120 powoduje to o czym tu dyskutujemy.

Możesz próbować zmieniać świat i ludzi bo może sie uda ale jakos nie wierzę że to się da.

Zupelnie nie wiem skad w tym kontekscie biora sie teksty o jakimkolwiek zakladaniu. Sek w tym, ze nic nie nalezy zakladac tylko wlasciwie ocenic sytuacje. I nalezy to robic starannie a nie bazowac na zalozeniach.


A np. z zasady ograniczonego zaufania która jest wbijana do głowy kierowcom.
Nie wiem czy teraz też ale kiedys była.
No i z tego że tak działa mózg. Jak coś się dzieje 100 razy tak a tylko raz inaczej to będziesz zakładał za każdym razem że będzie inaczej niż standardowo?

Tak działa mózg szarego kierowcy.
Jest gdzies przepisach, ze mozna spodziewac sie, ze inni sie stosuja do przepisow. No ale to chyba jest jasne, ze chodzi tu glownie o to zeby nie zakladac calkowitej anarchii i sytuacji zupelnie absurdalnych - no nie wiem - jazdy lewa strona drogi czy krecenie baczkow na srodku drogi.
Dodatkowo jest tez zasada ograniczonego zaufania ktora doprecyzowuje powyzsze.

Mozna sie spodziewac, ze tak jest - ale nie mozna tak zakladac!!


A czym sie jedno od drugiego różni w przypadku takiego wyprzedzania?
Patrzysz w lusterko, coś tam daleko sie swieci.
Patrzysz znowu i świeci sie nadal i w sumei nie widać aby sie bardzo zblizyło. Zabierasz sie za wyprzedzanie swoim naładowanym kombikiem a tu zonk bo w polowie ciężarówki jakaś beemka ci mruga w zderzak.
A przecież jak poprzednio jak wielokrotnie wyprzedzałeś to było spokojnie i nikt cie nie doganiał.

Oczywiście jak czwarty czy piąty raz tak ci sie to zdarzy to zaczniesz sie spodziewać że tak może sie stać. Ale nie każdy matołek zmieni podejście. Sporo osób założy że jak ograniczenie jest do 140 to jadąc 115 nie blokuje się zbytnio tego z tyłu bo to tylko 25km/h różnicy.

Tyle że twój odbiór sprawy jest inny.

Czyli z przepisow nigdzie nie wynika, ze cokolwiek nalezy zakladac - jest tam tez jasno czego nalezy dopelnic - bez zakladania czegokolwiek.


W przepisach nie, ale w ludzkiej naturze tak.
Zresztą skoro powołujesz się na przepisy to w nich jest wpisane ograniczenie prędkości. Obie strony wtedy popełniają błąd. I obie strony mogą błąd naprawić.

Niestety pod wplywem pieniaczy oraz mediow nakrecanych przez pieniaczy i roznych "swietojebliwych" nasze "niezawisle" sady od czasu do czasu wydaja przedziwne wyroki, ktore uniewinniaja takich co to tam sobie zalozyli i w efekcie spowodowali wypadek. No takie typowe to wyjazd z podporzadkowanej - i tlumaczenie, ze "on nie sadził, ze tamten tak szybko jechal". Sadzil nie sadzil - jakie to ma znaczenie? A nie mogl po prostu wlasciwie ocenic sytuacje? W koncu jemu ni ebylo sadzic tylko ustapic. Jakies powody dla ktorych wlaczyla sie tu funkcja sadzenia?


Bo wypadek był spowodowany przez obie strony.
Ot i cała tajemnica.


BTW. Ostatnio byl na reddicie filmik jak to gosciu jedzie sobie osiedlem i po zrobieniu zakrętu babka mu w przód wjeżdza. Po prostu nie patrzyla gdzie jedzie, zjechała na jego pas i przywaliła.

Dyskusja była ciekawa i jeden z dyskutantów powołał się na logikę "kamienia".
Mianowicie ten co jechał poprawnie jak widzial co sie dzieje (bo oboje jechali powoli) sie zatrzymał. I babka przywaliła jak stał nieruchomo.

W związku z tym sąd mógł orzec że to babka jest w 100% winna bo gdyby zamiast auta był nieruchomy kamień to nie mógł by być winny.

pohamuj sie

Nowy film z video.banzaj.pl więcej »
Redmi 9A - recenzja budżetowego smartfona